Przewracanie oczami, ironiczne komentarze, bagatelizowanie zmartwień... Choć często wydają się niegroźne, powtarzane regularnie mogą osłabiać zaufanie i poczucie bliskości w związku.
„Przecież nic takiego nie powiedziałem”. Takie zdanie potrafi szybko zakończyć rozmowę, nawet jeśli przed chwilą próbowałyśmy wyjaśnić, dlaczego uwaga partnera sprawiła nam przykrość. Podobnie jest wtedy, gdy dzielimy się zmartwieniami, a on nie widzi żadnego powodu do niepokoju. Zamiast rozmawiać o tym, co nas martwi, zaczynamy tłumaczyć, dlaczego w ogóle się tym przejęłyśmy.
W psychologii mówi się w takich przypadkach o unieważnianiu emocji, czyli umniejszaniu lub podważaniu uczuć drugiej osoby. Nie zawsze towarzyszą mu ostre słowa. Czasami wystarczy pobłażliwy uśmiech, przewrócenie oczami, ironiczna uwaga albo żart z czyichś obaw. Partner niekoniecznie zamierza nas zranić, ale jego reakcja może pozostawić poczucie, że nasze przeżycia nie są dla niego ważne.
Nie zawsze wynika ze złej woli. Czasem znaczenie mają doświadczenia wyniesione z domu rodzinnego. Jeśli w dzieciństwie słyszeliśmy, że nie należy płakać, złościć się czy przejmować drobiazgami, podobny sposób reagowania może wydawać nam się czymś naturalnym.
Niekiedy przyczyną bywa trudność w przyjmowaniu krytyki. Kiedy słyszymy, że nasze zachowanie sprawiło komuś przykrość, możemy odebrać to jako zarzut i natychmiast zacząć się bronić. Zamiast zastanowić się nad słowami drugiej osoby, tłumaczymy swoje intencje, bagatelizujemy sytuację lub zmieniamy temat. Podobne reakcje mogą wynikać również z przyzwyczajenia, nieumiejętności prowadzenia trudnych rozmów albo chęci uniknięcia konfliktu.
Jedną z najbardziej dotkliwych konsekwencji jest utrata zaufania. Jeśli partner wielokrotnie bagatelizuje nasze zmartwienia lub obraca w żart osobiste zwierzenia, przestajemy mieć pewność, że możemy liczyć na jego wsparcie. Coraz uważniej dobieramy tematy rozmów, unikamy drażliwych spraw i niechętnie przyznajemy się do słabości.
Długotrwałe unieważnianie emocji może również prowadzić do zwątpienia we własne oceny. Gdy regularnie słyszymy, że przesadzamy lub jesteśmy nadwrażliwe, zaczynamy zastanawiać się, czy nasze reakcje rzeczywiście są uzasadnione. Zamiast oceniać zachowanie partnera, coraz częściej doszukujemy się błędów w sobie.
Konsekwencją może być też narastająca niechęć do partnera. Niewyjaśnione przykrości nie zawsze zostają zapomniane. Powracają podczas kolejnych sprzeczek, niekiedy wywołując reakcje niewspółmierne do bieżącej sytuacji. Pojawia się rozdrażnienie, dystans, a nawet obojętność.
Pojedynczy nietakt nie świadczy jeszcze o braku szacunku. Ważne jest to, czy partner potrafi przyjąć nasze uwagi i zmienić swoje postępowanie. Warto powiedzieć wprost, co sprawiło nam przykrość, nie zakładając od razu, że chciał nas zranić.
Jeśli jednak kolejne rozmowy niczego nie zmieniają, trudno dłużej ignorować sytuację. Nie musimy przecież zgadzać się ze sobą we wszystkim. Ważne, by szanować wzajemne uczucia i traktować poważnie sprawy, które dla drugiej osoby mają znaczenie.