Audiobooki: dlaczego warto sięgnąć po książki do słuchania i jak wybrać te najciekawsze
Fot. 123RF

Audiobooki: dlaczego warto sięgnąć po książki do słuchania i jak wybrać te najciekawsze

Ich miłośnicy dzielą się na dwie grupy: jedni wybierają interesujące ich tytuły, drudzy swoich ulubionych lektorów. Książki mówione podbijają rynek, a ich sprzedaż stale dynamicznie wzrasta. Jak powstają audiobooki, za co je kochamy i dlaczego warto ich słuchać?

Statystyki zatrważają. W 2019 roku jedynie 39% Polaków zadeklarowało przeczytanie przynajmniej jednej książki - co i tak było nieznacznym wzrostem w stosunku do 2018 (wówczas wskaźnik wyniósł 37%). Optymizmem napawa jednak fakt, że coraz chętniej sięgamy po audiobooki, które pozwalają - często w bardziej przystępny sposób - obcować z literaturą. Koniec z wymówkami, że brakuje nam czasu lub mamy zmęczone oczy. Książki mówione zjednują sobie coraz więcej zwolenników. Od czego się zaczęło?

Na płytach i taśmach

Historia polskich audiobooków sięga lat 30. XX-wieku, kiedy to firma płytowa Orpheon nagrała bajki Adama Mickiewicza czytane przez Mariusza Maszyńskiego, aktora przedwojennych filmów takich jak „Pan Tadeusz” i „Każdemu wolno kochać”. Od lat 60. książki mówione nagrywano na taśmach, głównie na potrzeby Polskiego Związku Niewidomych. Obecnie w jego zbiorach znajduje się ok. 500 tysięcy kaset z 5 tysiącami tytułów. Wśród lektorów odnajdziemy takie nazwiska jak Magdalena Zawadzka, Zbigniew Zapasiewicz, Anna Seniuk czy Henryk Machalica. Wraz z rozwojem techniki, zaczęła zmieniać się forma audiobooków. W księgarniach pojawiły się płyty CD z książkami mówionymi, ale to był dopiero początek wielkiego boomu…

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Maciej Stuhr (@maciej_stuhr)

Maciej Stuhr jest lektorem książek dla dzieci (interpretował m.in. "Rozśmieszanki usypianki" Danuty Wawiłow), jak i dla dorosłych (czytał Szczepana Twardocha czy serię o  Cormoranie Strike'u).

W erze smartfonów

Wbrew pozorom nowe technologie wcale nas nie ogłupiły, a otworzyły nowe furtki - także dla spotkań z literaturą. Mniej więcej od początku XXI wieku obserwuje się zwiększone zainteresowanie audiobookami, które wraz z e-bookami można pobrać na mobilne nośniki. Słuchanie książek czytanych przez lektorów deklaruje wielu kierowców dojeżdżających do pracy, ale też wyruszających w podróże turystyczne. Sporej grupie osób zastępują radio w czasie prac domowych czy muzykę podczas joggingu. Wystarczy uruchomić odpowiednią aplikację w smartfonie. Może przez ów mariaż techniki i sztuki książki mówione są najpopularniejsze w grupie osób w wieku 18 - 35 lat?

Rosnący rynek

Chociaż ceny książek tradycyjnych i mówionych nie różnią się od siebie (ten sam tytuł kosztuje zwykle tyle samo w obu wariantach), to jednak właśnie na audiobooki decydujemy się częściej. To jedyny rosnący segment rynku książki, (choć stanowi jedynie ok. 10% tego rynku). Do popularności książek audio przyczyniają się też platformy oferujące stałe abonamenty na streamingi. Jedną z nich jest Legimi (oferująca także e-booki), która w drugim kwartale roku zanotowała wzrost przychodów aż o 111 proc, osiągając wpływ 7,4 mln zł. Chociaż nie bez znaczenia jest tu czas izolacji, wyniki te pokazują jasną tendencję. Legimi przygotowuje się nawet do debiutu na bocznym rynku warszawskiej giełdy. Wzrost zysków zanotowała także Audioteka. W roku 2018 wyniosły one 61,15 mln zł, w 2019 już 66,46 mln, zaś zysk netto powiększył się z 4,22 do 5,07 mln. Do tego wzrostu przyczyniła się m.in. subskrypcja.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez joanna pach żbikowska (@joasia_pach_zbikowska)

Joanna Pach-Żbikowska jest aktorką dubbingową, serialową, teatralną oraz ukochanego przez siebie Teatru Polskiego Radia (od 15 lat dzięki zaproszeniu Stanisławy Grotowskiej jest częścią słynnej rodziny Matysiaków; w słuchowisku grają też jej dwie córki Tosia i Noemi).  Jej głosem mówią m.in. Gwen z "Ben Tena" czy Katie z "Psiego patrolu". Nagrała ponad 100 audiobooków i słuchowisk.

Jak powstaje audiobook?

Niektórzy lektorzy lubią czytać a vista, ja lubię zapoznać się z materiałem wcześniej” - zdradza Joanna Pach-Żbikowska, aktorka i lektorka, która ma na koncie m.in. serię książek o Ani z Zielonego Wzgórza oraz o Emi i Tajnym Klubie Superdziewczyn, a także "Alicję w Krainie Czarów", "Plastusiowy pamiętnik" i "Małą księżniczkę". „Każda książka ma swój styl, specyficzne frazowanie zdań, bardzo często występują obce słowa, których wymowę należy sprawdzić. W czasie nagrania mamy zresztą pod ręką słowniki, translatory, które przydają się w razie wątpliwości. W przypadku literatury dziecięcej fajnie jest pobawić się głosem, oddać nim charakter postaci, ubarwić je. To wymaga przygotowania.

  

Przy tworzeniu audiobooka w studiu zwykle znajdują się wyłącznie dwie osoby: lektor oraz realizator. Ten ostatni ma przed oczami tekst i czuwa, żeby nic nie zostało przekręcone, ale przede wszystkim słucha, czy nie pojawiają się szumy, nieświadome mlaśnięcia czy inne tzw. "korytarzowe" dźwięki.

Jednorazowo nagranie trwa przeważnie 3-4 godziny z małymi przerwami, ale zdarzało się, że spędzałam w studiu około 6 godzin. 90 minut pracy przekłada się zwykle na 60 minut gotowego nagrania, ale nie zawsze. Wszystko zależy od zdolności lektora i czytanej książki” - opowiada aktorka. "Po skończeniu projektu, realizator lub inna osoba odpowiedzialna za projekt, przesłuchuje całość i decyduje o potrzebie dogrania poprawek."

Jeden głos kontra superprodukcja

Poza klasycznymi książkami czytanymi przez jednego lektora, zdarzają się też te rozpisane na głosy (np. gdy książka ma więcej niż jednego narratora, jak "Służące" czytane przez Annę Seniuk, Annę Guzik i Karolinę Gruszkę). Osobną kategorią są słuchowiska. "W pracy nad tego typu produkcją uczestniczy wielu aktorów. Przed nagraniem mamy próbę stolikową (przy audiobooku to nie funkcjonuje), reżyser omawia z nami postacie. Dopiero potem wchodzimy do studia." - opowiada Joanna Pach-Żbikowska, która była głosem Ciri w serii o Wiedźminie Andrzeja Sapkowskiego w reżyserii Janusza Kukuły, a także brała udział w słynnej Trylogii Husyckiej tegoż autora. W słuchowiskach dodatkową atrakcją są oprawa muzyczna i efekty dźwiękowe. Dzięki nim można jeszcze lepiej przeżyć treść opowiadanej historii.

Dlaczego lubimy słuchać książek?

Głośne czytanie kojarzy się niewątpliwie z czasem dzieciństwa, kiedy to wieczorna lektura była prawdziwym rytuałem. Atmosfera bliskości i wyciszenia z pewnością zakodowała się w mózgach tych, którzy tego doświadczyli. Może więc słuchanie audiobooków w pewnym sensie jest powrotem do czasu beztroski, kiedy nie trzeba było skupiać się na literach, a jedynie chłonąć opowieść? Co ciekawe, czytanie i słuchanie jest równie cennym i rozwijającym doświadczeniem. Badacze z kalifornijskiego uniwersytetu UC w Berkely przeprowadzili eksperyment polegający na skanowaniu mózgu podczas obu tych czynności. Wykazał one identyczną aktywność mózgu słuchacza i czytelnika. Dodatkowo dzięki audiobookom uczymy się lepszego przetwarzania i przyswajania informacji ze słuchu.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Anna Dereszowska (@dereszowska)

Anna Dereszowska lubi czytać a vista. Swoim ciepłym niskim głosem tworzy niezwykle nastrojową atmosferę. Na czas pandemii studio nagrań przeniosła do swojego domu.

Dobrane głosy

Niektórzy aktorzy specjalizują się w czytaniu audiobooków i ich nazwisko staje się gwarancją dobrze spędzonego czasu. Edyta Jungowska czaruje swoim głosem najmłodszych, Mariusz Bonaszewski w bardzo charakterystyczny, nieco "chropawy" sposób czyta kryminały, a Anna Dereszowska wyróżnia się spokojną interpretacją tekstu.

Wybór lektora jest uzależniony od treści książki.
To szczególnie ważne, kiedy narrator
jest pierwszoosobowy.
- opowiada Joanna Pach-Żbikowska.

"Zdarzyło mi się dostać propozycję, która zupełnie nie pasowała do mojego głosu.  Podczas przeglądania materiału zwróciłam uwagę, że historię opowiada kobieta po 50-tce. Z moimi walorami głosowymi, które doskonale nadają się do literatury młodzieżowej i dziecięcej, a także do książek dla młodych kobiet, wiedziałam, że nie jest to audiobook dla mnie. Nie byłabym w nim wiarygodna" - podsumowuje aktorka.
Wielu lektorów przypisuje się do konkretnych autorów, powierza się im całe serie książek. Wspomniany Bonaszewski specjalizuje się w tytułach uwielbianego przez siebie Jo Nesbo, a Joanna Pach-Żbikowska w książkach Agnieszki Mielech. Zmiana zwykle nie jest dobrze przyjmowana - przykładem może być cykl o Harrym Potterze, który po trzech częściach "przejął" od Piotra Fronczewskiego Wiktor Zborowski. Fani byli podzieleni, ale finalnie, gdy nadszedł czas na nagranie części piątej, to aktor słynący z roli Pana Kleksa stanął ponownie za mikrofonem. Nie tylko doczytał serię do końca, ale też poproszono go o nagrania "Czary Ognia", którą wcześniej interpretował Zborowski. Wśród popularnych lektorów nie można pominąć Jerzego i Macieja Stuhrów (razem czytali serię o Mikołajku), Krystyny Czubówny, Janusza Zadury czy Rocha Siemianowskiego. Jednak prawdziwą supergwiazdą w świecie audiobooków jest Krzysztof Gosztyła, który do nagrania, przygotowuje się jak do roli scenicznej czy filmowej. W jednym z wywiadów mówił, że przed nagraniem nie tylko dwukrotnie czyta materiał, ale też robi notatki na marginesach stosując terminologię muzyczną i... emotikony. Perełką dla fanów czytanych przez aktora audiobooków jest fragment książki mówionej Remigiusza Mroza "Zaginięcie". Kiedy bohater powieści krytykując głos nawigacji samochodowej mówi "Gosztyła to to nie jest" - a zdanie to czyta Gosztyła właśnie, nie sposób się nie uśmiechnąć.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również