W dobie coraz bardziej swobodnych relacji łatwo o towarzyską niezręczność. Do kogo wypadać mówić po imieniu, a w jakich sytuacjach trzymać się formy „Pan/Pani”? Kto powinien wyjść z inicjatywą przejścia na "ty"?
Spis treści
"Cześć Zosiu! Organizujemy w przyszłym tygodniu fajny event, wprowadzamy nowy produkt. Byłoby fajnie, gdybyś wpadła!" – szczebiocze w słuchawce osoba, z którą nigdy nie miałam okazji się poznać, a tym bardziej przejść na "ty". Prowadzimy rozmowę służbową, więc jestem nieco zaskoczona bezpośrednim zachowaniem mojej rozmówczyni. Ale może jestem staroświecka? Sama gdy poznaję kogoś – zwłaszcza spotkaniu służbowym albo oficjalnym przyjęciu, często mam wątpliwości, czy zwracać się na „ty” czy jednak zachować dystans i wybrać formę „Pan/Pani”? W teorii to drobiazg, w praktyce – jedna z częstszych niezręczności towarzyskich. Bo choć współczesne relacje stają się coraz bardziej swobodne, dobre maniery wciąż mają znaczenie.
W mojej poprzedniej firmie wszyscy mówiliśmy sobie po imieniu, bez względu na zajmowane stanowiska. Potem trafiłam do miejsca, gdzie do szefa należało zwracać się "panie dyrektorze" i nawet między współpracownikami mało kto zwracał się na "ty". Choć to coraz powszechniejsze, zarówno w pracy, jak i w prywatnych relacjach (nawet tych międzypokoleniowych), nie oznacza to, że obowiązuje wszędzie. Niektórzy mogą poczuć się urażeni, gdy zbyt szybko lub bez wyraźnego znaku z ich strony zaczniemy traktować ich zbyt swobodnie.
Dlatego przy pierwszym kontakcie lepiej trzymać się bardziej oficjalnego „Pan/Pani” – szczególnie zwracając się do osób starszych, nieznajomych lub w sytuacjach zawodowych, gdzie mogą obowiązywać bardziej formalne relacje. To neutralne i eleganckie rozwiązanie, które daje drugiej stronie przestrzeń do decyzji. Co ważne, taka forma nie musi oznaczać chłodu czy sztywności. Wręcz przeciwnie – świadczy o dobrym wychowaniu i wyczuciu sytuacji.
Choć wielu moich znajomych uważa te reguły za przestarzałe, wciąż warto je znać i przestrzegać. Zgodnie z zasadami, w relacjach prywatnych inicjatywa należy zazwyczaj do kobiety lub osoby starszej. W pracy natomiast decyduje hierarchia – propozycja powinna wyjść od osoby na wyższym stanowisku.
Oznacza to, że nawet jeśli atmosfera w firmie jest luźna, lepiej nie wychodzić z taką inicjatywą wobec przełożonego. Inaczej wygląda sytuacja między współpracownikami na tym samym szczeblu – tu znacznie łatwiej o naturalne skrócenie dystansu.
Nowa współpracowniczka od pierwszego dnia w pracy mówi do wszystkich po imieniu. Zauważyłam, że niektórym, zwłaszcza znacznie starszym od niej kolegom i koleżankom to przeszkadza.
Czy wypada uprzejmie zwrócić jej uwagę? Nie chodzi o to, by ją zawstydzić czy skompromitować przy innych – takie zachowanie byłoby niekulturalne. Można jednak najpierw wysłać subtelny sygnał, zwracając się do niej per „Pani”, licząc na to, że zrozumie przekaz. Jeśli to nie pomoże, warto wprost, ale uprzejmie zasugerować, że wolimy pozostać przy formie „Pan/Pani”. Taka spokojna i bezpośrednia prośba jest taktownym rozwiązaniem zarówno w pracy, jak i w relacjach towarzyskich.
Granica między formalnością a swobodą dziś coraz częściej się zaciera. Jednak zasada jest prosta: lepiej zacząć od dystansu i stopniowo go skracać niż odwrotnie. To nie tylko kwestia etykiety, ale też szacunku wobec drugiej osoby – a ten zawsze jest w dobrym stylu.