Dekoracje wielkanocne: naturalne, ekologiczne, unikatowe. Poznaj artystki, które kultywują tradycyjne rzemiosła
Fot. 123FR

Dekoracje wielkanocne: naturalne, ekologiczne, unikatowe. Poznaj artystki, które kultywują tradycyjne rzemiosła

Fantazyjne kwiaty z papieru, gliniane naczynia, obrusy i serwetki z tkanin farbowanych roślinami. Najpiękniejsze dekoracje wielkanocne są naturalne i ekologiczne. Poznajcie artystki, które w nowoczesny sposób kultywują tradycyjne rzemiosła: bibułkarstwo, ceramikę i barwiarstwo. 

W trosce o środowisko zmieniamy styl życia i codzienne nawyki. Ale o ekologii warto pamiętać również od święta. Zrezygnujmy ze sztucznych, plastikowych kwiatów i ozdób, które przydają się tylko raz w roku. Wyjątkowy, wiosenny nastrój w domu można stworzyć inaczej: wybierając piękne, ręcznie wykonane przedmioty z naturalnych surowców.

Wyjątkowa ceramika

W przeciwieństwie do masowo produkowanych ręcznie robione naczynia, nawet te od kompletu, nigdy nie są identyczne. Różnią się maleńkimi detalami: plamką na szkliwie, lekko nierównym brzegiem... To nie defekt, lecz wartość. – Chcemy znowu otaczać się pięknymi, unikalnymi przedmiotami – mówi Kamila Bilik-Majerczak z Projectorium. Klienci coraz częściej zamawiają u niej nie tylko pojedyncze patery, ale całe zastawy stołowe.

Kamila z wykształcenia jest architektem wnętrz. Ceramiką zajęła się przez przypadek, trafiając na warsztaty lepienia z gliny. Dziś ręcznie robioną zastawę zamawiają u niej szefowie kuchni, blogerzy kulinarni, indywidualni klienci. Takie naczynia są nie tylko piękne, ale jak zapewnia artystka, także praktyczne. Można myć je w zmywarce, wkładać do mikrofalówki. To dlatego, że Kamila nie stosuje wrażliwych na temperaturę i chemię farbek, jedynie szkliwa wypalane w 1200°C. 

Inspiruje się przyrodą, krajobrazem za oknem. Na jej naczyniach widać sezonowość. Podświadomie wybiera barwy, które kojarzą się z aktualną porą roku. Wyznaje: praca ciężkim narzędziem do wałkowania gliny likwiduje każde napięcie. Artystkę można odwiedzić w jej krakowskiej pracowni, poobserwować, jak wypala naczynia i wybrać coś dla siebie. 

Nowoczesne bibułkarstwo

Kwiaty Ani Ruleckiej z Folkisza nie naśladują tych występujących w naturze, lecz powstają w wyobraźni artystki. Na warsztatach zachęca uczestników: „Stwórzcie kwiaty waszej duszy”. Projekty wykonywane są z włoskiej krepiny, bardziej plastycznej i trwałej niż zwykła bibuła.

Ania jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Antwerpii. Bibułkarstwo, które wywodzi się ze słowiańskiej sztuki ludowej, to jej fascynacja. Techniki wykonywania papierowych kwiatów poznała, odwiedzając bibułkarki w Małopolsce, na Podlasiu i Kurpiach. Dziś przez swoją twórczość stara się wskrzeszać dawne zwyczaje. Pod nazwą Folkisz tworzy jednak przede wszystkim nowoczesne instalacje. Najczęściej są to rośliny w postaci pojedynczych łodyg, bukietów, wianków lub większych kompozycji. Projekty artystki zdobią witryny sklepów, wnętrza hoteli i restauracji oraz prywatnych domów. Zamawiane są na przyjęcia weselne i inne uroczystości. Dla Ani ważne jest to, że jej kwiaty – w przeciwieństwie do sztucznych roślin dostępnych w sklepach czy kwiaciarniach – w całości wykonane są z ekologicznych surowców: z bibuły robi się nie tylko płatki, ale także misterne słupki i pręciki, łodygi są z drucików. Trwałe i elastyczne papierowe kwiaty coraz częściej inspirują florystów, którzy chętnie łączą je ze świeżymi kwiatami. 

Tkaniny farbowane naturalnie 

Jak powstają? – W dużym uproszczeniu: najpierw gotuje się świeże lub suszone rośliny, potem odcedza i w takiej „farbie” zanurza materiał na odpowiedni czas – opowiada Ola Bystry z Dzikich Barw. Żeby utrwalić kolor, można dodać specjalną bejcę lub zaprawę. Na koniec wyjmuje się materiał, suszy i gotowe. Świetny efekt dają łuski cebuli, fusy z kawy, skórki i pestki awokado, czyli... kuchenne resztki. Prawdziwe zero waste!

Ola skończyła projektowanie tkanin na łódzkiej ASP. Po studiach postanowiła prowadzić warsztaty z technik zdobienia materiałów, lubi twórczą pracę z ludźmi. Kiedy zaczęła zgłębiać wiedzę na temat roślin barwierskich, zachwyciło ją, że kiedyś przy ich użyciu wytwarzano wszystko: farby malarskie, kosmetyki do makijażu, barwniki do tekstyliów. Syntetyczne pigmenty pojawiły się dopiero 200 lat temu. – Gotowe tkaniny dostępne dzisiaj w sklepach pochodzą z produkcji przemysłowej, w której używa się dużej ilości chemikaliów – wyjaśnia Ola. – Trafiają potem do ścieków i zanieczyszczają środowisko. Materiały farbowane roślinami są nie tylko ekologiczne, ale mają też właściwości prozdrowotne: nie uczulają i budują korzystny mikroklimat dla skóry. Szlachetne kolory nie drażnią oczu, przeciwnie, mają terapeutyczne, kojące działanie. 

Artystka przez lata eksperymentowała z farbowaniem tkanin, dziś wie o tym wszystko, choć twierdzi, że nadal się uczy. Pisze bloga, jest autorką książki „Dzikie barwy”. Prowadzi warsztaty, wiosną i latem zabiera ludzi w plener, uczy rozpoznawania gatunków roślin, podpowiada, czego szukać. Najbardziej lubi używać świerkowych szyszek. Dają piękne odcienie różu, fioletu i brązu. Podczas gotowania całe pomieszczenie pachnie lasem, bo szyszki mają w sobie dużo żywicy. Zafarbowała nimi pościel dla dwumiesięcznej córeczki. 

zamow do domu0421

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 04/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również