Ułatwiają równomierne rozprowadzenie podkładu, pomagają uniknąć smug, a przy tym doskonale pielęgnują skórę. Jest miękka, elastyczna i promienna, nawet po nieprzespanej nocy.
Nawet najlepszy podkład nie będzie wyglądał dobrze, jeśli wcześniej nie zadbamy o odpowiednią bazę. Dobry krem to podstawa. Taki, który porządnie nawilży, wygładzi i doda cerze zdrowego blasku. Na co dzień najchętniej sięgam po lżejsze formuły, ale gdy moja skóra jest bardziej przesuszona, wybieram te o bogatszej, odżywczej konsystencji.
W ostatnich tygodniach testowałam ich sporo, zarówno nowości, jak i dobrze znane klasyki. Łączyłam je z różnymi podkładami: płynnymi, w balsamie i w poduszce. Wybrałam pięć, które sprawdziły się wyjątkowo dobrze. Każdy jest trochę inny, ale wszystkie świetnie nadają się pod makijaż. Podkład łatwo się rozprowadza, nie podkreśla suchych skórek, a twarz wygląda świeżo i promiennie przez wiele godzin.
Od lat cieszy się uznaniem makijażystów. Rozumiem, skąd te zachwyty. Robi to, co obiecuje. Jest dość bogaty i zapewnia skórze naprawdę solidną porcję nawilżenia. W nowej formule znalazły się peptydy Recoverstem™, ektoina wzmacniająca barierę ochronną oraz olejek z dzikiej róży i kojący ekstrakt z owsa. Po aplikacji cera jest miękka, wygładzona i ma piękny, zdrowy blask. W moim przypadku najlepiej sprawdziła się niewielka ilość produktu.
Jedno z moich najlepszych drogeryjnych odkryć. Ma lekką, sorbetową konsystencję, błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia tłustej warstwy. Zawiera witaminę C, niacynamid i glicerynę, dzięki którym nawilża, pomaga wyrównać koloryt i przywraca skórze świeży wygląd. Bardzo dobrze współpracuje zarówno z podkładem, jak i kremem z filtrem SPF. Przy bardzo suchej skórze może jednak nie zapewniać wystarczającego nawilżenia.
Bardzo polecam, szczególnie teraz. Jest idealny na chłodniejsze miesiące. Ma przyjemną, aksamitną konsystencję, dobrze się wchłania i pozostawia skórę miękką oraz wyraźnie gładszą. Zawiera 1,5% kwasu hialuronowego, który pomaga utrzymać odpowiedni poziom nawilżenia, oraz 6% niacynamidu wspierającego regenerację i poprawę elastyczności skóry. Wspaniały duet. Duży plus za to, że mimo odżywczej formuły nie pozostawia tłustej warstwy. Podkład rozprowadza się na nim równomiernie i nie podkreśla drobnych zmarszczek ani suchych miejsc.
O tym kremie słyszałam wiele dobrego. Po przetestowaniu sama wystawiam mu pięć gwiazdek. Koreańska pielęgnacja po raz kolejny nie zawiodła. Krem ma bardziej treściwą konsystencję, ale wystarczy niewielka ilość i kilka minut na wchłonięcie, by dobrze sprawdził się również pod makijażem. Skóra jest po nim przyjemnie miękka, nawilżona i wygładzona. Skład też robi wrażenie. Aż 70% formuły stanowi filtrat z fermentowanych jagód żeń-szenia, bogatych w związki o działaniu antyoksydacyjnym. Uzupełniają go proteiny grochu, niacynamid i skwalan. Bardzo dobra propozycja przede wszystkim dla cery dojrzałej, suchej i pozbawionej elastyczności.
Rozświetlacz może okazać się zbędny. Ten krem zapewnia skórze piękny, naturalny blask. Z całej piątki najbardziej spodobał mi się pod względem rozświetlenia. Ma przyjemną, delikatnie pomarańczową konsystencję, łatwo się rozprowadza, dość szybko wchłania i nie roluje pod makijażem. W składzie znalazły się m.in. czerwony żeń-szeń, niacynamid oraz kompleks [COLLAGEN]³ wspierający jędrność skóry. Polecam szczególnie cerze zmęczonej i pozbawionej blasku.