Poznaj siebie

10 minut może zmienić dzień. Psychologowie polecają wykonywanie tej dziecinnie prostej czynności

10 minut może zmienić dzień. Psychologowie polecają wykonywanie tej dziecinnie prostej czynności
Fot. Getty Images

Krótki spacer – bez telefonu, słuchawek i dodatkowych rozpraszaczy może poprawić nastrój i zwiększyć kreatywność. Wystarczy choćby 10 minut.

Co robicie, kiedy macie wolną chwilę? Większość z nas mimochodem wypełnia czas bodźcami. Przeglądamy media społecznościowe czekając na tramwaj, słuchamy podcastów w drodze do pracy i podczas joggingu. Nawet kilka minut ciszy i „nicnierobienia” wydaje się nam czymś niekomfortowym. Tymczasem psychologowie przekonują, że jest nam to potrzebne dla lepszego samopoczucia. 

Mózg potrzebuje chwili wytchnienia

Funkcjonujemy w stanie niemal nieustannej stymulacji. Każde powiadomienie, wiadomość czy obejrzany w przelocie filmik uruchamia w mózgu procesy związane z koncentracją i przetwarzaniem informacji. Problem polega na tym, że nasz układ nerwowy nie został stworzony do ciągłego odbierania setek bodźców dziennie.

Psychologowie podkreślają, że gdy przez chwilę nie skupiamy się na żadnym konkretnym zadaniu, mózg wcale nie przechodzi w stan bezczynności. Wręcz przeciwnie – zaczyna pracować w inny sposób. Naukowcy określają ten stan aktywnością tak zwanej sieci stanu spoczynkowego (Default Mode Network, DMN). To takie obszary mózgu, które uaktywniają się wtedy, gdy odpoczywamy i nie koncentrujemy się na wykonywaniu konkretnych zadań.

Badacze podkreślają, że DMN odgrywa ważną rolę w przetwarzaniu wspomnień, analizowaniu własnych doświadczeń, budowaniu poczucia tożsamości i regulacji emocji. Wbrew pozorom chwile, kiedy myśli swobodnie wędrują, nie są więc stratą czasu. To właśnie wtedy mózg porządkuje informacje i tworzy połączenia między różnymi doświadczeniami.

Zdaniem specjalistów problem polega na tym, że współczesny człowiek coraz rzadziej pozwala sobie na taki stan. Wolne chwile natychmiast wypełniamy przeglądaniem telefonu, odpowiadaniem na wiadomości czy słuchaniem kolejnych treści. Tymczasem psychologowie zwracają uwagę, że okresy pozornego „nicnierobienia” są niezbędne dla autorefleksji, przetwarzania emocji i odzyskiwania psychicznej równowagi.

Dlaczego najlepsze pomysły przychodzą podczas spaceru?

Psychologowie od lat badają związek między ruchem a kreatywnością. Jedno z najbardziej znanych badań na ten temat przeprowadzili: psycholożka Marily Oppezzo i prof. Daniel Schwartz ze Stanford University. W serii prowadzonych przez nich eksperymentów uczestnicy wykonywali zadania wymagające kreatywnego myślenia zarówno podczas siedzenia, jak i spacerowania. Wyniki okazały się zaskakujące. Osoby będące w ruchu miały średnio o około 60 proc. więcej kreatywnych pomysłów niż osoby siedzące.

Co ciekawe, korzyści nie wynikały wyłącznie z przebywania na świeżym powietrzu. Podobne efekty zaobserwowano także podczas chodzenia na bieżni. Badacze stwierdzili, że już sam ruch związany ze spacerowaniem może wspierać pracę mózgu i ułatwiać generowanie nowych pomysłów.

W praktyce oznacza to, że korzyści ze spaceru może odczuć każdy z nas. Kreatywne myślenie przydaje się nie tylko podczas tworzenia dzieł sztuki, ale także wtedy, gdy szukamy rozwiązania codziennych problemów, podejmujemy ważne decyzje lub próbujemy pogodzić niezliczone obowiązki.

Więcej niż kreatywność

Korzyści płynące z krótkiego spaceru nie ograniczają się wyłącznie do nowych pomysłów. Eksperci coraz częściej podkreślają jego znaczenie dla regulacji emocji i redukcji stresu.

Większość z nas rzadko daje sobie przestrzeń, żeby analizować własne uczucia. Gdy pojawia się stres, zmęczenie czy niepokój, często automatycznie sięgamy po telefon lub próbujemy zagłuszyć napięcie kolejnym zadaniem do wykonania. Tymczasem emocje nie znikają – mogą tylko odsunąć się na dalszy plan.

Spokojny, uważny spacer pozwala odzyskać kontakt z tym, co dzieje się w naszym wnętrzu. Gdy odetniemy się od nieustannego dopływu informacji, łatwiej zauważyć nagromadzone napięcie, frustrację czy odczuć przeciążenie obowiązkami. Psychologowie zwracają uwagę, że już uświadomienie sobie własnego stanu emocjonalnego może być pierwszym krokiem do skuteczniejszego poradzenia sobie ze stresem.

Badania wskazują też, że nawet krótka aktywność fizyczna może obniżać poziom kortyzolu, czyli hormonu stresu. Jednocześnie ruch wspiera wydzielanie substancji odpowiedzialnych za dobre samopoczucie, takich jak endorfiny czy dopamina. To dlatego wiele osób już po kilku minutach spaceru odczuwa większy spokój, przypływ energii i poprawę nastroju.

Bez słuchawek, bez telefonu i zdecydowanie bez pośpiechu

Specjaliści zwracają uwagę na zjawisko przeciążenia poznawczego. Nasz mózg przez cały dzień przełącza uwagę między wiadomościami, e-mailami, mediami społecznościowymi i obowiązkami. Ograniczenie bodźców podczas 10–15-minutowego spaceru pozwala choć na chwilę przerwać ten cykl i dać układowi nerwowemu szansę na regenerację.

Idąc, nie trzeba (a wręcz nie należy) analizować swojego życia ani rozwiązywać problemów. Wystarczy obserwować otoczenie, zwracać uwagę na to, co nas otacza – drzewa, budynki, dźwięki miasta, spróbować skupić się na własnym oddechu. Taka praktyka pomaga wrócić do chwili obecnej i zmniejsza natłok myśli. To taka mini medytacja w ruchu.

Mały rytuał, który może poprawić nastrój

Dla wielu osób początkowo może to być zaskakująco trudne. Przyzwyczailiśmy się do tego, że każda wolna chwila musi być czymś wypełniona. Jednak właśnie ten moment pozornej bezczynności może okazać się najcenniejszą częścią dnia.

Regularne chwile ciszy pomagają budować większą odporność psychiczną, poprawiają koncentrację i ułatwiają radzenie sobie ze stresem. To także przypomnienie, że nie każda minuta musi być produktywna. Czasem najlepsze, co możemy zrobić dla swojego samopoczucia psychicznego, to wyjść z domu, schować telefon do kieszeni i przez kilka minut pozwolić myślom płynąć własnym rytmem.

Dziesięć minut spaceru nie zastąpi terapii ani nie rozwiąże wszystkich problemów, ale może stać się skutecznym sposobem na odzyskanie równowagi w intensywnym dniu.