Błyszczyk, perfumy czy krem do rąk nie znikają już na dnie torebki. Ich miniaturowe wersje przypinamy do pasków i uchwytów.
Najpierw przy torebkach wisiały litery, koraliki, maskotki i talizmany. Później dołączyły do nich Labubu, lekko groteskowe, puchate figurki sprzedawane w tajemniczych pudełkach. Zdobiły zarówno płócienne shopperki, jak i luksusowe modele.
Na fali tego trendu własne zawieszki dodały do swoich kolekcji również marki premium, m.in. Hermès, Loewe, Saint Laurent i Louis Vuitton. Teraz po ten pomysł sięga branża beauty.
Do rączki it-bag przypina się już nie tylko ozdobę. Na karabińczykach nosi się błyszczyki, mini perfumy i kremy do rąk. Wszystko pozostaje na widoku, więc nie trzeba szukać ulubionego kosmetyku między portfelem, telefonem i kluczami.
Jedną z zapowiedzi tej mody było etui Rhode z miejscem na balsam do ust. Produkt był łatwo dostępny i można było szybko po niego sięgnąć. Beauty charms rozwijają ten pomysł i przenoszą go z telefonu na torebkę.
Coraz więcej marek wprowadza swoje bestsellery w formie beauty charmsów. Chanel proponuje kultowe perfumy Coco Mademoiselle w etui na łańcuszku, Nuxe olejek w miękkim pokrowcu, a Sol de Janeiro zestaw mini perfum.