Wystarczy kilka kropli na policzki, ramiona albo dekolt, aby skóra wyglądała bardziej promiennie i po prostu lepiej.
Latem rozświetlacz jest dla mnie podstawą makijażu. Najchętniej wybieram formuły w płynie - są zdecydowanie wygodniejsze w aplikacji (nie wymagają pędzla, więc niewielką tubkę mogę mieć zawsze pod ręką). Nie zależy mi jednak na mocnym, scenicznym efekcie. Wolę subtelny blask, gdy skóra wygląda na wypoczętą i lekko rozgrzaną słońcem, nawet jeśli za mną długi dzień, klimatyzacja i kilka godzin przed ekranem.
Nakładam je palcami - wtedy najłatwiej kontrolować ilość i dobrze wtopić produkt w skórę. Odrobina na kościach policzkowych, kropla na łuku kupidyna, trochę na obojczykach i ramionach. Na ciało stosuję je solo albo mieszam z balsamem. Przy makijażu dziennym czasem dodaję do podkładu.
Na co zwracam uwagę? Dobry kosmetyk nie powinien robić smug, znikać po godzinie ani wyglądać jak warstwa brokatu. W dziennym świetle ma wyglądać naturalnie. Te 5 produktów naprawdę polecam.
Używam od lat (odcień 10 - Orange). Dla mnie numer jeden. Zapewnia ten blask, który lubię, bez intensywnej, metalicznej poświaty. Ma lekką konsystencję, szybko stapia się z makijażem i nie zostawia wyraźnej granicy. Pięknie wygląda solo, ale też w duecie z podkładem.
Trudno zamknąć go w jednej kategorii, bo sprawdza się i jako baza, i jako rozświetlacz, i jako sposób na odświeżenie podkładu. Najczęściej używam go bardzo cienko pod makijaż, zwłaszcza wtedy, gdy cera jest szara i zmęczona (idealny po niesprzespanej nocy). Nałożony punktowo na kości policzkowe daje świetlisty efekt, ale bez nadmiernego połysku. Wygląda bardzo naturalnie.
Najbardziej wakacyjny z całej piątki. Ma mocniejsze, metaliczne wykończenie, dlatego na twarzy używam go oszczędnie, zwykle tylko na kości policzkowe i odrobinę nad górną wargą. Za to na ciele wypada świetnie: na ramionach, dekolcie i obojczykach daje efekt, który szczególnie dobrze wygląda przy odkrytych sukienkach i topach. Lubię go na wieczór. Posiadam w odcieniu 01 Champagne.
Podobnie jak Fluid Sheer wygląda bardzo naturalnie. Mam odcień Pearly Glow. Nie daje ostrego połysku, tylko efekt delikatnie ocieplonej, wypoczętej skóry, więc idealnie pasuje do letniego makijażu z bronzerem i kremowym różem.
Odcień Holographic Honey zapewnia skórze piękny, jasny, miodowo-perłowy blask. Ma lekką, płynną formułę, która szybko wtapia się w makijaż i nie robi smug,. Aplikator-gąbeczka pozwala precyzyjnie zaznaczyć kości policzkowe, łuk kupidyna, grzbiet nosa czy miejsce pod łukiem brwiowym. Efekt można łatwo stopniować.