Coś pożyczonego ma przynosić szczęście, przynajmniej według ślubnej tradycji. W codziennym życiu bywa jednak inaczej: zamiast wzmacniać relacje, pożyczanie sobie rzeczy potrafi je skutecznie nadwyrężyć. Wystarczy, że nie wrócą do właściciela na czas. Jak więc pożyczać i oddawać, żeby uniknąć nieporozumień i nie popsuć dobrych kontaktów ze znajomymi?
Spis treści
Komplementuję ciasto upieczone przez przyjaciółkę, a chwilę później trzymam już w rękach jej książkę kucharską. „Oddasz następnym razem” – słyszę. Tylko co to właściwie znaczy? Za tydzień, miesiąc, a może przy okazji kolejnego spotkania? Pożyczanie rzeczy może być miłym gestem i oznaką zaufania, ale bez jasnych zasad łatwo zamienia się w źródło napięć. Na szczęście wystarczy kilka prostych reguł, by uniknąć nieporozumień i zawsze zachować klasę.
Gdy słabo kogoś znamy, zwrot pożyczonego przedmiotu może okazać się trudny, choćby dlatego, że rzadko się spotykamy. Dlatego podczas wizyty u dalekiej rodziny lub koleżanki, z którą widujemy się sporadycznie, lepiej w ogóle nie prosić o taką przysługę. Jeśli jednak druga osoba sama wychodzi z propozycją, a wręcz na nią nalega, możemy się zgodzić – pod warunkiem, że zadbamy o terminowy zwrot (w nienaruszonym stanie!) i nie znikniemy wraz z pożyczonym przedmiotem.
Nienajlepszym pomysłem jest też pożyczanie rzeczy od współpracowników, zwłaszcza tych na wyższych stanowiskach. Widząc na biurku szefa książkę, którą od dawna miałyśmy ochotę przeczytać, lepiej powstrzymajmy się od prośby, by ją nam pożyczył. Takie zachowanie może zostać odebrane jako przekraczanie granic lub brak wyczucia.
Najczęściej bez problemu pożyczamy ubrania czy książki, zwłaszcza jeśli są rzadko używane. Są jednak przedmioty, o które lepiej nie prosić. Przede wszystkim chodzi o rzeczy mające dużą wartość - drogą biżuterię, samochody czy sprzęt elektroniczny.
Podobnie należy unikać pożyczania przedmiotów mających wartość sentymentalną lub takich, których nie da się łatwo zastąpić, np. własnoręcznie wykonanej ceramiki, rodowej biżuterii czy pamiątek z podróży. Zawsze istnieje ryzyko uszkodzenia przedmiotu, dlatego jeśli nie możemy go naprawić lub odkupić, najlepiej w ogóle go nie pożyczać.
Pożyczamy przyjaciółce ulubioną biżuterię, bo nie wie, co dopasować do nowej, eleganckiej kreacji na bankiet. Mija jednak miesiąc, a naszyjnik nadal nie wraca... Czy można się upomnieć o zwrot? Kiedy upływa termin oddania pożyczonej rzeczy?
Nie ma jednej uniwersalnej zasady, dlatego najlepiej od razu ustalić konkretny czas na zwrot. Osoba pożyczająca może po prostu powiedzieć: „Założę naszyjnik na przyjęcie w sobotę i oddam ci w przyszłym tygodniu”. Lub ta, która pożycza, może doprecyzować, np. "Prośba o zwrot za tydzień". Jeśli nie padły żadne ustalenia, w dobrym tonie jest oddać pożyczony przedmiot przy najbliższej okazji. Warto też pamiętać, by nie czekać, aż druga osoba sama się o niego upomni.
Czasami dzieje się to, czego za wszelką cenę staramy się uniknąć - rozlejemy kawę na książkę, zaciągniemy sweter albo, co gorsza, zgubimy ukochane kolczyki przyjaciółki. Co robić w takiej sytuacji? Zgodnie z zasadami dobrego tonu powinnyśmy naprawić lub odkupić pożyczony przedmiot, aby wrócił do właściciela w stanie, w jakim go otrzymałyśmy.
Zdecydowanie nie wypada zaproponować gotówki i zasugerować, żeby właściciel zajął się naprawą lub sam odkupił sobie rzecz, którą zniszczyłyśmy, ponieważ powoduje to dodatkowy kłopot. Najlepiej, jeśli uda nam się dyskretnie to naprawić lub wymienić. Ostatecznie odpowiedzialność za pożyczone przedmioty leży po naszej stronie.