Relacje

6 zachowań, którymi pozornie silni ludzie maskują kruche poczucie własnej wartości

6 zachowań, którymi pozornie silni ludzie maskują kruche poczucie własnej wartości
Fot. Getty Images

Niektóre osoby sprawiają wrażenie niezwykle pewnych siebie, ale trudno im zaakceptować sprzeciw, przyznać się do błędu czy usłyszeć nieprzychylną opinię. Co może kryć się za takimi zachowaniami i jak reagować, by nie rezygnować z własnych granic?

Czasem pod wizerunkiem osoby, która doskonale wie, czego chce, kryje się duża wrażliwość na ocenę, lęk przed porażką i potrzeba nieustannego potwierdzania własnej wartości. Widać to szczególnie w trudnych sytuacjach: podczas konfliktu, po zwróceniu uwagi czy w chwili, gdy ktoś ma inne zdanie. Psychologowie zwracają uwagę, że nadmierna defensywność i trudności z przyjmowaniem krytyki mogą wiązać się z kruchym poczuciem własnej wartości. Jak rozpoznać te schematy i nie dać się wciągnąć w relację, w której druga osoba zawsze musi postawić na swoim?

1. Zawsze musi mieć rację

Rozmowa z taką osobą przypomina czasem debatę, w której nie ma miejsca na remis. Niezależnie od tematu musi przedstawić ostatni argument, wykazać błąd rozmówcy albo udowodnić, że jej interpretacja jest jedyną słuszną. Nawet drobna różnica zdań potrafi przerodzić się w długą dyskusję, której celem przestaje być znalezienie rozwiązania. Liczy się zwycięstwo.

Dlaczego? Dla niektórych osób przyznanie się do błędu oznacza coś więcej niż zmianę zdania. Może uruchamiać przekonanie, że skoro się pomyliły, są mniej kompetentne, mniej wartościowe albo tracą autorytet. Wtedy obrona własnego stanowiska staje się sposobem na ochronę samooceny.

Jak reagować?

Nie musimy udowadniać swojego stanowiska za wszelką cenę. Możemy powiedzieć: „Rozumiem, że widzisz to inaczej. Ja mam inne zdanie i nie musimy się we wszystkim zgadzać”. Jeśli dyskusja zamienia się w przeciąganie liny, zakończ ją spokojnie: „Nie chcę dalej spierać się o to, kto ma rację. Wróćmy do tego, co możemy razem ustalić”.

2. Krytykę odbiera jak osobisty atak

Zwracamy uwagę na konkretną sytuację, a w odpowiedzi słyszymy: „A więc uważasz, że wszystko robię źle?”. Nagle zamiast wyjaśniać problem, pocieszamy drugą osobę albo tłumaczymy, że nie miałyśmy złych intencji.

Ktoś, kto bardzo boi się poczucia porażki lub odrzucenia, może słyszeć w zwykłej uwadze komunikat: „Nie jesteś wystarczająco dobra”. W odpowiedzi uruchamia mechanizmy obronne: zaprzecza, kontratakuje, bagatelizuje problem albo odwraca uwagę od tego, co się wydarzyło.

Jak reagować?

Trzymajmy się faktów i nie pozwólmy, by rozmowa zeszła na inny tor. Możemy powiedzieć: „Nie oceniam cię jako osoby. Mówię o konkretnej sytuacji, która była dla mnie trudna”. Pamiętajmy, że możemy zadbać o sposób, w jaki mówimy, ale nie mamy wpływu na to, jak druga osoba odbierze nasze słowa. Jej emocje są ważne, ale nie oznacza to, że musimy już „na wszelki wypadek” rezygnować z wyrażania własnych opinii czy potrzeb tylko.

3. Wszystko odbiera jako rywalizację

Opowiadamy o sukcesie w pracy, a rozmówca natychmiast przypomina o własnych osiągnięciach. Dzielimy się ciekawym doświadczeniem, a on wyjaśnia, że przeżył coś znacznie lepszego. Gdy coś nam się udaje, zamiast szczerej radości słyszymy, że to kwestia szczęście albo że nasze osiągnięcie nie jest aż tak imponujące.

W takim układzie relacja zaczyna przypominać nieustanny konkurs. Jedna osoba potrzebuje czuć się kompetentna, wyjątkowa lub lepsza, a sukcesy innych mogą wywoływać w niej dyskomfort. Porównywanie się nie zawsze oznacza niską samoocenę, ale może wskazywać na trudność w budowaniu własnej wartości niezależnie od osiągnięć innych ludzi.

Jak reagować?

Nie musimy pomniejszać swoich sukcesów, żeby ktoś inny poczuł się lepiej. Można spokojnie powiedzieć: „Chciałam podzielić się z tobą czymś, z czego jestem dumna. Nie zależy mi na porównywaniu naszych osiągnięć”. Zwróćmy uwagę na to, czy druga osoba potrafi cieszyć się naszym szczęściem. W zdrowej relacji jest miejsce na sukces jednej strony bez konieczności odbierania drugiej poczucia wartości.

4. Nie potrafi przyznać się do błędu

Kiedy coś idzie nie tak, zawsze znajduje się wyjaśnienie, które zdejmuje z niej odpowiedzialność. Winny jest współpracownik, partner, okoliczności, nieporozumienie albo czyjaś rzekomo przesadna reakcja. Nawet jeśli sytuacja wydaje się jednoznaczna, rozmowa prowadzi do kolejnych usprawiedliwień.

Nieumiejętność przyznawania się do błędów może wiązać się z przekonaniem, że pomyłka świadczy o słabości. Jeśli ktoś buduje swoją samoocenę na byciu kompetentnym, niezawodnym lub lepszym od innych, przyjęcie odpowiedzialności może być dla niego szczególnie trudne. Zamiast powiedzieć „pomyliłam się”, próbuje zachować obraz siebie jako osoby, która zawsze wie, co robi.

Jak reagować?

Nie musimy przedstawiać wielu dowodów, by uzasadnić swoje odczucia. Wystarczy opisać sytuację i jej skutki: „Ustaliliśmy, że zajmiesz się tym zadaniem. Nie zostało wykonane, więc musiałam przejąć twoje obowiązki”. Jeśli rozmowa ciągle wraca do wzajemnych oskarżeń, skupmy się na rozwiązaniu problemu. Pamiętajmy, że zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym mamy prawo oczekiwać uczciwego podziału odpowiedzialności i nie musimy brać na siebie winy za cudze błędy.

5. Potrzebuje ciągłego potwierdzania swojej wartości

Na pierwszy rzut oka może wydawać się osobą, która doskonale zna swoją wartość. Lubi być doceniana, chętnie opowiada o swoich osiągnięciach i oczekuje uznania. Jednak brak pochwały czy zainteresowanie jej sukcesem albo komplement skierowany do kogoś innego potrafią wyraźnie zmienić jej nastrój.

U niektórych osób poczucie własnej wartości jest silnie uzależnione od zewnętrznej aprobaty. Potrzebują regularnych sygnałów, że są ważne, kompetentne, atrakcyjne lub wyjątkowe. Kiedy ich brakuje, pojawia się niepewność, rozdrażnienie albo potrzeba ponownego zwrócenia na siebie uwagi.

Jak reagować?

Docenianie jest naturalnym elementem relacji, ale nie powinno zamieniać się w obowiązek ciągłego regulowania samooceny innych osób. Możemy okazywać życzliwość, a jednocześnie nie brać odpowiedzialności za każdy spadek nastroju drugiej osoby. Nie musimy też rezygnować z własnych sukcesów ani potrzeb tylko dlatego, że ktoś inny źle znosi sytuacje, w których nie znajduje się w centrum uwagi.

6. Kiedy stawiamy granicę, reaguje złością lub obrażaniem się

Odmawiamy zrobienia komuś przysługi, a w odpowiedzi słyszymy, że to egoizm, że przestało nam zależeć na drugiej osobie. Czasem zamiast wyrzutów pojawia się chłód, milczenie lub demonstracyjne wycofanie.

Nie każda negatywna reakcja na postawienie granicy oznacza manipulację. Ktoś może czuć rozczarowanie, smutek czy złość, zwłaszcza jeśli przyzwyczaił się do tego, że zawsze jesteśmy dostępni. W zdrowej relacji – zarówno orywatnej, jak i zawodowej - jest jednak miejsce na trudne emocje, bez karania drugiej osoby za to, że ma własne potrzeby i potrafi o nie zadbać.

Jak reagować?

Możemy powiedzieć: „Rozumiem, że jesteś rozczarowana/-y, ale nie zmienię swojej decyzji”. Jeśli druga osoba zaczyna nas obrażać, możemy dodać: „Chcę rozmawiać, ale nie będę kontynuować tej rozmowy, jeśli będziemy się wzajemnie atakować”. Ważne, by nasze słowa szły w parze z działaniem. Jeśli rozmowa staje się agresywna, możemy ją przerwać. Gdy ktoś wielokrotnie nie respektuje naszych granic, mamy prawo ograniczyć kontakt lub zmienić zasady relacji. Nie musimy udowadniać, że nasze potrzeby są wystarczająco ważne, by je uszanować.

Nie musimy znać przyczyn czyjegoś zachowania, by stawiać granice

Kruche poczucie własnej wartości nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka. Może kryć się za potrzebą dominowania w rozmowie, trudnością z przyjmowaniem krytyki, rywalizacją czy gwałtowną reakcją na odmowę. Nie da się jednak rozpoznać czyjegoś stanu psychicznego wyłącznie na podstawie kilku zachowań. Podobne reakcje mogą wynikać z różnych doświadczeń, utrwalonych nawyków lub trudności emocjonalnych. Zrozumienie możliwych przyczyn czyjegoś zachowania może pomóc spojrzeć na nie z większą empatią. Nie oznacza jednak obowiązku tolerowania wszystkiego. Można rozumieć, że ktoś zmaga się z niepewnością, a jednocześnie nie zgadzać się na to, by rozładowywał ją naszym kosztem. 

Prawdziwa pewność siebie nie polega na tym, że nigdy nie popełniamy błędów, nie czujemy wstydu i zawsze mamy rację. Polega raczej na tym, że możemy zmierzyć się z niewygodną prawdą, wysłuchać drugiej osoby i przyznać się do pomyłki bez poczucia, że tracimy przez to własną wartość. W zdrowej relacji nie trzeba ważyć każdego słowa. Można się nie zgadzać, stawiać granice i nadal traktować się z szacunkiem.