Nawilżone, zadbane i sprężyste końcówki sprawiają, że cała fryzura wygląda świetnie. Ekspertka poradziła mi skuteczne metody.
Jako redaktorka urody mogę śmiało powiedzieć, że mam obsesję na punkcie końcówek. Moje włosy są mocno kręcone i chociaż mogłoby się wydawać, że nie powinnam przywiązywać do tego aż tak dużej uwagi (w przeciwieństwie do osób z prostymi włosami), to jednak to robię. Uważam, że zadbane i zdrowe końcówki przekładają się nie tylko na estetykę ale również i na skręt. W poszukiwaniu idealnych metod, postanowiłam zapytać eksperta. Oto trzy metody, które już od razu wprowadzę do swojej pielęgnacji.
Pierwszą metodą polecaną przez trycholożkę jest olejowanie. Ekspertka podkreśla jednak, że nie należy traktować go jako sposobu na „naprawienie” już rozdwojonych końcówek. To przede wszystkim działanie profilaktyczne.
Oleje uzupełniają lipidy w strukturze włosa, ograniczają utratę wody oraz poprawiają elastyczność łodygi. W zależności od porowatości włosa i rodzaju zastosowanego oleju stopień penetracji może się różnić, natomiast efektem wspólnym jest zwiększenie odporności włosa na uszkodzenia mechaniczne. Regularne stosowanie olejów nie naprawia istniejących rozwarstwień, ale znacząco spowalnia proces dalszej degradacji - wyjaśnia Agnieszka Trepka.
Stosowanie ochrony termicznej to nie żaden chwyt marketingowy. Trycholożka zwraca uwagę, że wysoka temperatura to jeden z najważniejszych czynników niszczących końcówki. Suszarka, prostownica czy lokówka - która z nas ich nie stosuje? Przyznam szczerze, że często zapominałam o termoochronie w tym przypadku. Jak tłumaczy to ekspertka?
Ekspozycja na wysoką temperaturę jest jednym z kluczowych czynników prowadzących do uszkodzeń łodygi włosa. Dochodzi wówczas do denaturacji keratyny oraz utraty wody związanej, co skutkuje powstawaniem mikrouszkodzeń i zwiększoną kruchością włosa. Preparaty termoochronne tworzą na powierzchni włosa warstwę ograniczającą bezpośredni wpływ temperatury i stabilizującą jego strukturę. W praktyce ich regularne stosowanie istotnie zmniejsza ryzyko degradacji końcówek, zwłaszcza przy częstej stylizacji.
Nie jest to żadna nowość, ale regularne podcinanie końcówek naprawdę działa. Jak wyjaśnia Agnieszka Trepka, podcinanie nie przyspiesza wzrostu włosów, ale ma ogromne znaczenie profilaktyczne. Pozwala zatrzymać uszkodzenia, zanim zaczną przesuwać się wyżej po łodydze włosa. Dzięki temu włosy wyglądają zdrowiej, są bardziej estetyczne i mniej podatne na dalsze rozwarstwianie. Jak często podcinać końcówki?
Częstotliwość powinna być dostosowana indywidualnie, jednak w praktyce najczęściej mieści się w przedziale od kilku do kilkunastu tygodni, w zależności od stopnia ekspozycji włosów na czynniki uszkadzające - dodaje ekspertka.