Międzynarodowe spotkania to dziś codzienność – w pracy, w podróży, a nawet przy prywatnym stole gromadzą się z ludzie z różnych krajów, kultur, mówiący różnymi językami. Mogą być fascynującym doświadczeniem, ale też źródłem drobnych niezręczności. Jak ich uniknąć?
Spis treści
Podczas majówki odwiedziłam znajomą w Madrycie. Spacery w słońcu, degustacja tapas w barach znanych tylko wtajemniczonym, podziwianie dzieł sztuki w muzeach… było cudownie. Wśród znajomych Marii czułam się swobodnie, dopóki nie zaprosiła mnie do domu swoich rodziców. Tata na powitanie obdarzył mnie kilkoma siarczystymi całusami, a ja… oblałam się rumieńcem. Widziałam go pierwszy raz w życiu, byłam zaskoczona taką poufałością. Szybko wyjaśniono mi, że w Hiszpanii to przyjęty zwyczaj i często tak wita się nowe osoby. Potem ja popełniłam gafę, zwracając się po imieniu do seniora rodu… Próbowałam potem tłumaczyć, że słabo znam hiszpański, ale i tak wypadło niezręcznie. Od tamtej pory przed wyjazdem za granicę i przed spotkaniami w wielokulturowym gronie staram się dowiedzieć jak najwięcej o zwyczajach i zasadach savoir-vivre. To pomaga uniknąć niezręcznych sytuacji. Bo o ile na gruncie prywatnym popełnienie gafy może skończyć się ogólnym śmiechem, to już bardziej formalnych sytuacjach podobne nieporozumienia mogą napytać nam kłopotów.
Byliśmy niedawno na firmowym spotkaniu, gdzie zebrali się nasi współpracownicy z całej Europy. Atmosfera była bardzo miła, wszyscy rozmawiali i żartowali – po angielsku, ponieważ tym języku na co dzień komunikujemy się w pracy. Jednak koleżanka siedząca obok co pewien czas zwracała się do mnie po polsku. Pozostali uczestnicy spotkania patrzyli na nas z rosnącą konsternacją. Prawdopodobnie sądzili, że komentujemy to co mówią albo się z nich śmiejemy. Czułam się zażenowana, oni pewnie też…
Dlatego podczas międzynarodowych spotkań należy posługiwać się językiem, który znają wszyscy uczestnicy, aby nikogo nie wykluczać z rozmowy. Jeśli w grupie są osoby, które nie znają wspólnego języka, jedna osoba powinna tłumaczyć najważniejsze wypowiedzi. To podstawowa zasada dobrych manier i szacunku wobec innych.
W niektórych krajach mówienie sobie po imieniu jest ogólnie przyjęte, w innych większą wagę przywiązuje się do zachowania dystansu i formalnych zwrotów. Dlatego na początku spotkania bezpieczniej jest przyjąć bardziej oficjalny ton i zamiast dear John mówić do partnera biznesowego mr Smith.
Z czasem, obserwując zachowanie innych uczestników, można dostosować sposób komunikacji do przyjętego na miejscu. Taka ostrożność na początku pozwala uniknąć wrażenia zbyt dużej poufałości i pokazuje szacunek wobec rozmówców. Chyba, że ktoś od samego początku zaproponuje nam przejście na "ty"...
Kelner podchodzi do stolika, aby zebrać zamówienie. Siedzimy w międzynarodowym towarzystwie i przez chwilę wahamy się, w jakim języku najlepiej się do niego zwrócić. Czy powinniśmy zebrać zamówienia od wszystkich i złożyć je po polsku, czy może przejść na angielski? W takiej sytuacji warto używać języka zrozumiałego zarówno dla gości przy stole, jak i dla obsługi. Jeśli jednak kelner nie posługuje się obcym językiem, najlepiej, aby jedna osoba pełniła rolę pośrednika i tłumaczyła zamówienia.
Zawsze staram się zapoznać gości z polskimi przysmakami, których mogą nie znać. Dobre maniery wymagają jednak, żeby nie wybierać za nich. Zamiast tego możemy polecić konkretne pozycje z menu i krótko wyjaśnić, czym są i jak smakują. Taka sugestia może być pomocna, ale nie powinna być nachalna. Każdy ma inne preferencje i powinien czuć się swobodnie w swoim wyborze. Najbardziej elegancko będzie pozwolić, aby każdy sam dokonał wyboru i złożył zamówienie.
Humor potrafi świetnie rozładować atmosferę i zbliżać ludzi, jednak w międzynarodowym gronie warto podchodzić do niego z wyczuciem. Warto uważać zwłaszcza na żarty oparte na kontekście kulturowym czy językowych niuansach które dla osób z innych krajów mogą być zupełnie nieczytelne. Gdy rozmawiamy w obcym języku, szczególnie trudne – i do przekazania, i do wyłapania – bywają ironiczne komentarze. Lepiej więc się z nimi wstrzymać, ponieważ to, co dla nas jest oczywistym żartem, dla kogoś innego może zabrzmieć jak nieuprzejma uwaga.
Jeśli nie mamy pewności czy żart zostanie dobrze odebrany, lepiej po prostu z niego zrezygnować. W takim towarzystwie lekkość rozmowy powinna wynikać raczej z życzliwości i otwartości niż ryzykownych prób ożywienia atmosfery.
Bywa, że spotykając się z osobami z różnych kręgów kulturowych, trudno znaleźć wspólny temat. Nie zawsze możemy odwołać się do znanych nam odniesień, takich jak lektury czy filmy z młodości ani swobodnie rozmawiać o miejscach, które dla innych mogą być zupełnie nieznane. O czym więc rozmawiać?
Najlepiej wybierać tematy uniwersalne i zrozumiałe dla wszystkich. Nie przywoływać scen z „Misia” i nie wspominać obiadu zjedzonego na krakowskim Rynku. Podróże, jedzenie czy międzynarodowe filmy i książki to bezpieczne obszary, które pozwalają każdemu włączyć się do rozmowy. Warto natomiast unikać tematów takich jak polityka czy religia, ponieważ różnice w poglądach mogą prowadzić do niepotrzebnych sporów. Oczywiście możemy dzielić się tym, jak wygląda życie w Polsce, ale dobrze robić to z wyczuciem i umiarem, aby nie zdominować rozmowy. Przede wszystkim warto nie tylko mówić, lecz także słuchać innych. Ponieważ klasa w takim towarzystwie nie polega na perfekcyjnej znajomości języka, lecz na czymś znacznie ważniejszym – na wrażliwości na drugiego człowieka.