Odżywiają, ale nie obciążają. Są idealne do pielęgnacji cienkich, osłabionych włosów.
Mam bardzo wymagające włosy. Są dość cienkie, nigdy nie były farbowane ani rozjaśniane. Puszą się, szybko tracą świeżość i objętość, więc bardzo uważnie muszę dobierać to, co na nie nakładam. Latem dochodzą słońce oraz kąpiele w basenie, które dodatkowo osłabiają ich kondycję.
Oczywiście odpowiedni szampon i odżywka to podstawa, ale najwięcej robi dla nich maska. Przetestowałam wiele. Niektóre były po prostu poprawne, inne je obciążały. Ale w morzu produktów trafiłam też na takie, które zużyłam do końca i do których regularnie wracam. Moje włosy je uwielbiają.
Można stosować je razem z innymi kosmetykami z tej samej serii, ale równie dobrze działają samodzielnie. Myję włosy codziennie, maskę nakładam dwa razy w tygodniu i zawsze trzymam ją tak długo, jak zaleca producent. Po większości z nich różnicę widać już po pierwszym użyciu.
Mój numer jeden w pielęgnacji. Maska ma wiele dobrych opinii i sama jestem w gronie jej fanek. Choć powstała przede wszystkim z myślą o włosach po koloryzacji, świetnie sprawdza się też na naturalnych. Po użyciu są po prostu piękne. Gładkie, sypkie, miękkie i lśniące. Łatwo się rozczesują i znacznie mniej puszą. Formuła zawiera glikoaminę, która przenika do włókien i neutralizuje nagromadzone metale, oraz Ionène odpowiadający za pielęgnację.
Kolejna moja ulubiona. Od dawna używam mleczka OI All in One Milk, które jest absolutnym hitem, a teraz dołączyła do niego maska NOUNOU. Doskonale odżywia, ułatwia rozczesywanie, a przy tym nie odbiera włosom objętości. Zawiera ekstrakt z pomidorów fiaschetto oraz witaminy C i E.
Ostatnie odkrycie i jedno z największych zaskoczeń. Kwas glikolowy pomaga wygładzić powierzchnię włosów, gliceryna zapewnia nawilżenie, betaina zmiękcza, a kwas cytrynowy wspomaga nabłyszczenie. Już po pierwszym użyciu włosy wyglądały znacznie lepiej. Były gładkie, miękkie i bardziej podatne na stylizację. Maska ma też piękny zapach, który długo się utrzymuje.
Gęsty, biały krem, który wspaniale odżywia. W składzie ma proteiny z pszenicy, kukurydzy i soi, niacynamid oraz odżywcze lipidy. Trzeba jednak uważać z ilością. Na moich dość cienkich, średniej długości włosach wystarczy naprawdę niewielka porcja maski. Zbyt obfita je obciąża. Ma przyjemny kwiatowo-piżmowy zapach z fiołkiem, jaśminem, ylang-ylang i drzewem sandałowym.
Bardzo dobra propozycja w przystępnej cenie dla włosów matowych, zniszczonych i podatnych na puszenie. Roślinna keratyna oraz kwas hialuronowy pomagają wzmocnić i nawilżyć pasma. Po użyciu łatwiej je rozczesać i ułożyć, a końcówki wyglądają znacznie lepiej.
Na tle pozostałych masek wyróżnia ją CICA, czyli wąkrota azjatycka. Jest kremowa, łatwo rozprowadza się na całej długości i bez problemu spłukuje. Nawilża, ale nie obciąża.