Wrażliwość na cudze potrzeby to dar, ale też słaby punkt. Bywa, że staje się walutą, którą płaci się za cudzy spokój.
Ciągle się tłumaczą, nawet z decyzji, do których mają pełne prawo Zaczyna się niewinnie: dopowiedzenie kilku zdań, żeby druga strona nie poczuła się urażona. Z czasem pojawia się tłumaczenie z odmowy, z wyjścia z pracy o czasie, z posiadania innych planów. Osoba, która wykorzystuje cudzą wyrozumiałość, szybko wyczuwa, że wystarczy okazać zawód, a druga strona zacznie się usprawiedliwiać. To nie jest rozmowa, tylko mechanizm, w którym proste „nie” domyślnie wymaga obrony. Warto zauważyć moment, w którym zwykła decyzja zamienia się w akt oskarżenia.
Ich potrzeby zawsze trafiają na koniec kolejki Empatyczne osoby mają talent do odczytywania cudzych emocji i często robią to kosztem własnych. Ktoś, komu naprawdę zależy, zainteresuje się tym, jak czuje się druga strona. Ktoś, kto tę dobroć wykorzystuje, konsekwentnie przekierowuje rozmowę na siebie. Warto policzyć, ile razy zaczęta opowieść o własnym dniu po chwili ustępuje miejsca pocieszaniu, doradzaniu, słuchaniu. Jeśli w relacji jedna strona jest stałym powiernikiem, a nigdy tą, która ma prawo być zmęczona, to nie przypadek.
Poczucie winy pojawia się szybciej niż realny powód To najskuteczniejsze narzędzie w rękach osoby, która korzysta z cudzej dobroci. Wystarczy westchnienie, urwane zdanie, subtelne „nieważne, poradzę sobie sam". I nagle pojawia się poczucie odpowiedzialności za cudzy nastrój, choć nic złego się nie wydarzyło. Zdrowa relacja nie działa na walutę wyrzutów sumienia.
Ich pomoc jest oczekiwana, nie doceniana Na początku pomoc wynika z chęci. Potem staje się po prostu stanem rzeczy. Osoba, która wykorzystuje cudzą gotowość, przestaje pytać, a zaczyna zakładać, że ktoś przyjedzie, pożyczy, ogarnie, zostanie dłużej. Wdzięczność zamienia się w oczywistość, a każda próba odmowy spotyka się ze zdziwieniem albo pretensją. To sygnał, że relacja przestała być partnerska, a jedna ze stron stała się zasobem.
Wychodzą z rozmów zmęczone, choć nic złego się nie wydarzyło Ciało często wie wcześniej niż głowa. Po spotkaniu z niektórymi osobami pojawia się uczucie wydrenowania, choć trudno wskazać konkretną przyczynę. To zmęczenie bywa najuczciwszym barometrem, pokazuje, kto czerpie z cudzej energii, nie oddając nic w zamian. Warto traktować je poważnie, zamiast tłumaczyć sobie, że to przewrażliwienie. Empatia nie oznacza obowiązku bycia dla kogoś nieustannym źródłem ciepła.