Poznaj siebie

Kim jestem po stracie? Psycholog daje 4 wskazówki, jak zbudować siebie od nowa

Kim jestem po stracie? Psycholog daje 4 wskazówki, jak zbudować siebie od nowa
Fot. Kadr z filmu "Jedz, módl się, kochaj", Materiały prasowe

Co odpowiesz na pytanie „Kim jesteś”? Żoną, matką, nauczycielką, szefową, zdrową kobietą? Każda z nas ma różne tożsamości. Z wielu wyrastamy albo je tracimy. Już nie jesteśmy tym, kim byłyśmy, a jeszcze nie zbudowałyśmy siebie w nowej sytuacji. Ten moment psychologia określa jako „stan pomiędzy”. Bywa frustrujący i bolesny, ale doświadcza go każdy, przechodząc z jednego etapu życia do kolejnego. Jak sobie z nim poradzić, by nie kojarzył się z utratą, tylko z rozwojem?

Marta wchodzi do znajomych i rozgląda się niepewnie. Witają ją nieśmiałe uśmiechy, kilka osób spuszcza wzrok, nie wiedzą, jak się zachować. Pierwszy raz od śmierci męża przyszła na imprezę. Od pogrzebu minęło kilka miesięcy. Nie jest już w depresji, próbuje wrócić do normalnego życia. Tylko nie wie, kim teraz ma być. Ewa budzi się w swoim apartamencie i przeraża ją myśl, że nie pójdzie do pracy. Miesiąc temu straciła wysokie stanowisko. Po 20 latach w jednej firmie zwolniono ją. Dostała odprawę, ma za co żyć, ale nie wie, kim teraz jest. Dyrektorką finansową i członkinią zarządu – już nie. Na myśl, że mogłaby zająć podobne stanowisko w innej firmie i znów żyć pracą, czuje niechęć. Wyrosła z tego, nie chce znów wchodzić do korporacyjnej rzeki. Ale nie wie, do jakiej innej może wejść.

Ważne etapy po stracie

Znasz ten stan? Każda z nas czasem się tak czuje. W zawieszeniu. Pomiędzy tym, czego już nie ma, a tym, co jeszcze nie nadeszło. „Stan pomiędzy” ma nawet naukową nazwę: faza liminalna. To etap życia, w którym nie do końca wiadomo, jak będzie dalej wyglądało. Przypomina to sytuację, gdy w środku nocy szukasz swojej bramki na lotnisku na drugim końcu świata. Czujesz się zagubiona, a napisy informacyjne są w nieznanym ci języku. Starasz się nie myśleć o tym, co wokół, i przyspieszasz kroku, by szybciej dotrzeć tam, skąd masz odlecieć do swojego świata. Ale samolot został odwołany, a ty... nie wiesz, co dalej. Nakręcono o tym film Terminal z Tomem Hanksem w roli pasażera, który w hali tranzytowej spędził kilka lat. W życiu „stan pomiędzy” też może trwać długo. Wywołuje go doświadczenie utraty: bliskiej osoby, pracy, majątku, statusu. Towarzyszy wszelkim „zakończeniom”: rozwód, menopauza, emerytura – to punkty zwrotne, po których w pewien sposób zaczynamy życie od nowa, więc ogarnia nas niepokój. Stratą może być ciężka choroba, która zmienia życiowe priorytety, ogranicza możliwości, burzy plany. Zjawisko jest znane nie od dziś. Pisał o nim Dante Alighieri w Boskiej komedii: „W życia wędrówce, na połowie czasu/ Straciwszy z oczu szlak niemylnej drogi./ W głębi ciemnego znalazłem się lasu”.

Stan przejścia bywa też doświadczeniem zbiorowym. Jak w pandemii, gdy miesiącami tkwiliśmy zawieszeni między światem, który się skończył (bez maseczek, pracy zdalnej, lockdownu), i tym, który jeszcze nie nadszedł. Czuliśmy niepokój, nie umieliśmy sobie wyobrazić, jakie zmiany nadejdą i jak będziemy żyć w nowej rzeczywistości. Arnold van Gennep, antropolog, który badał „stan pomiędzy” w różnych kulturach, opisał etapy tego doświadczenia.

Pierwszy to separacja – oddzielamy się od dawnego obrazu siebie i starej tożsamości. Ewa po stracie pracy szybko przeszła ten etap, bo była już zmęczona korporacją i marzyła o zmianie. Wypowiedzenie pomogło jej podjąć decyzję. Marcie pogodzenie się z tym, że nie jest już żoną, tylko wdową, zajęło wiele miesięcy. Po etapie separacji następuje faza zawieszenia – niepewności, lęków, obaw, ale też nadziei. Budujemy nowe wizje siebie, ale są jeszcze kruche. Próbujemy sił w nowych sytuacjach, lecz wciąż mamy wątpliwości co do swoich wyborów. Często się z nich wycofujemy – krok do przodu, dwa kroki w tył. Trudno nam ruszyć z miejsca. Nadzieją na ulgę i realną zmianę jest etap akceptacji nowej tożsamości.

Dla Marty był to moment, gdy zaczęła chodzić sama do znajomych, u których dawniej bywała z mężem, ale też zdecydowała się poznawać nowych ludzi. W końcu dała sobie prawo, by spotykać się z innym mężczyzną – zaakceptowała, że jest kobietą, która nie ma partnera. U Ewy etap akceptacji zaczął się, gdy uwierzyła, że satysfakcję może dać jej praca na innym niż dyrektorskie stanowisku. Narodziny nowej tożsamości to nie jest proces łatwy. Trzeba pogodzić się, że zaszła zmiana i jakaś część nas stała się nieaktualna – przestałam być żoną, szefową, młodą kobietą. Między pierwszym a trzecim etapem dokonuje się duża transformacja psychiczna, a to jest bolesne. Warto jednak urealnić spojrzenie na siebie i popracować nad akceptacją nowej sytuacji, by nie utknąć, jak Tom Hanks, w życiowej hali tranzytowej na lata. „Stan pomiędzy” jest i po to, by się w nim czegoś o sobie nauczyć, zahartować psychikę i pójść dalej. Nabrać odwagi i wyznaczyć nowe cele. Adekwatne do obecnej sytuacji.

 

Jakie emocje towarzyszą nam podczas stanów przejściowych?

Natasha Stanley, coachini, która przeprowadza ludzi przez „stan pomiędzy”, opisuje emocje, z którymi mierzymy się w tym czasie.

  • Zmieszanie i przekonanie, że stałyśmy się niewidzialne. Ludzie lubią przyporządkowywać innych do określonych kategorii. A jeśli same nie wiemy, do jakich teraz pasujemy? Jak mamy o sobie myśleć, gdy etykiety, których używałyśmy do opisania siebie: „jestem żoną”, „kobietą sukcesu”, przestały być aktualne? Nie umiemy się przedstawić innym, stąd odruch, by się chować, nie zwracać na siebie uwagi, znikać. To rodzi wrażenie, że inni nas nie widzą.
  • Rozdarcie, poczucie chaosu. Przeczuwamy, że „stan pomiędzy” może otworzyć nowe możliwości. Ale przytłacza nas, że jest ich zbyt wiele. Mnogość wyborów dezorientuje. To rodzi lęk, że jedna zła decyzja może odebrać nam niepowtarzalną szansę, a wtedy drzwi do dobrej przyszłości zamkną się bezpowrotnie.
  • Frustracja i wstyd. Możesz czuć, że wiele robisz, by wydobyć się z fazy przejściowej, ale twoje działania nie przynoszą rezultatów – jakbyś wciskała gaz w samochodzie na jałowym biegu. Marta zna to uczucie. Kilka miesięcy po śmierci męża rzuciła się w gorączkowe aktywności: chodziła na krąg kobiet, jogę, koncerty z przyjaciółką, przyjmowała zaproszenia na imprezy. I nic się w jej życiu nie zadziało. Miała poczucie, że ugrzęzła w beznadziei. Przygniatała ją frustracja, że mimo wysiłków nie udaje jej się zbudować nowego satysfakcjonującego życia. Myślała: co robię źle? Co jest ze mną nie tak? Może jej i innym kobietom przyniosłaby ulgę wiedza, że te emocje są wliczone w wyrastanie z dawnego życia. Nie da się ich pominąć. Przeżywają je wszyscy. Lepiej zaakceptować, że są. Przeżyć je, a wtedy… szybciej miną i pomogą ruszyć dalej. Churchill mówił, że jeśli kroczysz przez piekło, masz tylko jedno wyjście: iść dalej. Psycholog dodałby: nie przecząc, że czujesz się tam źle. To trudne doświadczenie, więc masz do tego prawo, ale i najlepszy sposób, by w końcu opuścić życiowe piekło.

 

Jak wyjść ze "stanu pomiędzy"?

Oto krótka instrukcja wychodzenia ze „stanu pomiędzy”.

  1. Znaj stratę i przeżyj żałobę. Joseph Campbell, autor książki Bohater o tysiącu twarzy, napisał, że musisz najpierw porzucić życie, które tak dobrze sobie wymyśliłaś i zaplanowałaś, by zaakceptować i przyjąć to, które na ciebie czeka. Dawniej istniały ceremonie, tak zwane rytuały przejścia, które ten proces ułatwiały. Dziś ich brakuje. Możesz wymyślić własne. Marta rok po śmierci męża (Tomka) pojechała w podróż na Wyspę św. Tomasza. Zabrała ze sobą kilka jego rzeczy, w tym listy z czasów narzeczeństwa i zdjęcia. Potrzebowała pożegnania, domknięcia wspólnego etapu życia. Najbardziej zdumiały ją sny w czasie tej podróży. Ostatniej nocy przyśnił jej się mąż, który z uśmiechem wskazywał jej na drabinę prowadzącą do nieba. Gdy Marta się po niej wspinała, nie widziała kolejnych stopni, bo spowijała je mgła. Aż wreszcie zasłona chmur opadła. Zobaczyła wtedy nad sobą błękit nieba i poczuła, że… będzie dobrze. Obudziła się z nadzieją. Jakby coś się dopełniło.
  2. Przyjrzyj się, co się wyłania. Ludzie źle znoszą niepewność. A tym właśnie jest faza przejścia. Często rozpaczliwie próbujemy się z niej wydostać, ale ponieważ nie wiemy jak, robimy jedyną rzecz, jaka nam przychodzi do głowy – wracamy do tego, co było. Katarzyna w wieku 39 lat zachorowała na raka piersi. Była wysportowaną, zdrową kobietą, biegała maratony. Po leczeniu też próbowała to robić, ale kończyło się to urazami i stanami zapalnymi. Przestała czuć radość z biegania, więc je zarzuciła. Kilka miesięcy była w „pomiędzy”, w marazmie. Czuła się przygnębiona, ale też przyglądała się sobie po zmianach, badała, co teraz ją pociąga, jakie ma możliwości. W końcu wybrała się na kilkudniowy spływ kajakowy. Wróciła zachwycona. Dziś to jej wielka pasja.
  3. Testuj nowe tożsamości. Faza przejścia przypomina wizytę w sklepie z sukienkami. Jest ich mnóstwo i nie wiesz, w której będzie ci do twarzy, więc mierzysz po kolei. To dobry kierunek. Możesz pójść nawet o krok dalej i wyznaczyć w swoim harmonogramie „czas na przymierzanie” nowych tożsamości. Ewa, która straciła pracę dyrektor finansowej, w soboty pomaga w schronisku jako wolontariuszka, a w niedziele chodzi na kursy gotowania, bo zastanawia się nad otwarciem małego bistro. Daje sobie szansę na sprawdzenie, jak się czujesz w nowych rolach bez wykonywania gwałtownych kroków.
  4. Nie poganiaj się. „Kiedy gąsienica wchodzi w stadium poczwarki, niemal dosłownie się rozpuszcza. W tym stanie to, co było gąsienicą, a będzie motylem, nie jest ani jednym, ani drugim. To rodzaj „zupy pełnej możliwości”. W tym stanie tkwi wielki potencjał, choć początkowo jest tylko znakiem zapytania. Czy to nie ekscytujące? Gdy zmienisz perspektywę i zaciekawisz się możliwościami (zamiast skupiać się na obawach), możesz zacząć się bawić swoim „pomiędzy”. Chodzić w miejsca, w których dotąd nie bywałaś. Poznawać ludzi w nowych środowiskach, innych niż te, w których spędzałaś dotąd większość czasu. Boimy się życiowych punktów zwrotnych, ale to w tych momentach najwięcej się uczymy o sobie. A często też doświadczamy ożywienia, ekscytacji. Czasem są szansą, byśmy porzucili ograniczenia, które… tkwiły tylko w naszych głowach. Może to czas, by zrobić coś szalonego? Popatrzeć na życie jak na niepowtarzalną przygodę?

Marta znalazła biuro podróży dla singli i zaczęła jeździć w miejsca, o których marzyła. Poznaje nowych ludzi, bada, czy któraś z tych znajomości mogłaby się zamienić w bliską relację. Daje sobie czas. Nie pogania się. Ewa, była dyrektor finansowa, zrobiła sobie kolorowe pasemka i zapisała się na taniec improwizowany. W korporacji taka fryzura by nie przeszła, a na zajęcia artystyczne nie miałaby czasu. Ale nie jest już w korporacji. Żyje w „pomiędzy”. W locie „do”. I nie szkodzi, że jeszcze nie wie, gdzie dokładnie jest jej cel. Uznała, że tym razem nie chodzi o optymalnie szybką realizację projektu, tylko o rozpoznanie swoich potrzeb na nowym etapie życia. A to wymaga czasu i uważności. Warto pamiętać, że nawet po trudnych przejściach możesz zbudować nową tożsamość, która da ci dużo satysfakcji. Dopóki żyjemy, mamy w sobie ten potencjał.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 05/2026