Relacje

ADHD to wieczny chaos w związku? Psychoterapeutka mówi, jak odzyskać kontrolę

ADHD to wieczny chaos w związku? Psychoterapeutka mówi, jak odzyskać kontrolę
Fot. GettyImages

Czy można kochać kogoś bezgranicznie, a jednocześnie czuć nim zmęczenie? Związek z osobą z ADHD tak właśnie wygląda. Nieustannie balansuje między wielką pasją a chaosem. Jeśli czujemy, że dłużej nie wytrzymamy huśtawki emocjonalnej, którą zapewnia nam partner/ka, czas na reset. Jak zbudować relację na solidnym gruncie, odzyskać bliskość i upragniony spokój – wyjaśnia psychoterapeutka Marlena Ewa Kazoń.

– „Już nie wiem, czy jestem partnerką, czy systemem ratunkowym” powiedziała kiedyś jedna z moich pacjentek. I w tym krótkim zdaniu było właściwie wszystko. Miłość, zmęczenie, chaos, samotność, ale też ogromne pragnienie, żeby nareszcie móc przy kimś odpocząć. Związki z osobami z ADHD bardzo często zaczynają się intensywnie. Wręcz filmowo. Jest ekscytacja, spontaniczność, ogrom emocji, a do tego poczucie wyjątkowej więzi. Osoba z ADHD potrafi być niezwykle obecna emocjonalnie. Zachwyca partnera energią, kreatywnością, pasją życia. Wiele osób mówi później podczas sesji terapeutycznych: „Nigdy wcześniej nie czułam się tak żywa przy drugim człowieku”. Ale po pewnym czasie, obok tej intensywności, zaczyna pojawiać się coś jeszcze: przeciążenie – mówi psychoterapeutka Marlena Ewa Kazoń, uchylając przed nami drzwi swojego gabinetu.

Przypadek Anny

Pacjentka powiedziała mi kiedyś: „Najgorsze jest to, że nigdy nie wiem, co zastanę, kiedy wrócę do domu”. Jej partner miał ADHD. Był czuły, błyskotliwy, kochający. Potrafił w jednej chwili zorganizować spontaniczny wyjazd nad morze albo godzinami rozmawiać z nią o marzeniach. Ale równie szybko wpadał we frustrację, przeciążenie i emocjonalny chaos. Drobna uwaga urastała do ogromnej kłótni. Niewinne pytanie było odbierane jak atak. Po wybuchu pojawiał się wstyd, wycofanie albo obietnice poprawy. Anna mówiła, że najbardziej męczy ją ciągłe „skanowanie atmosfery”. To, że zanim coś powie, analizuje ton jego głosu, poziom napięcia, zmęczenie, przeciążenie. Zaczęła żyć bardziej emocjami partnera niż własnym życiem. I właśnie to bardzo często dzieje się w takich relacjach: jedna osoba stopniowo zaczyna regulować cały emocjonalny świat związku. 

Przypadek Roberta

Od tego pacjenta usłyszałam poruszające wyznanie: „Moja żona z ADHD kocha mnie najmocniej na świecie i jednocześnie najbardziej mnie wyczerpuje”. Nie było w tym oskarżenia. Był smutek. Wyjaśnił mi, że żona potrafi być niezwykle ciepła, spontaniczna, pełna życia, ale ich codzienność przypomina emocjonalny rollercoaster. Chaos organizacyjny, impulsywne decyzje, ciągłe zapominanie o ważnych sprawach, niedokończone rozmowy, gwałtowne reakcje. Mówił, że najbardziej tęskni za spokojem. Nie za idealną relacją. Za spokojem. I to jest bardzo istotne: osoby będące w związku z partnerem z ADHD często nie tęsknią za perfekcją, tylko za możliwością rozluźnienia układu nerwowego. Za relacją, w której nie trzeba stale czuwać.

To nie jest tak, że on/ona nas nie kocha

Partner osoby z ADHD często przejmuje rolę stabilizatora. To on pamięta, organizuje, uspokaja, przewiduje konsekwencje, łagodzi konflikty. Życie z osobą, która jest chronicznie nieprzewidywalna, mocno obciąża go psychicznie. Jego organizm zaczyna funkcjonować w ciągłej gotowości. Ale po czasie człowiek się poddaje. Przestaje się zastanawiać: „Jak uratować ten związek?”. Zaczyna myśleć w kategoriach: „Gdzie w tym wszystkim jestem ja?”. Jednocześnie musimy pamiętać, że tym uproszczeniem łatwo możemy skrzywdzić osoby z ADHD, z którymi tworzymy relację. ADHD nie oznacza braku miłości, egoizmu czy złych intencji. Wiele osób z ADHD nosi w sobie ogromną wrażliwość i przez całe życie doświadcza poczucia „bycia trudnym”, „niedowożenia”, czyli niespełniania oczekiwań, ale i przebodźcowania. Często pod ich impulsywnością kryje się lęk, wstyd i przeciążony układ nerwowy. 

Przypadek Krzysztofa – partnera z ADHD

Z drugiej strony, pamiętam pacjenta z ADHD, który po jednej z kłótni ze swoją partnerką rozpłakał się w moim gabinecie i powiedział: „Ja naprawdę nie chcę jej ranić. Po prostu w tych emocjach tracę dostęp do siebie”. To był moment ogromnej bezradności. Nie było w nim ani manipulacji, ani złej woli. Siedział przede mną człowiek, który nie potrafił uregulować swojego wewnętrznego chaosu. I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza część terapii osób, które borykają się z tym problemem: oddzielenie ADHD od odpowiedzialności. Owszem, ADHD tłumaczy pewne mechanizmy, nie może jednak być usprawiedliwieniem dla ranienia drugiej osoby. Relacja zaczyna ulegać poprawie dopiero wtedy, gdy obie strony przestają walczyć przeciwko sobie, a zaczynają wspólnie rozumieć problem, czyli:

  • Osoba z ADHD musi nauczyć się widzieć wpływ swoich reakcji na partnera
  • Partner/ka osoby z ADHD musi nauczyć się, że nie uratuje drugiego człowieka kosztem własnego zdrowia psychicznego

Kochajmy tak, by nie stracić siebie

W wielu takich relacjach najtrudniejsze okazuje się nie samo ADHD, ale utrata granic. Jedna osoba coraz bardziej tonie w chaosie, druga w nadodpowiedzialności. I w końcu obie zaczynają się gubić. Dlatego zdrowienie nie polega wyłącznie na „opanowaniu objawów”, tylko na odbudowaniu bezpieczeństwa emocjonalnego. Na tym, by w relacji znowu można było oddychać, by rozmowa nie była polem minowym, by bliskość nie oznaczała ciągłego napięcia. Bo miłość nie polega na życiu w permanentnym przeciążeniu. Ta prawdziwa daje ukojenie. Największym krokiem do zbudowania zdrowej relacji w związku z osobą z ADHD nie jest więc nauczenie się "kochać jeszcze mocniej". Tylko kochać ją tak, aby miłości do niej nie zgubić samych siebie.