Jedno nieodebrane połączenie potrafi uruchomić lawinę domysłów, a drobne niepowodzenie zepsuć cały dzień. Dlaczego tak łatwo spodziewamy się najgorszego i jak uwolnić się od pesymistycznego myślenia?
Czarne scenariusze. Często wydają się przejawem rozsądku, ostrożności czy życiowego doświadczenia, zwłaszcza jeśli wcześniej niejednokrotnie się rozczarowałyśmy. Nieustanne przewidywanie niepowodzeń może jednak sprawić, że zaczniemy dostrzegać przede wszystkim to, co potwierdza nasze obawy. Dobre wiadomości przyjmujemy z rezerwą, a drobne przykrości rozpamiętujemy godzinami.
Pesymistyczne nastawienie nie zawsze jest trwałą cechą osobowości. Bywa wynikiem przyzwyczajeń, które można stopniowo zmieniać, bez zmuszania się do nieustannego optymizmu.
- Nie wierzmy we wszystko, co podpowiada nam wyobraźnia
Szefowa prosi o rozmowę, a my już zastanawiamy się, co zrobiłyśmy źle. Przyjaciółka nie odpowiada na wiadomość, więc zaczynamy podejrzewać, że czymś ją uraziłyśmy.
Zanim wyciągniemy pochopne wnioski, rozważmy inne możliwości. Może rozmowa dotyczy nowego projektu, a przyjaciółka zwyczajnie nie ma czasu? Nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, ale możemy zmienić sposób, w jaki je interpretujemy. Nie każda niejasna sytuacja musi przecież oznaczać coś złego.
- Nie oceniajmy swojego życia w chwilach wyczerpania
Po wyjątkowo trudnym dniu nawet drobiazgi potrafią nas przytłoczyć. Sprawy, które rano wydawały się całkiem zwyczajne, wieczorem urastają do rozmiarów poważnych kłopotów.
Zmęczenie, niedobór snu i długotrwały stres mogą wpływać na sposób postrzegania codzienności. Dlatego nie warto podejmować ważnych decyzji pod wpływem chwilowego wyczerpania. Po spokojnej nocy ta sama sytuacja może wydawać się znacznie mniej przytłaczająca.
- Wybierajmy uważniej informacje, którymi się otaczamy
Poranna kawa przy wiadomościach o kolejnych kryzysach, niepokojące nagłówki przeglądane w przerwie od pracy, wieczór spędzony na czytaniu komentarzy w internecie. Trudno zachować pogodniejsze spojrzenie na codzienność, jeśli niemal każdą wolną chwilę wypełniają informacje o zagrożeniach i nieszczęściach.
Nie musimy rezygnować ze śledzenia bieżących wydarzeń. Możemy jednak ograniczyć czas poświęcany na wiadomości, zwłaszcza przed snem, i z większą uwagą wybierać czytane treści.
- Przestańmy mierzyć własne szczęście cudzymi osiągnięciami
Znajoma dostała awans, przyjaciółka wyjechała w wymarzoną podróż, a ktoś ze szkolnych lat właśnie kupił piękny dom. Cieszymy się ich szczęściem, ale jednocześnie zaczynamy zastanawiać się, dlaczego nasze życie nie wygląda podobnie. Porównania potrafią odebrać satysfakcję nawet z rzeczy, na które długo pracowałyśmy. Zamiast dostrzegać własne osiągnięcia, skupiamy się na tym, czego wciąż nam brakuje. Łatwo przy tym zapomnieć, że zwykle znamy tylko niewielką część cudzego życia. Nie widzimy wszystkich trudności, wyrzeczeń i rozczarowań.
Spróbujmy więc częściej oceniać swoje wybory w odniesieniu do własnych potrzeb. To, że ktoś znajduje się na innym etapie życia, nie świadczy o tym, że my jesteśmy w tyle.
- Zmieńmy sposób, w jaki mówimy o sobie
„Zawsze wszystko psuję”, „Nigdy mi się nie udaje”, „Powinnam była zachować się inaczej”. Wewnętrzny krytyk potrafi być wyjątkowo surowy, nawet w sytuacjach, które obiektywnie nie mają większego znaczenia. Spróbujmy przypomnieć sobie, jak zareagowałybyśmy, gdyby podobną historię opowiedziała nam bliska przyjaciółka. Prawdopodobnie okazałybyśmy jej więcej zrozumienia.
Warto nauczyć się traktować siebie z podobną życzliwością. Nieudane wystąpienie nie przekreśla kompetencji, a jedna niezręczna rozmowa nie świadczy o braku umiejętności budowania relacji. Zamiast wydawać surowe oceny, możemy po prostu przyznać, że coś nie poszło po naszej myśli.
- Nie pozwólmy, by jedna przykrość przesłoniła cały dzień
Czasem wystarczy nieprzyjemna uwaga usłyszana rano, abyśmy jeszcze wieczorem odtwarzały ją w pamięci. Zapominamy przy tym o miłych rozmowach, drobnych sukcesach i zwyczajnych przyjemnościach, których tego dnia przecież nie brakowało.
Negatywne wydarzenia często przyciągają naszą uwagę silniej niż pozytywne. Możemy jednak świadomie przyglądać się również pozostałym doświadczeniom. Zanim uznamy dzień za stracony, przypomnijmy sobie, co jeszcze się wydarzyło. Jedna przykra sytuacja nie może decydować o ocenie wszystkich pozostałych.
- Pozwólmy sobie cieszyć się tym, co dopiero przed nami
Planujemy podróż, ale zamiast myśleć o przyjemnościach, wyobrażamy sobie opóźniony lot, kiepską pogodę i rozczarowujący hotel. Przed ważnym spotkaniem zastanawiamy się, co może pójść nie tak. Nawet dobre wiadomości przyjmujemy ostrożnie, jakby radość mogła sprowadzić nieszczęście.
Takie nastawienie bywa próbą ochrony przed rozczarowaniem. Jeśli nie robimy sobie nadziei, ewentualna porażka ma mniej boleć. Ale...to tak nie działa. Może za to skutecznie odebrać nam przyjemność z oczekiwania.
- Nie poświęcajmy każdej wolnej chwili na analizowanie problemów
Roztrząsamy dawne rozmowy, zastanawiamy się, co mogłyśmy powiedzieć inaczej, wyobrażamy sobie inne zakończenia sytuacji. Mijają godziny, a my wciąż wracamy do tych samych myśli. Choć próbujemy zrozumieć, co poszło nie tak, kolejne analizy nie przynoszą ulgi. Przeciwnie, często tylko potęgują smutek.
W takich chwilach warto zająć się czymś, co pozwoli oderwać uwagę od zmartwień. Może to być długi spacer, spotkanie z przyjaciółką, gimnastyka, praca w ogrodzie czy chwila z dobrą książką.
- Nie wymagajmy od siebie dobrego humoru każdego dnia
Nie każdy dzień musi być udany. Mamy prawo do smutku, złości i rozczarowania, podobnie jak do chwil, w których zwyczajnie brakuje nam cierpliwości. Próby odnajdywania pozytywnych stron każdej sytuacji mogą stać się kolejnym źródłem presji. Zmiana pesymistycznego nastawienia nie wymaga pozbycia się nieprzyjemnych emocji. Ważniejsze jest to, by chwilowy smutek czy niepowodzenie nie stawały się podstawą do oceniania całego naszego życia.
Jeśli jednak negatywne myśli towarzyszą nam niemal nieustannie, odbierają radość z dawnych zainteresowań i utrudniają codzienne funkcjonowanie, dobrze skorzystać z pomocy psychologa lub psychiatry.