Grzywka wraca, ale nie w grzecznej, równo przyciętej wersji. Tej jesieni najmodniejsza jest lekko postrzępiona, podzielona na cienkie pasma i ułożona tak, jakby każdy kosmyk był specjalnie wystylizowany.
Po kilku sezonach curtain bangs (grzywek kurtynek) wracają grzywki z charakterem: krótsze, bardziej graficzne, celowo niedoskonałe. Piecey bangs (postrzępiona grzywka), wispy bangs (rzadka, rozwiana grzywka) oraz micro bangs (króciutka grzywka) opanowały wybiegi i czerwone dywany.
Ostatnio zachwyciłam się grzywką Evy Longorii. Aktorka, która do tej pory była wierna curtain bangs, pojawiła się w odmienionej fryzurze na gali Academy Museum w Los Angeles. Grzywka piecey bangs to wyraźny powrót do kultowej grzywki z lat 90.
Ta grzywka ma mocne korzenie w latach 90. To wtedy królowały fryzury, które nie wyglądały zbyt perfekcyjnie: warstwowe cięcia, potargane boby, messy upięcia i pasma wyciągane wokół twarzy.
W przypadku piecey bangs pasma są wycieniowane, lekko postrzępione i rozdzielone, dzięki czemu grzywka nie tworzy ciężkiej zasłony na czole. Ma wyglądać jak kontrolowany nieład: trochę retro, trochę rockowo, ale w wydaniu glamour.
U Evy Longorii grzywka została połączona z gładkim upięciem, co jeszcze bardziej podkreśliło jej charakter. To częsty trik stylistów: jeśli reszta włosów jest zaczesana do tyłu, nawet kilka krótszych pasm z przodu potrafi całkowicie zmienić proporcje twarzy i nadać stylizacji efekt wow!
Pamiętajmy, że grzywka z pazurkami nie musi być idealna. Właśnie w tym tkwi jej urok. Najlepiej wygląda wtedy, gdy pasma są lekko nierówne, miękkie i rozdzielone palcami. Zamiast efektu grzecznej uczennicy, daje klimat gwiazdy z czerwonego dywanu, która pamięta lata 90., ale nosi ją w wersji 2026.
Najbardziej elegancka wersja? Tak jak u Evy Longorii: gładkie upięcie, błyszczące włosy i grzywka jako jedyny element kontrolowanego chaosu. W stylizacji codziennej? Rozpuszczone włosy, naturalna tekstura i kilka pasm opadających na czoło.