Te przepisy są jak pocztówki z wakacji. Dzięki nim – i książce Bartka Kieżuna, pełnej prostych, wegetariańskich dań kuchni śródziemnomorskiej – mogę mieć nieustającą letnią labę. Dziś być chwilę w Grecji, jutro w Portugalii lub we Włoszech. Teraz zabieram w tę niezwykłą, kulinarną podróż wszystkich, którzy tęsknią już za smakiem urlopu: wolności, beztroski i słońca.
Bartka Kieżuna zna dobrze każdy smakosz. Ten podróżnik, fotograf i dziennikarz kulinarny od lat prowadzi apetyczne warsztaty i wydaje cykle książek, w których przedstawia kuchnie krajów basenu Morza Śródziemnego, a w nich najpiękniejsze zakątki „do zjedzenia”, łącząc swoje wrażenia z podróży z przepisami, które zdobywa po drodze. W „Zielonym do góry” też znalazły się dania z południa Europy, ale – na co sam tytuł wskazuje – wegetariańskie. A że jestem totalnym "warzywożercą", dla którego mięso mogłoby nie istnieć, z radością wciągnęłam się w testowanie. Dzięki temu, w oczekiwaniu na urlop, już dziś mam na talerzu śródziemnomorskie pyszności. Za zgodą autora receptur, przekazuję je Wam. Bo sezon na warzywa w pełni!
Jak ją zachwala autor? – Portugalczycy kochają bób prawie tak samo jak ja i wcinają go przez cały rok – pisze Bartek Kieżun w swojej książce "Zielonym do góry". – W sezonie jedzą świeży, potem suszony. Z obu przygotowują dania niezwykłe, a najwspanialsza z nich wszystkich jest chyba sałatka z zielonych ziaren, których smak podbijają kolendra i kumin. Ten drugi na Półwyspie Iberyjskim stał się popularny, gdy władali nim Arabowie. Szukacie kulinarnego przeboju? Oto on!".
Składniki (dla 2 osób)
Przygotowanie:
Bób gotujemy al dente, przelewamy zimną wodą i obieramy. Jeśli jest młody i ma delikatną skórkę, obieranie można sobie darować. Oliwę podgrzewamy na patelni, doprawiamy solą i pieprzem oraz kuminem. Na tak przygotowanej patelni przesmażamy drobno posiekany czosnek i szalotkę w piórkach. Dodajemy skórkę cytrynową. Kiedy bób i sos przestygną, mieszamy je z kolendrą. Doprawiamy do smaku i zjadamy albo jako samodzielną przekąskę, albo jako dodatek do mięsa lub ryby.
"Napiszę krótko: to jest boskie! Koniec i bomba, a kto nie je tej sałatki, ten trąba!", tak zareklamował Bartek Kieżun to niezwykle proste danie. Czy ktoś chce być trąbą? Właśnie... Ja ją zrobiłam – obłędna!
Składniki (dla 2 osób)
Sałatka:
Dodatkowo:
Sos:
Przygotowanie:
Bakłażany myjemy i kroimy w plasterki o grubości 0,5 cm. Wrzucamy je do miski, porządnie polewamy oliwą i posypujemy zatarem oraz solą. Delikatnie mieszamy dłonią, by bakłażan pokrył się oliwą i przyprawami. Układamy go na wyłożonej papierem do pieczenia blasze i wstawimy do piekarnika nagrzanego do 180°C na 30 minut. Po tym czasie wyciągamy blachę i odstawiamy, by bakłażan wystygł. Kruszymy fetę i dodajemy do labne, po czym mieszamy sery z papryką z Aleppo. Powstanie solidna, grudkowata pasta — tak ma być! Wykładamy ją na talerz, robiąc obwódkę dokoła brzegu. W sosie-niesosie robimy zagłębienie. W misce łączymy drugą porcję oliwy, harissę, sezam, posiekaną miętę i paprykę z Aleppo. Bakłażana wrzucamy do miski i dokładnie mieszamy. Przekładamy na talerz z serem i podajemy od razu z kawałkami pszennego pieczywa. Labne jest także idealną bazą do śledzi. Przekonałem się o tym w Tel Awiwie w knajpie Port Said. O stolik tam trudno, ale warto poczekać i zamówić śledzia albo cokolwiek innego z karty. Będzie dobrze — obiecuję!
"Msabbaha to w zasadzie humus, tyle że część ziaren cieciorki pozostawia się w całości. W jednym z barów w Jafie dostałem jednak msabbahę zrobioną z fasoli. Była pyszna i trochę złagodziła moje egzystencjalne rozterki wywołane pobytem w jednym z najstarszych miast świata, a związane z tym, że historię pełną przekłamań piszą zawsze zwycięzcy", wyjaśnia Bartek Kieżun. Trudno się nie zgodzić...
Składniki (dla 6 osób):
Dodatkowo i opcjonalnie:
Przygotowanie:
Fasolę gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzamy, zachowując wodę, a 200 g całej fasoli odkładamy na bok. Czosnek obieramy. Pozostałą część fasoli miksujemy na gładko, dodając oliwę, czosnek, zatar i tahinę. Na koniec wlewamy sok z cytryny. Nakładamy pastę na talerz, skrapiamy oliwą, dorzucamy fasolę w ziarnach i wybrany przez siebie dodatek, czyli orzeszki pistacjowe albo pomidorki koktajlowe. Zjadamy, nie rozmyślając nad historią, bo to nie zawsze pomaga!
To tylko trzy przepisy – w książce Kieżuna znajdziecie ich ponad 50. Można więc eksperymentować do woli. I każdego dnia odwiedzać tawerny (nie tylko) na południu Europy.