Relacje

Terapeutka: niedojrzałe kobiety ukrywają się za starszymi partnerami. Nie chcą dorosnąć?

Terapeutka: niedojrzałe kobiety ukrywają się za starszymi partnerami. Nie chcą dorosnąć?
Calista Flockhart i Harrison Ford
Fot. GettyImages

Jest spokojniejszy, bardziej pewny siebie i wie, czego chce. Kiedy ona dopiero szuka swojej drogi, on już dawno ją sobie utorował i konsekwentnie nią podąża. Ma nad nią przewagę: emocjonalną, społeczną (intelektualną?). Dlaczego tak wiele kobiet decyduje się na związek ze starszymi mężczyznami? Z sesji terapeutycznych wynika, że za tą decyzją stoi znacznie więcej niż romantyczny mit dojrzałego partnera.

„Mój partner jest ode mnie starszy” – tę informację wszyscy przyjmują ze spokojem. Gdy jednak dodamy, że jest on „dużo starszy”, budzimy już w ludziach niezdrową ciekawość, niepokój, a czasem narażamy się na ich negatywną opinię. W gabinecie terapeutycznym ten temat wraca częściej, niż mogłoby się wydawać. I niemal nigdy nie chodzi wyłącznie o metrykę. Bo różnica wieku sama w sobie nie tworzy ani zdrowej relacji, ani trudnej. Nie przesądza ona przecież o dojrzałości, bliskości, lojalności i bezpieczeństwie. Zazwyczaj starszy partner wnosi do związku coś, czego druga strona od lat bardzo potrzebowała: spokój, stabilność, przewidywalność, opiekę, doświadczenie. Ale właśnie z tego powodu romantyczna relacja z nim może być zarówno kojąca, jak i psychicznie skomplikowana.

Kiedy on przejmuje ster

Jedna z pacjentek powiedziała mi kiedyś: „Przy nim pierwszy raz w życiu czuję, że nie muszę wszystkiego kontrolować. Bo on wie, co robi” – mówi psychoterapeutka Marlena Ewa Kazoń. – Zwróciłam uwagę, że kobieta wypowiedziała te słowa z wyraźną ulgą. I rzeczywiście, okazało się, że po latach chaosu, emocjonalnej niestabilności i relacji, w których musiała wszystko dźwigać sama, związanie się ze sporo starszym, spokojnym mężczyzną dało jej poczucie, że wreszcie ma takie oparcie, o jakim całe życie marzyła. Problem zaczął się wtedy, gdy po kilku miesiącach odkryła, że w tym związku coraz mniej jest jej dorosłej obecności, a coraz więcej jego decyzji i poglądów. Jakby oddała mu ster własnego życia. Nie tylko ufała, że ją poprowadzi. Zaczęła mu się podporządkowywać.

To bardzo ważne rozróżnienie:

  • Bezpieczeństwo to nie to samo co zależność.
  • Dojrzałość partnera to nie to samo, co jego przewaga.
  • Opieka to nie to samo co kontrola.


Miałam rosnąć w siłę, a chowam się w sobie...

W relacjach miłosnych z dużą różnicą wieku często uruchamiają się w nas głębsze potrzeby psychiczne, których możemy sobie nie uświadamiać. Dla jednej kobiety partner starszy o kilkanaście lat może symbolizować ochronę, autorytet, stabilność i „dorosłość”, której zabrakło w jej rodzinnym domu. Dla innej może być mężczyzną  po przejściach, przy którym wreszcie nie musi udawać silnej. Dla jeszcze innej wybór sporo starszego partnera może być próbą ucieczki od emocjonalnie niedostępnych, impulsywnych albo niedojrzałych relacji z przeszłości. – Pacjentka, która związała się z mężczyzną starszym od niej o dwie dekady, opowiadała mi: „On dawał mi coś, czego sama nie umiałam sobie dać: spokój. Tylko że po czasie zrozumiałam, że ja przy nim nie wzrastam, tylko chowam się”. To zdanie świetnie pokazuje sedno. Czasem starszy partner staje się dla nas emocjonalnym schronieniem. A schronienie, choć potrzebne, nie może zastąpić relacji dwóch dorosłych osób – zauważa psychoterapeutka.

Zdrowy związek jest zbudowany ma partnerstwie

W zdrowym związku różnica wieku nie odbiera nikomu prawa głosu. Nie tworzy układu: jedna strona wie lepiej, druga ma się dostosować. Nie sprawia, że jedna osoba staje się „bardziej życiowa”, a druga „ta mniej świadoma”. Jeżeli w naszej relacji pojawia się przewaga oparta na doświadczeniu, pieniądzach, pozycji, pewności siebie czy narracji: „ja już swoje wiem, ty musisz dopiero się nauczyć, by zrozumieć”, warto się na chwilę zatrzymać. Nie po to, by od razu osądzać związek albo go kończyć – po to, by sprawdzić, czy jest w nim przestrzeń na wzajemność.

Zamiast skupiać się na jego wieku, zadajmy sobie ważne pytania:

  • Kim ja się przy nim staję?
  • Czy przy nim jestem bardziej sobą, czy mniej?
  • Czy u jego boku rozwijam się, czy raczej kurczę?
  • Czy mogę mieć własne zdanie, własne tempo, własne granice?
  • Czy czuję się kochana, czy raczej prowadzona?
  • Czy ta relacja mnie wzmacnia, czy uzależnia od poczucia, że bez niego sobie nie poradzę?

W czasie terapii często wychodzi na jaw, że tym, co kobiety boli najbardziej, nie jest wcale fakt, że ich partnerzy są z innego pokolenia. Tylko to, że relacja je zawiodła. Bo miały nadzieję, że starszy partner "zrekompensuje" im brak ojca w ich życiu. Albo da im bezwarunkową akceptację, której nigdy od nikogo nie dostały. Że zaspokoi tęsknotę za mężczyzną, który pomoże im ogarnąć życiowe sprawy, które od lat je przytłaczają. Te pobudki to nie jest powód do wstydu − tylko pole do zrozumienia samej siebie. Relacja z dużo starszym partnerem może być piękna, czuła, mądra i prawdziwie partnerska. Ale może też być miejscem, w którym stare rany przebierają się za miłość. 

           Pytania, które warto sobie zadać:

  • Czy on mnie postrzega jako dorosłą osobę?
  • Czy moje potrzeby są tak samo ważne, jak jego?
  • Czy mogę być blisko, ale nie zatracić się w relacji?

Dojrzała miłość polega na tym, że obie osoby mogą w relacji pozostać sobą. Bez względu na to, ile lat je dzieli. Kiedy więc zauważymy, że zaczynamy tracić siebie, już nie czujemy się bezpiecznie, tylko dusimy się w związku, a zamiast wzrastać, cofamy się: coraz mniej mówimy, częściej wątpimy w siebie, i że miałyśmy być kochane i zauważane, a walczymy o jego zainteresowanie – nie bagatelizujmy tych sygnałów. One świadczą o tym, że to nie duża różnica wieku jest dla nas problemem, tylko utrata naszego „ja”.