Oprah. Rzeczownik, przymiotnik i uczucie
Oprah Winfrey
Fot. Shooting Star/Sipa USA/East News

Oprah. Rzeczownik, przymiotnik i uczucie

Pięć albo więcej rzeczy, których (najprawdopodobniej) nie wiecie o Oprah Winfrey, najpotężniejszej kobiecie Ameryki, a być może o przyszłej prezydent USA.

Zapowiadająca pojawienie się na scenie Golden Globe Awards laureatki Honorowej Nagrody im. Cecila B. DeMille’a za rok 2017 Reese Witherspoon powiedziała: „Znam tylko jedną osobę, której imię jest jednocześnie rzeczownikiem, przymiotnikiem i uczuciem. I jest nią Oprah”.  Uczuć rzeczywiście nie zabrakło. Pierwsza w historii czarnoskóra zwyciężczyni tego wyróżnienia w swym płomiennym wystąpieniu oddała hołd nieznanym bohaterkom akcji #MeToo: „Chcę dzisiaj wyrazić wdzięczność dla wszystkich kobiet, które znosiły lata nadużyć i napaści, ponieważ one, podobnie jak moja matka, miały dzieci do wykarmienia, rachunki do zapłacenia, marzenia do zrealizowania”. I jeszcze płomienniej przekonywała: „Zbyt długo kobiet nie słuchano lub im nie wierzono, jeśli odważyły się wyznać prawdę świadczącą przeciwko mężczyznom. Ale ten czas minął”. A w głowach tysięcy oglądających transmisję z hotelu Beverly Hilton pojawiło się pytanie: „Czyżby Oprah Winfrey planowała zostać w przyszłości zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych Ameryki?”.

Co zabawne, na na temat prezydentury Oprah Winfrey już w 1999 roku w programie Larry'ego Kinga odniósł się Donald Trump i to w sposób następujący: „Byłaby fantastyczna. Jest popularna, jest genialna. Jest wspaniałą kobietą”. Czy rzeczywiście Oprah Winfrey ma szansę być pierwszą kobietą, która zasiądzie za biurkiem w Gabinecie Owalnym? W oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków poznajmy pięć zaskakujących faktów z jej biografii. 

Koszmary z dzieciństwa 

Oprah Winfrey jest od dziesięcioleci najpotężniejszą kobietą Ameryki. Przez 25 lat prowadziła kultowy, telewizyjny talk-show w telewizji WLS-TV, zbudowała własną firmą Harpo Productions i od 18 lat wydaje magazyn „O, The Oprah Magazine”, w którym co miesiąc to ona sama pojawia się na okładce. Była nominowana do Oscara m.in. za rolę w „Kolorze Purpury” i otrzymała najwyższe cywilne odznaczenie Stanów Zjednoczonych czyli Medal Wolności. I czego nie można pominąć, jest pierwszą Afroamerykanką, której majątek przekroczył miliard dolarów. 

Ma też Oprah Winfrey kapitał cenniejszy niż pieniądze: jest perfekcyjnym ucieleśnieniem amerykańskiego mitu, żywym dowodem, że USA to kraj nieograniczonych możliwości. Jak sam opowiada, była owocem „krótkiego romansu pod rozłożystym dębem” między nastoletnią robotnicą w przędzalni bawełny a żołnierzem na przepustce. Przez pierwsze sześć lat wychowywali ją dziadkowie, w biedzie, której opis wymagał by talentu Charlesa Dickensa albo lepiej Erskine’a Caldwella. My powiedzmy tylko, że babka szyła jej ubrania z worków na ziemniaki, a jej jedynymi przyjaciółmi były dwa karaluchy. Potem, po przeprowadzce do matki sprawy wyglądały jeszcze gorzej. Nastoletnia Oprah była wielokrotnie gwałcona przez męskich krewnych, zaszła w ciążę, a jej dziecko zmarło niedługo po porodzie. Przetrwała wszystko. Udowodniła, że nawet jeśli urodzisz się biedna jak mysz kościelna w Kosciuszko w Mississippi to dzięki talentowi i determinacji możesz zdobyć świat.  

EN_00947627_0308
East news

30 kilogramów

W latach 1986-2011 nasza bohaterka prowadziła swój autorski „The Oprah Winfrey Show”.To w jej programie Tom Cruise wyznał miłość swej ówczesnej dziewczynie Katie Holmes. I już w drugim sezonie swego talk show nasza prowadząca pokłóciła się na wizji z Elizabeth Taylor. 

Program miał jednak zawsze inną, najważniejszą bohaterkę. Była nią sam Oprah Winfrey. Tematem, który szczególnie rozpalał powszechne namiętności była zaś jej niekończące się zmagania z wagą. Najbardziej efektowną odsłonę tej wojny widzowie mogli zaś zobaczyć w roku 1988, kiedy odchudzona do rozmiaru 40 Oprah przywiozła do studia na wózku ponad 30 kilogramów tłuszczu, bo dokładnie o tyle wtedy schudła. Walka się jednak nie skończyła. Przez następne cztery lata przytyła o ponad 40 kilo. I znowu zaczęła odchudzanie. Jej potyczki z efektem jo-jo wlewały nadzieję w serca milionów zmagających się z nadwagą Amerykanów. Podobnie, jak książki polecane przez nią w „Oprah's Book Club” sławę zyskiwały też rekomendowane przez gwiazdę diety czy suplementy: koktajle w proszku czy tabletki z brazylijskich jagód açai.

EN_00948057_2072
East nEWS

„Efekt Oprah” działał również w przeciwny sposób. Kiedy pod koniec 1996 roku, w epoce choroby szalonych krów, Oprah powiedziała, że nie zje już nigdy hamburgera, ceny wołowiny spadły o kilkanaście procent, a hodowcy stracili miliony dolarów.  

Poznajcie moją siostrę

Największym wynalazkiem Oprah Winfrey pozostaną jednak nie kolejne diety, ale nowy rodzaj telewizyjnego show, naśladowany do dziś jak świat długi i szeroki. Chodzi o nasycony emocjami program, którego punktem centralnym jest osobiste wyznanie, a inaczej rzecz ujmując rodzaj publicznej spowiedzi ochrzczonej przez „The Wall Street Journal” mianem „Oprahfication”. W jej studio spowiadali się zdradzający mężowie, wyrodne córki, ofiary gwałtów, przemocy domowej, chorzy na rzadkie przypadłości, tacy jak cierpiąca na zaburzenie dysocjacyjne Truddi Chase, która posiadała aż dziewięćdziesiąt dwie różne osobowości. W tej kwestii Oprah bywa bezlitosna: jej gość musi wyznać wszystko, tak jak w przypadku polityka, ojca trójki dzieci, który stracił wszystko, gdy okazało się, że jest gejem. Spowiadała się zresztą również sama Oprah. Na przykład w 1988 roku mówiła łamiącym się głosem: „Zaprosiłam moją mamę w Dzień Matki do mojego show i nie mogłam jej przytulić. Oprah Winfrey, która tuli wszystkich, nie może przytulić własnej matki! Ale my nigdy tego nie robiłyśmy, nigdy nie mówiłyśmy »kocham cię«. Pogodziłyśmy się z tym, wybaczyłyśmy sobie. Nadal jednak uważam, że jajniki nie czynią cię matką”.     

W 2011 roku Oprah Winfrey powiedziała zaś do kamery: „Moje życie było dla mnie otwartą księgą. Myślałam, że nic już nie może mnie zaskoczyć, ale byłam w błędzie”. Po czym przedstawiła publiczności swoją właśnie odnalezioną przyrodnią siostrę, Patricię Lofton, która tuż po urodzeniu została oddana przez jej matkę do adopcji. Siostra gwiazdy opowiadała o traumatycznym pobycie w domu dziecka, rodzinie zastępczej, swoim wczesnym macierzyństwie i długotrwałym poszukiwaniu biologicznej matki. Obie panie raz po raz zalewały się łzami. I była to była „Oprahfikacja” w najczystszej postaci.

EN_01042800_0765
eAST NEWS

276 czerwonych kokard

Oprah zajęła się przybraną siostrą i jej rodziną. Wkrótce kupiła jej na przykład warty pół miliona dolarów dom w Winsconsin. Dzięki finansowemu wsparciu słynnej siostry Patrica Lofton spełniła również swoje inne wielkie marzenia i ukończyła studia. Oprah bywa hojna nie tylko dla rodziny. Wspiera milionowymi datkami organizacje charytatywne, buduje szkoły dla dziewcząt w Afryce. 

Do legendy światowej telewizji przeszły też finałowe odcinki jej show, w których obdarowywała zgromadzonych w studio widzów. W 2010 roku zabrała ponad 300 osób w podróż do Australii. Ale nic nie może się równać z finałem z roku 2004, kiedy to 276 widzów otrzymało nowe samochody. Były to auta marki Pontiac, których łączna wartość wynosiła prawie 8 milionów dolarów. Odcinek ten miała szczególną dramaturgię. W nocy przed programem cała ekipa ozdabiała samochody gigantycznymi czerwony kokardami, bo poprzednie wydały się Oprah zbyt mało efektowne.

 

Po wejściu na salę każdy z widzów znalazł na krześle małe pudełko. W środku znajdowały się kluczyki samochodowe, owinięte w folię, by ich grzechotanie zbyt szybko nie zdradziło sekretu. Kiedy pod koniec programu Oprah zaczęła wskazywać palcem kolejnych widzów mówiąc: „Ty dostajesz samochód! I ty dostajesz samochód” emocji na sali nie dało się opanować. To również Oprah przewidziała, więc nad bezpieczeństwem gości jej show czuwała powiększona ekipa medyczna. Były przypadki omdleń, ale na szczęście obyło się bez zawałów.

Na koniec powiedzmy jeszcze, że samochody w rzeczywistości były prezentem od koncernu General Motors. Oprah zapłaciła tylko za ich rejestrację, a każdy z obdarowanych musiał osobiście uiścić podatek od wzbogacenia. Cześć jej widzów wędrowała więc po konkurencyjnych talk show i skarżyło się na skąpstwo naszej bohaterki. Z czego wynika jasny wniosek, że wszystkim na tym świecie nie potrafi dogodzić nawet Oprah Winfrey.

Kościół Oprah

Niezwykłe życie Oprah Winfrey stało się przez lata tematem wielu książek. Znalazła się w wśród nich na przykład nieautoryzowana biografia naszej bohaterki autorstwa krwiożerczej Kitty Kelly. Dowodzi ona m.in., że większość faktów z dzieciństwa Opray Winfrey, które już poznaliśmy są zwyczajnie zmyślone. Insynuuje też z uporem, że królowa talk-show od lat pozostaje w związku miłosnym ze swą przyjaciółką Gayle King. Oprah nazwała tę publikację „czystą fikcją”, ale nigdy Kitty Kelly nie pozwała.

To literatura brukowa, ale powstały też prace naukowe dotyczące zwłaszcza duchowego wymiaru działalności gwiazdy takie, jak „Oprah Winfrey i glamour nieszczęścia” wybitnej socjolożki Evy Illouz czy „Oprah: gospel ikony” historyczki religii Kathryn Lofton (zbieżność nazwiska z przyrodnią siostrą Winfrey przypadkowa). Badaczki starają się w nich dociec, jak biedna dziewczynka z Kosciuszko stała się liderką międzynarodowego kultu, w którym miesza się dziedzictwo czarnoskórych kaznodziejów, elementy New Age oraz wiara w przeczucia, cudowne uzdrowienia i anioły. Szczególnie interesujące wydają się rozważania Evy Illouz. Dochodzi ona do wniosku, że prawdziwym bohaterem „The Oprah Winfrey Show” zawsze było cierpienie, w którym prowadząca program widziała szansę osobistego rozwoju jednostki. „Paradoksalnie więc w świecie Oprah cierpienie stawało się doświadczeniem pożądanym”, konkluduje profesorka Princeton University. I stawia kropkę na i dodając, że religia, której najwyższą kapłanką jest Oprah Winfrey to w istocie rodzaj toksycznego masochizmu.

Mogłoby się wydawać, że mówienie o kulcie czy religii Oprah to wymysły akademiczek z prestiżowej Ligi Bluszczowej. Ale są na to i inne dowody. Gdy popularna aktorka komediowa Roseanne Barr zwróciła się do Oprah słowami „Jesteś naszą afrykańską boginią matką”, publiczność w studio wprost oszalała z entuzjazmu. Być może również wielka fotografka Annie Leibovitz zobaczyła w w Oprah Winfrey element nadprzyrodzony, bo na zdjęciu okładkowym w miesięczniku „Vanity Fair” obdarzyła gwiazdę, jak jakieś hinduistyczne bóstwo trzema rękami. Trudniej niestety wytłumaczyć fakt, dlaczego w tym samym numerze magazynu Reese Witherspoon dostała od niej aż trzy nogi…

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 04/2018
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również