Ten kremowy, wielowymiarowy odcień stał się aktualnie jednym z najmodniejszych trendów w koloryzacji. Balansuje między chłodnymi a ciepłymi tonami przypominając kolor herbaty z mlekiem. Dlaczego każda minimalistka marzy teraz o włosach w kolorze milk tea hair?
Trend milk tea hair narodził się na ulicach Tokio i Singapuru, by błyskawicznie opanować Instagram i Pinterest na całym świecie. Inspiracją jest – jak sama nazwa wskazuje – aksamitny odcień herbaty z dużą ilością mleka. Nie jest to ani typowy popielaty blond ani głęboki kasztan. To miękki, beżowy odcień, który balansuje na granicy ciepła i chłodu. Styliści fryzur określają go jako neutralny beż. Fankami tego koloru włosów są między innymi aktorki Jessie Buckley, Jennifer Aniston czy Lily-Rose Depp.
Sekretem popularności odcienia milk tea jest jego uniwersalność i luksusowy wygląd. To kolor, który idealnie wpisuje się w estetykę quiet luxury oraz clean girl. Włosy wyglądają na zdrowe, lśniące i niezwykle naturalne. Co więcej, ta koloryzacja świetnie współgra z różnymi technikami jak balayage czy ombre.
Najlepsza wiadomość? Milk tea hair pasuje niemal każdemu. Dzięki temu, że fryzjer może dowolnie regulować ilość „mleka” (jasnych tonów) i „herbaty” (ciemniejszych pigmentów), odcień z łatwością można dopasować do karnacji. W przypadku chłodnego typu urody stawiamy na więcej popielatych i perłowych refleksów. Przy cieplejszej karnacji świetnie sprawdzą się akcenty miodowe i piaskowe. To idealne rozwiązanie dla blondynek, które chcą nieco przyciemnić kolor na sezon przejściowy, oraz dla szatynek marzących o rozświetleniu twarzy bez przechodzenia na pełny blond.
Milk tea hair to nie tylko chwilowa moda z TikToka, to propozycja dla kobiet, które szukają elegancji w nowoczesnym wydaniu. Jeśli marzymy o zmianie, która odświeży nasz wygląd, ale nie będzie drastyczna, postawmy w salonie na swoją ulubioną „herbatę z mlekiem”.