Osiem lat po śmierci Anthony’ego Bourdaina, jednego z najsłynniejszych szefów kuchni świata, do kin trafia „Tony” – opowieść, która wraca do jego młodości i pierwszych kroków w gastronomii. Jednak nie wszyscy jego bliscy są przekonani, czy samemu Bourdainowi spodobałaby się wizja tego filmu.
Film „Tony” to opowieść o początkach kulinarnej drogi jednego z najbardziej kultowych szefów kuchni, Anthony’ego Bourdaina. Historia czerpie inspirację z pierwszych rozdziałów jego bestsellerowej autobiografii „Kitchen Confidential” i koncentruje się na jednym lecie w połowie lat siedemdziesiątych. Na ekranie poznajemy dziewiętnastoletniego Tony’ego (Dominic Sessa) jako bezczelnego, egocentrycznego i nieco zagubionego chłopaka, który wyrusza do nadmorskiego kurortu w Massachusetts w ślad za dziewczyną, w której się zakochał. „Zagubiony i nieszczęśliwy, wraz z kilkorgiem przyjaciół wynająłem na lato dom w Provincetown” – właśnie tak Bourdain opisuje tamten czas na pierwszych stronach autobiografii.
Tony, który dotychczas pragnął zostać pisarzem, tego lata trafia na zmywak w lokalnym barze serwującym owoce morza. Za dnia pracuje w kuchni surowego szefa kuchni (Antonio Banderas), a noce spędza imprezując wraz z nowo poznanym młodym kucharzem (Leo Woodall). „Wtedy po raz pierwszy dotarło do mnie, drogi czytelniku, że chcę być kucharzem” – pisze w autobiografii.
Ekranizacja historii tego przełomowego lata z życia Bourdaina wzbudziła jednak wątpliwości fanów i jego bliskich. Brat Tony’ego, Chris Bourdain, odmówił obejrzenia filmu „Tony” na wczesnym etapie produkcji, tłumacząc, że nie jest na to gotowy i nie wie, czy kiedykolwiek będzie. Uważa, że jego brat byłby przeciwny samemu pomysłowi na ten film.
Film nie jest wierną biografią Bourdaina. Część wydarzeń i postaci jest fabularyzowana lub zmieniona na potrzeby filmu. Na dodatek narracja zbudowana jest wokół pełnego młodzieńczej nadziei początku drogi przyszłego kucharza, podczas gdy sam Bourdain przez lata unikał prostych, nadmiernie pogodnych podsumowań swoich programów telewizyjnych. Mimo to, Matt Johnson, reżyser filmu „Tony” ma nadzieję, że nawet jeśli niektóre fragmenty filmu nie przypadłyby do gustu Anthony’emu, po seansie przyznałby, że „choć nie jest to zgodne z faktami, w przenośni jest prawdziwe”.
W kinach już od 4 września.