Mają atrakcyjne ceny i często zaskakują trwałością.
Hiszpańskiej marki nikomu nie trzeba przedstawiać. Słynie z przystępnych cenowo ubrań, butów i dodatków, ale od pewnego czasu coraz śmielej rozwija także dział beauty, szczególnie perfumy. Proste flakony, rozsądne ceny i kompozycje, które często pachną znacznie drożej, niż kosztują, sprawiły, że regularnie wracają w recenzjach w mediach społecznościowych. Część z nich porównuje się do kultowych zapachów. Sama dobrze pamiętam moment, w którym Red Zara Temptation u przyjaciółki pomyliłam z bestellerowym, uwielbianym od lat Baccarat Rouge 540. I wiem, że nie jestem jedyna.
Perfumy Zary często traktuje się jako tańszą alternatywę, ale wśród nich są też kompozycje, które bronią się same. Mają dobrą projekcję i potrafią utrzymywać się na skórze oraz ubraniach naprawdę długo.
Poniżej 10, które warto przetestować.
Jeden z najczęściej komentowanych zapachów. Ma w sobie szafran, gorzką pomarańczę, pralinę, jaśmin oraz ciepłą, bursztynowo-piżmową bazę. Bardzo podobny do Baccarat Rouge 540 Maisona Francisa Kurkdjiana - daje podobne wrażenie słodyczy, ciepła i lekko mineralnego tła. Jest intensywny, dość trwały, charakterystyczny.
Propozycja dla osób, które lubią słodkie, lekko likierowe zapachy. Początek jest soczysty, słodko-kwaskowy, później dochodzi pudrowy heliotrop i wanilia. Całość może kojarzyć się z Lost Cherry Toma Forda, choć wersja Zary jest bardziej przystępna i lżejsza w odbiorze.
Golden Decade często pojawia się w zestawieniach zapachów podobnych do kultowego Libre. Ma mandarynkę, kwiat pomarańczy i wanilię. Jest kobiecy, bardzo wyrazisty, długo utrzymuje się na skórze.
W kompozycji pojawia się wanilia Bourbon, kwiat moreli i drzewo kaszmirowe. Spodoba się tym, które lubią otulające perfumy, ale nie przepadają za ciężkimi deserowymi nutami. W recenzjach bywa porównywany do Hypnotic Poison Diora.
Brzmi bardzo słodko, ale w rzeczywistości nie jest tylko karmelowym gourmand. Ma soczyste, owocowe otwarcie, później pojawia się neroli, a baza z bursztynem dodaje mu słodyczy. Całość wypada lekko i bardziej kwiatowo-owocowo niż deserowo.
Ma w sobie kwiat pomarańczy, kawę i wanilię. To połączenie od razu przywodzi na myśl Black Opium od Yves Saint Laurent. Zapach dość intensywny, dlatego dobrze sprawdzi się wieczorem albo w chłodniejszy dzień.
Amalfi Sunray to zupełnie inny klimat: bergamotka, płatki kwiatu pomarańczy i białe piżmo. Pachnie cytrusowo i lekko. Idealny na cieplejsze dni.
Fashionably London powstał we współpracy z Jo Malone CBE, założycielką Jo Loves. Zapach z bergamotką, różą i piżmem, czyli dość klasyczny. Porównywany do Deliny Parfums de Marly, choć wersja Zary jest mniej słodka i bardziej codzienna.
Ebony Wood również należy do linii stworzonej we współpracy z Jo Malone CBE. Ma grejpfrut, cyprys, różowy pieprz, kawę, paczulę i wetywerię, więc pachnie bardziej drzewnie i przyprawowo niż większość popularnych zapachów Zary. Dobra uniseksowa kompozycja.
Kolejny zapach z linii stworzonej z Jo Malone CBE. W nutach: kardamon, jaśmin i drzewo sandałowe, dlatego najczęściej porównuje się go do Le Labo Santal 33. Jest suchy, drzewny, lekko przyprawowy. Nie każdemu spodoba się od pierwszego psiknięcia, ale warto dać mu chwilę na skórze.