Jeszcze kilka lat temu „bimbo” było określeniem pejoratywnym. Kojarzyło się z przesadnym skupieniem na wyglądzie i stereotypowym obrazem atrakcyjnej, ale rzekomo mało inteligentnej blondynki. Dziś estetyka bimbocore, która z internetu przeniknęła do mody i popkultury, prowokuje do szerszej dyskusji o kobiecej tożsamości i swobodzie bycia sobą.
Spis treści
Bimbocore to trend czerpiący z przesadnie kobiecej, cukierkowej estetyki lat 90. i początku XXI wieku. Jego znaki rozpoznawcze to róż, błysk, obcisłe ubrania, wysokie obcasy, futrzane dodatki, błyszczący makijaż i wyrazista biżuteria. To świat inspirowany ikonami ery tabloidów, takimi jak Paris Hilton czy Pamela Anderson.
Samo słowo „bimbocore” powstało z połączenia „bimbo” oraz „-core”, końcówki używanej w internetowej kulturze do określania estetyk i stylów. Trend narodził się na TikToku na początku lat 2020, a teraz znów przybiera na sile.
Jego źródła są zakorzenione w popkulturze, m.in. w estetyce Y2K (z ang. Year 2000) i McBling, pełnych blasku, logomanii i przesady lat 2000. Współczesny bimbocore nie jest jednak prostym powrotem do estetyki sprzed ponad dwóch dekad. To raczej jej reinterpretacja. W centrum nie stoi już spełnianie cudzych oczekiwań, lecz zabawa kobiecym wizerunkiem i świadome operowanie stereotypami.
Popularność trendu zaczęła rosnąć na platformach społecznościowych, gdzie użytkowniczki publikowały stylizacje inspirowane „landrynkową” estetyką. Początkowo był to rodzaj internetowego żartu i nostalgicznej gry konwencją. Z czasem jednak bimbocore zaczął nabierać głębszego znaczenia.
Dla części kobiet stał się formą sprzeciwu wobec przekonania, że inteligencja, ambicja i profesjonalizm muszą iść w parze z minimalistycznym, stonowanym stylem. Zwolenniczki trendu podkreślają, że można nosić różowe mini, mocny makijaż i błyszczące dodatki, a jednocześnie odnosić sukcesy zawodowe czy angażować się społecznie. W tym sensie bimbocore staje się próbą odzyskania kontroli nad narracją dotyczącą kobiecości. To świadome odrzucenie przekonania, że zainteresowanie modą czy urodą umniejsza kompetencjom.
W czasach, gdy przez wiele sezonów dominowały minimalistyczne fasony, neutralne kolory i estetyka „quiet luxury”, bimbocore wniósł do mody element zabawy i przesady. Tu nie ma miejsca na dyskretne dodatki czy „niewidoczny” makijaż. Liczy się efekt - im więcej błysku i wyrazistego koloru, tym lepiej. Róż pojawia się niemal wszędzie: od ubrań i akcesoriów po manicure. Popularnością cieszą się krótkie topy, platformy, okulary w stylu retro oraz dodatki przywołujące atmosferę początku lat 2000.
W tym kontekście często przywoływana jest Elle Woods, bohaterka filmu Legalna blondynka. Jej postać podważała prosty podział między wyglądem a kompetencjami. Wkrótce na ekranach pojawi się serial Elle (będący prequelem filmu), który ponownie podejmuje tę narrację o młodej kobiecie, która nie rezygnuje z własnej estetyki mimo presji otoczenia. Współczesny bimbocore rozwija ten sam wątek - podważa konieczność wyboru między ekspresją własnego stylu a inteligencją.
W bimbocore jest coś, czego wcześniej nie przypisywano tak jednoznacznie „słodkiemu" stylowi bimbo - dystans. Dzisiaj to moda, która potrafi mrugnąć okiem. Przerysowany strój i kolorowy makijaż nie oznaczają braku świadomości, wręcz przeciwnie. To dowód na to, że kobieta doskonale wie, jak może być z tego powodu postrzegana, i nie zamierza biernie podporządkowywać się popularnym schematom. Nie próbuje udowadniać swojej „powagi” i wartości "klasycznymi" środkami wyrazu. Wbrew temu, co obowiązywało przez lata.
O klasie i pozycji świadczyć miał minimalizm, „clean girl look”, subtelność i dykretny luksus. Wszystko miało być stonowane, dopracowane. Tymczasem bimbocore przekonuje, że można nosić się kolorowo, przesadnie cukierkowo, a mimo to wciąż być traktowaną poważnie. Dla wielu dojrzałych kobiet to szczególnie interesujący moment. Trend ten nie tylko proponuje powrót do dziewczęcości, ale przypomina, że kobiecość może mieć różne, również te bardzo kolorowe twarze. Bo najważniejsza jest w nim swoboda bycia sobą, nawet wtedy, gdy wykracza się poza utarte schematy.