Rozwój neurokosmetologii i psychokosmetyki sprawia, że coraz częściej przyglądamy się zależnościom między skórą, układem nerwowym i emocjami. Czy psychokosmetyki rzeczywiście wpływają na to, jak się czujemy?
Spis treści
Zainteresowanie komunikacją między skórą a całym organizmem przyczyniło się do rozwoju nowych kierunków w kosmetologii, określanych jako psychokosmetyka lub neurokosmetyka. - Ich założeniem jest poszukiwanie sposobów pielęgnacji, które uwzględniają nie tylko wygląd skóry, lecz także jej reakcje biologiczne związane ze stresem, stanem zapalnym i odczuwanym komfortem - mówi Katarzyna Nowacka, holistyczna kosmetolożka i specjalistka w dziedzinie psychosomatyki
W centrum zainteresowania znajdują się tak zwane psychoskładniki, czyli substancje aktywne, których działanie analizuje się pod kątem ich wpływu na różne procesy zachodzące w skórze. Przykładem są gorzkie ekstrakty z szyszek chmielu, którym przypisuje się potencjał wspierania regeneracji i łagodzenia niektórych objawów towarzyszących stanom zapalnym.
W kosmetykach pojawiają się również adaptogeny, takie jak ashwagandha, tulsi czy różeniec górski. Są znane przede wszystkim z zastosowania w suplementach diety, ale wykorzystuje się je także w preparatach pielęgnacyjnych. Ich potencjalny wpływ na skórę, w tym na jej reakcje związane ze stresem, pozostaje przedmiotem zainteresowania branży kosmetycznej i badań.
Skóra i mózg pozostają ze sobą w stałym, dwukierunkowym kontakcie. Jednym z elementów tej komunikacji są neuromediatory, czyli substancje przekazujące sygnały między komórkami. "Można je porównać do słów wspólnego języka, za pomocą którego skóra i układ nerwowy wymieniają informacje" - czytamy w materiałach prasowych marki kosmetycznej Neurae. "Znamy co najmniej 40 takich przekaźników, które uczestniczą w procesach zachodzących w organizmie. Ich działanie wiąże się zarówno z funkcjonowaniem skóry, jak i z mechanizmami odpowiedzialnymi za reakcje emocjonalne". Ta zależność stanowi jeden z punktów wyjścia dla rozwoju neurokosmetologii, poszukującej sposobów wspierania kondycji skóry poprzez oddziaływanie na jej biologiczne mechanizmy.
Czy oznacza to, że krem może poprawić nam nastrój albo sprawić, że skóra będzie mniej podatna na skutki stresu? Według ekspertów nie należy stawiać znaku równości między obiecującymi mechanizmami biologicznymi a potwierdzonym działaniem gotowego kosmetyku. Znaczenie mają między innymi rodzaj składnika, jego stężenie, sposób zastosowania i jakość dowodów naukowych.
Zapachy od dawna wykorzystuje się w pielęgnacji ze względu na ich wpływ na nasze doświadczenia i samopoczucie. Lawenda kojarzy się z relaksem, wanilia z przyjemnością i poprawą nastroju, a yuzu z pobudzeniem i przypływem energii.
Nie bez znaczenia jest więc pytanie, czy substancje zapachowe mogą oddziaływać nie tylko na nasze zmysły, ale również na reakcje samej skóry. To obszar, który wymaga dalszych badań. Warto przy tym pamiętać, że wpływ zapachu na samopoczucie nie jest tym samym co bezpośredni, udowodniony wpływ składnika na biologiczne funkcjonowanie skóry.
Koncepcja psychokosmetyków wpisuje się w szerszy trend holistycznego podejścia do pielęgnacji, w którym zwraca się uwagę na relację między kondycją skóry, codziennymi nawykami, stresem i komfortem psychicznym. Nie chodzi jednak o to, by przypisywać kosmetykom właściwości, których skuteczności nie potwierdzono, lecz o lepsze zrozumienie mechanizmów łączących skórę z resztą organizmu.
Czy "polubi" truskawkową maseczkę? A może bardziej będzie jej „smakował” okład z jogurtu i płatków zbożowych? To nie tylko językowy żart. Współczesna nauka pokazuje, że skóra aktywnie odbiera i interpretuje sygnały z otoczenia. W ostatnich latach odkryto, że znajdują się w niej receptory kojarzone nie tylko z dotykiem, bólem czy temperaturą, lecz także ze smakiem, węchem, a nawet światłem.
Nie oznacza to, że skóra dosłownie „smakuje” czy „widzi”. Chodzi o biologiczne mechanizmy, które pozwalają jej komórkom reagować na określone bodźce chemiczne i środowiskowe.
Szczególnie interesujące są receptory smaku gorzkiego, zidentyfikowane między innymi w keratynocytach i fibroblastach, czyli komórkach ważnych dla prawidłowego funkcjonowania skóry. Ich rola nie polega na dostarczaniu doznań smakowych, lecz między innymi na rozpoznawaniu potencjalnych zagrożeń i uruchamianiu lokalnych mechanizmów obronnych.
– Gorzki smak ewolucyjnie odpowiada za wykrywanie toksyn i substancji szkodliwych oraz patogenów, które mogą wnikać również przez skórę – wyjaśnia Katarzyna Nowacka. – Gdy dostarczamy skórze zmienionej chorobowo składnik o gorzkim smaku, np. wyciąg z szyszek chmielu, uruchamia ona lokalne mechanizmy obronne. Efektem jest niwelowanie stanu zapalnego – zmniejszenie świądu, rumienia i obrzęku.
To jeden z przykładów pokazujących, że skóra nie jest jedynie barierą ochronną, ale aktywnym organem, który reaguje na docierające do niego sygnały. Lepsze poznanie tych procesów otwiera nowe możliwości w kosmetologii i skłania do zadawania kolejnych pytań: czy odpowiednio dobrane składniki kosmetyków mogą wpływać również na nasze samopoczucie?
Skóra nieustannie odbiera sygnały z otoczenia i reaguje na zmiany zachodzące w organizmie. Odkrycia dotyczące receptorów obecnych w jej komórkach pokazują, jak złożony jest ten organ i jak wiele procesów wciąż wymaga poznania.
Przyszłość kosmetologii może przynieść preparaty opracowywane z myślą o konkretnych mechanizmach biologicznych, wspierające naturalne funkcje ochronne skóry i poprawiające komfort jej codziennej pielęgnacji. Psychokosmetyki i neurokosmetyki to obiecujący obszar rozwoju kosmetologii, jednak ich rzeczywiste działanie wymaga dalszych badań i potwierdzenia naukowego.
Czy zatem kosmetyk może sprawić, że poczujemy się lepiej? Być może, na różne sposoby: poprzez przyjemność stosowania, zapach, rytuał pielęgnacyjny czy działanie odpowiednio dobranych składników.
Nie oznacza to jednak, że każdy produkt określany jako psychokosmetyk będzie bezpośrednio wpływał na emocje lub redukował skutki stresu. Właśnie dlatego temu trendowi warto przyglądać się uważnie, oddzielając naukowe odkrycia od marketingowych obietnic.
Krem do twarzy Serenite The Balm Neurae 555 zł