Odżywka, której nie trzeba spłukiwać, to „kropka nad i” pielęgnacji. Dzięki niej możemy zapomnieć o puszących się, niesfornych włosach. Będą gładkie, lśniące i podatne na układanie. Którą wybrać? Nowości testują dziennikarki Ewa Sarnowicz i Jola Zakrocka.
Mamy różne włosy. Ja kręcone i suche, Ewa proste, cienkie i wrażliwe. I obie lubimy kosmetyki bez spłukiwania. Nie z lenistwa – choć to chyba najszybszy pielęgnacyjny zabieg. Przekonałyśmy się, że dzięki nim włosy wyglądają znacznie lepiej i są łatwiejsze w „obsłudze”.
Oto najważniejsze według nas (i producentów) zalety odżywek bez spłukiwania:
Niektóre z nas obawiają się, że odżywki bez spłukiwania mogą obciążać włosy i przyspieszać ich przetłuszczanie. Nieprawda, to kosmetyki dla każdego. Ale trzeba dobrze dobrać rodzaj i ilość do potrzeb włosów. Na suchych, kręconych lepiej sprawdzą się gęste formuły z lipidami – kremy i olejki. Na cienkich bez objętości – lekkie spreje i mgiełki z kwasem hialuronowym, keratyną, ekstraktami roślinnymi. Na końcówki – by zniwelować puszenie i dodać im połysku – polecamy olejek lub krem. A dla poprawy skrętu – mgiełkę. Można nakładać je po myciu na wilgotne, osuszone włosy, rozprowadzając od połowy długości palcami lub grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Lepiej unikać aplikowania u nasady, zwłaszcza gdy skóra głowy jest skłonna do przetłuszczania się.
Zabezpieczenie włosów odżywką bez spłukiwania chroni przed uszkodzeniem włosów rozczesywanych na mokro i stylizowanych na gorąco. Są mocniejsze, wyglądają na zdrowsze i ładniej się układają.
JOLA Ma wodną konsystencję, więc spryskuję nią włosy zawsze, gdy się puszą lub elektryzują. Zmiękcza je i nadaje lekki połysk. Chroni przed promieniami UV, ciepłem i smogiem. Dzięki inulinie i pro- witaminie B5 nawilża i odżywia. A esencja bursztynowa uelastycznia i wzmacnia.

EWA Zapach morskiej świeżości. Działanie mgiełki polega też na odświeżaniu włosów. Wygładza, podkreśla ich zdrowy wygląd. Zawiera m.in. proteiny z groszku, które nawilżają włosy, co ułatwia rozczesywanie bez mechanicznych uszkodzeń.

EWA To świetne serum – lekkie, aktywowane ciepłem, pachnące. Nie nawilży bardzo suchych włosów (trzeba by go nałożyć niemało, a wtedy obciąża). Za to na moje cienkie, rozjaśnianie, ale zadbane wystarczy jedna kropla – ujarzmia podczas suszenia jak najlepszy fryzjer. Wygładza i nabłyszcza.

JOLA Dobre rozwiązanie dla moich suchych puszących się włosów. Zostawia na nich ledwie wyczuwalną (i nietłustą) warstewkę, która wygładza i lekko obciąża fruwające kosmyki. „Uszczelnia” końcówki, zapobiegając rozdwajaniu. Chroni przed wysoką temperaturą (do 230°C). Mocno pachnie.

EWA W składzie kwasy, dlatego mgiełka od razu zmiękcza włosy, nawet po basenie. Po zdjęciu czapki nadal są uporządkowane, sypkie, gładkie. Uwaga, ma mocny zapach wanilii z karmelem – dla amatorów!

EWA Lekki pachnący olejek, nie obciąża nawet moich cienkich włosów. Są po nim miękkie, śliskie, pięknie się układają. Należy używać przed suszeniem – ciepło aktywuje najważniejszy składnik nabłyszczająco--ochronny. Po użyciu trzeba zamknąć aplikator, by zabezpieczyć aktywność kluczowego składnika – radzi producent.

JOLA Produkt 3 w 1 – pielęgnuje, zapewnia termoochronę i stylizuje. Jest nietłusty, łatwo się rozprowadza. Radzi sobie nawet z bardzo niezdyscyplinowanymi włosami – ujarzmia puszące się, nadaje wyraźną strukturę i połysk (o który trudno, gdy jest się farbowaną blondynką). W moim przypadku zadziałał skutecznie nakładany zarówno na mokro, jak i na sucho, na końcówki.

EWA Wspaniała maska do włosów farbowanych (i nie tylko). Nie obciąża, przeciwnie – pomimo konsystencji maski włosy są po niej lekkie, a kolor chroniony, z delikatnym połyskiem. Pięknie (tzn. luksusowo) pachnie. Brawo za poręczne małe opakowanie.

JOLA Wielofunkcyjny wydajny kosmetyk w postaci mgiełki. Odbudowuje we włosach wiązania zerwane podczas zabiegów chemicznych, między innymi rozjaśniania. Daje natychmiastowy efekt wygładzenia. A dzięki proteinom sezamu chroni przed ciepłem suszarki i promieniowaniem UV.

EWA Cięższy kosmetyk, bo przeznaczony jest tylko na końcówki. Nadaje im teksturę, wygładza, zabezpiecza, nieco usztywnia – jak lekki lakier. Doceniam, bo moje cienkie końcówki są zazwyczaj lekkie jak piórka, nie do ujarzmienia.
