Otulają, dodają pewności siebie i cudownie działają na włosy. Perfumy i mgiełki do włosów to kosmetyki obowiązkowe dla każdej włosomaniaczki jak ja.
Uwielbiam, kiedy roztacza się wokół mnie cudowny zapach perfum, dlatego zawsze wybieram te z ogonem (w świecie perfumiarskim nazywane również projekcją lub sillage). Odkąd pamiętam zawsze w pierwszej kolejności aplikowałam perfumy na włosy. To właśnie one najpiękniej pracują z zapachem: uwalniają go przy każdym ruchu, podczas zakładania szalika, poprawiania fryzury czy zdejmowania płaszcza. Dlatego kiedy na rynku pojawiły się mgiełki i perfumy specjalnie dedykowane, oszalałam na ich punkcie. W swojej toaletce mam kilka ulubionych, które urzekają nie tylko zapachem ale również cudownie działają na moje włosy.
Muszę przyznać, że mam słabość do perfum tej marki. Kiedy pierwszy raz odwiedziłam ich butik w Londynie, była to miłość od pierwszego zapachu. Co sezon Jo Malone zaskakuje mnie nowymi kompozycjami. Ostatnie odkrycie Scarlet Beetroot z nutą buraka, czarnej porzeczki i odrobiną paczuli otworzyło mnie na nowe olfaktoryczne doznania. Kiedy więc zobaczyłam, że mają perfumy do włosów od razu zapragnęłam je mieć. I nie rozczarowałam się. English Pear & Freesia zostawia na pasmach delikatną, owocowo-kwiatową woń, którą czuć najpiękniej przy ruchu włosów. Na początku wyczuwam soczystą gruszkę, po chwili pojawia się frezja, która dodaje kompozycji elegancji. Całość z czasem robi się zmysłowa dzięki paczuli, bursztynowym akcentom i drzewnym nutom. Bardzo podoba mi się też sama formuła mgiełki. Nie obciąża włosów i nie odbiera im objętości. Dzięki olejowi arganowemu i prowitaminie B5 pasma po użyciu są bardziej miękkie i pięknie odbijają światło.
Wizyta w butiku Rituals nigdy nie kończy się w pięć minut. Właśnie tu odkryłam te perfumy do włosów, które od razu przetestowałam. Zapach jest niezwykle otulający i jednocześnie cudownie świeży. Z nutami kwiatowo-owocowymi: gorzkiej pomarańczy, jaśminowej herbaty i białej brzoskwini. Całość dopełniają płatki róży i magnolii połączone z jaśminem i frezją. Wyczuwam w nim również nuty bursztynowe, białego piżma i drzewa cedrowego. Jak dla mnie czysta zapachowa poezja. Podobnie jak nowa kolekcja wód perfumowanych Rituals: Aeonian oraz The Founder’s Collection, inspirowane wizją założyciela marki oraz jego rodziny. Tymczasem mgiełka do włosów ma w swoim składzie olejek arganowy, witaminę E i glicerynę dzięki czemu włosy są nawilżone, gładkie i jedwabiście miękkie w dotyku.
To jedna z tych mgiełek, po które sięgam nie tylko po umyciu włosów, ale też w ciągu dnia - przed wyjściem z domu, po pracy, a nawet wtedy, gdy chcę po prostu szybko poprawić sobie nastrój. Zachwyca mnie kompozycją kwiatową. Najpierw wyczuwam w nim świeże, energetyczne cytrusy - cytrynę i bergamotkę, lekko podkręcone kardamonem. Po chwili zapach robi się bardziej miękki i kremowy: pojawia się kwiatowe serce z irysem, jaśminem, frezją i kwiatem pomarańczy. Dodatkowo mgiełka od Kérastase cudownie działa na moje włosy. Są miękkie w dotyku i pełne blasku.
Kocham klasyki w perfumach, a N°5 od Chanel to zapach, którego właściwie nie trzeba przedstawiać. Kiedy odkryłam, że ma swoją wersję do włosów, od razu chciałam ją przetestować. Mgiełka jest subtelniejsza od kultowych perfum. Po rozpyleniu od razu czuć charakterystyczny dla N°5 bukiet, a dodatkowo formuła została wzbogacona aktywnymi składnikami róży i jaśminu. Dla mnie to zapach z kategorii mała czarna i czerwona szminka. Mgiełka do włosów zamknięta jest w przezroczystej, oszronionej wersji legendarnego flakonu. To cudowne dopełnienie do wody perfumowanej!
Jeśli miałabym wskazać zapach najbardziej romantyczny z całego zestawienia, byłaby to właśnie mgiełka do włosów Miss Dior. To kompozycja lekka, kobieca i bardzo elegancka, jak świeży bukiet kwiatów owinięty jedwabną wstążką. Ma w sobie tę charakterystyczną dla Miss Dior miękkość, ale w wersji do włosów wypada subtelniej i bardziej eterycznie. Po rozpyleniu czuję przede wszystkim świeżość wiosennych kwiatów. Po chwili kompozycja robi się cieplejsza, bo kwiatowe akordy otulają drzewne nuty. Bardzo lubię też to, że formuła jest pozbawiona alkoholu i wzbogacona o wodę różaną, więc mam poczucie, że jest łagodniejsza dla włosów.