Jedne są subtelne i kojące, inne intensywne i nieco tajemnicze.
Spacery wśród drzew pomagają się odprężyć, zmniejszyć stres i poprawić samopoczucie. A gdyby tak poczuć tę kojącą woń świeżego igliwia, żywicy, wilgotnego mchu i ziemi nawet w zgiełku miasta? Perfumiarze od lat próbują uchwycić ją w swoich kompozycjach. Sięgają po nuty sosny, cedru i cyprysu, czasem łącząc je z kadzidłem, przyprawami, a nawet akordem grzybów. Powstają w ten sposób zapachy, które doskonale oddają bogactwo przyrody i przywołują ten błogi spokój. Nieco tajemnicze, często zaskakujące swoją złożonością, są ciekawą alternatywą dla morskich czy kwiatowych perfum.
Poniżej siedem niezwykłych kompozycji, które zachwycają już od pierwszej aplikacji. Wśród nich znalazły się zarówno niszowe propozycje, jak i znanych marek.
Zapach inspirowany gęstym, wilgotnym lasem. Nie dominuje tu jednak świeże igliwie, lecz mech, żywica i ziemiste nuty. Kompozycję otwierają czarna porzeczka i pikantna papryczka pimento oraz akord mchu. Po chwili pojawiają się balsam jodłowy, labdanum i lekko słodkawy akord soku klonowego. Z czasem zapach staje się cieplejszy, bardziej drzewny za sprawą cedru, paczuli oraz kadzidła. Całość jest intensywna, nieco dymna.
Pachną po prostu sosną. W Pine szwedzkiej marki Stora Skuggan ta nuta pojawia się zarówno w głowie, sercu, jak i bazie. Zapach nie pozostaje jednak taki sam przez cały czas. Pięknie rozwija się na skórze. Początkowo wyczuwalne są świeże sosnowe igły i młode pędy, później na pierwszy plan wysuwa się cieplejsza, lekko słodkawa żywica, a na koniec aromaty suchej kory, opadłego igliwia i leśnego poszycia. Intensywnie zielone, żywiczne i bardzo charakterystyczne.
Jedna z najbardziej charakterystycznych drzewnych kompozycji marki, stworzona we współpracy z francuskim perfumiarzem Barnabém Fillionem. Inspiracją były japońskie lasy hinoki. W zapachu połączono cedr, drewno hinoki i tymianek z żywicznym kadzidłem. Elemi i różowy pieprz dodają świeżości, natomiast wetiwer podkreśla ziemisty charakter kompozycji. Całość jest lekko dymna i przyprawowa.
Polska marka Bohoboco proponuje mniej oczywiste spojrzenie na leśne aromaty. W Magic Mushrooms obok dobrze znanych nut drzewnych i ziołowych pojawia się akord grzybów, rzadko spotykany w perfumerii. Kompozycję otwierają cyprys, grejpfrut i kardamon, po których rozwijają się czarna porzeczka, tymianek, lawenda, goździk i davana. Ziemisty charakter zapachu podkreślają paczula, wetiwer i mech, a nuty likierowe wprowadzają odrobinę słodyczy. Nietypowa, złożona mieszanka o świetnej trwałości. Do tej pory nie znalazłam perfum, które pachniałyby podobnie.
Nie każdy las pachnie wilgotną ziemią i chłodnym igliwiem. Quentin Bisch, twórca Sous les Pins z kolekcji Atelier des Fleurs marki Chloé, zainspirował się sosnowymi lasami śródziemnomorskiej wyspy Porquerolles. Kompozycję otwierają aromatyczne nuty sosny i bergamotki, którym towarzyszą eukaliptus, mirt oraz cyprys. W bazie pojawiają się benzoes i ambroksan, nadające zapachowi ciepły, balsamiczny charakter. Przywodzi na myśl rozgrzane słońcem sosnowe igliwie i żywicę, ale dzięki świeżym akcentom pozostaje lekki i aromatyczny. Piękne. Nic dziwnego, że po premierze szybko znikały z półek.
Inspiracją dla Hinoki, stworzonego przez perfumiarza Antoine'a Maisondieu, była wizyta w tradycyjnym japońskim obiekcie w Kioto. Zapach nawiązuje zarówno do drewna cyprysu hinoki, jak i otaczającej go roślinności. W kompozycji znalazły się sosna, cyprys, cedr, mech dębowy oraz wetiwer, uzupełnione tymiankiem, kamforą, terpentyną i kadzidłem. Dzięki temu jest wyraźnie drzewny, zielony, nieco żywiczny i dymny, z charakterystyczną chłodną świeżością. Ogarnia wszystkie zmysły.
Perfumy bazują na nucie drewna japońskiego cyprysu hinoki, połączonej z cedrem, który wnosi cieplejsze, bardziej suche akcenty. Początkowo są rześkie, ale z czasem nabierają głębszego, drzewnego charakteru. Inspiracją była japońska tradycja shinrin-yoku, czyli kąpieli leśnych polegających na świadomym przebywaniu wśród drzew.