Zuzanna Skrzyńska: Pomaga innym mamom radzić sobie z trudnymi emocjami
Fot. Archiwum prywatne

Zuzanna Skrzyńska: Pomaga innym mamom radzić sobie z trudnymi emocjami

Socjolożka, mama dwóch małych dziewczynek. Prowadzi „Notatki z macierzyństwa”, czyli krótkie i przystępne opracowania najważniejszych zagadnień związanych z byciem mamą. Jak sama pisze, dużo się złości, więc postanowiła wziąć się za ten temat #poswojemu – z pomocą książek najlepszych specjalistów pracuje nad złością własną i dziecka, a doświadczeniami dzieli się w sieci. Za wiedzę o radzeniu sobie z trudnymi emocjami i życzliwość, jaką ma dla wszystkich uważających się za niewystarczająco dobre mam, Zuzanna Skrzyńska została nominowana w akcji Doskonałość Sieci.

Dlaczego postanowiłaś działać w sieci?
To jest dość zabawne, bo postanowiłam działać na Instagramie zaraz po tym, jak solidnie się na nim przejechałam. Kiedy zaszłam w pierwszą ciążę, zaczęłam obserwować instagramowe profile różnych mam. Chciałam zobaczyć, jak może wyglądać macierzyństwo. Zainspirować się, znaleźć przydatne wskazówki dla świeżo upieczonej mamy. Trafiałam głównie na piękne kadry, pokazujące beztrosko spędzany czas z maluchem albo bez niego. Czytałam o dzieciach, które prawie w ogóle nie płaczą, są mało wymagające, przesypiających noce w swoich łóżeczkach. I mimo że wiem, że treści publikowane w sieci to jedynie ułamek rzeczywistości, to złapałam się w tę pułapkę, w którą mam wrażenie bardzo dużo osób się łapie – że i u mnie tak będzie. Idealnie. Bez problemów. Kolorowo. A potem urodziłam córkę, która należy do dzieci wysoko wrażliwych. To są dzieci wyjątkowo wymagające. Mogą dużo płakać, wymagać nieustannej bliskości. Na przykład spać tylko na mamie, budzić się w nocy co pół godziny, wisieć non stop na piersi. To nie spinało mi się z wizerunkiem, który widziałam na Instagramie. Biczowałam się myślami o tym, że coś musi być ze mną nie tak, że robię coś źle, skoro nie umiem nauczyć niemowlaka samodzielności. Teraz się z tego śmieję, ale wtedy byłam naprawdę załamana. Pamiętam, jaką ulgę poczułam publikując post o tym, że jest mi ciężko. Nie tak jak myślałam, że będzie. I że czuję się totalnie bezradna. Wtedy odezwały się do mnie mamy równie wymagających dzieci, jak moje. Napisały, że to normalne i wszystko ze mną w porządku. Tak po prostu może być. Te słowa były dla mnie bardzo uwalniające. Sprawiły, że postanowiłam pokazywać moje macierzyństwo takim, jakie ono jest w rzeczywistości. Bez zbędnego lukru.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Zuza •prawdziwie o byciu mamą (@zuza.skrzynska)

Dlaczego uważasz, że twój profil jest wyjątkowy – jaki jest twój największy wyróżnik?
Mogę powiedzieć, co piszą do mnie inne mamy: cenią to, że ich nie oceniam, nie strofuję, tylko staram się zrozumieć. Dzieląc się wiedzą zaczynam od empatycznego spojrzenia na drugą osobę, a nie od krytyki. Bardzo stawiam na dbanie o siebie - nie tylko o ciało, ale też serce i głowę. Bycie dla siebie wyrozumiałą, ciepłą, łagodną. Bez stawiania poprzeczek i wygórowanych oczekiwań. To szczególnie ważne w kontekście pracy nad własną złością. Najpierw trzeba ją zaakceptować. Przyjąć to, że gdy jesteśmy wyczerpane po nieprzespanej nocy, zmęczone nadmiarem obowiązków, a dzieci testują non stop nasze granice, możemy nie wytrzymać i w końcu wybuchnąć. I nie chodzi o to, żeby bagatelizować problem złości. Wszyscy wiemy, że lepiej na dzieci nie krzyczeć. Krzyczymy jednak wtedy, gdy nie widzimy innej możliwości. Nie mamy siły na zastosowanie innej strategii, bo jest nam już zbyt ciężko. Bo mama może być bezradna. Może się złościć i płakać, kiedy ma już dość. Jak każdy człowiek. I popełniać błędy też może, a potem je naprawiać. Na przykład przeprowadzając z dzieckiem rozmowę naprawczą. Rodzicielstwo to nieustanne popełnianie błędów. Ważne jest to, jakie wyciągamy z nich wnioski.

 

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Zuza •prawdziwie o byciu mamą (@zuza.skrzynska)

Jakie wydarzenia w życiu sprawiły, że robisz to, co robisz?
Myślę, że punktem przełomowym były narodziny mojej drugiej córki. Wtedy życie totalnie wywróciło mi się do góry nogami. Trudne emocje starszej, moje trudne emocje i diagnoza depresji poporodowej. Było mi bardzo ciężko. Pomyślałam o innych mamach w podobnej sytuacji, które czują się niezrozumiane i wmawia im się, że przesadzają, są rozhisteryzowane, nie umieją sobie poradzić. Podczas gdy cierpią na depresję, którą można i trzeba leczyć. Ja o własnej depresji poporodowej dowiedziałam się dopiero po dwóch i pół roku. Straciłam masę czasu nie wiedząc, co tak naprawdę się ze mną dzieje. Dlatego mówię wprost o depresji, o trudnych emocjach w macierzyństwie i o tym, że uczucia mamy są ważne. W końcu macierzyństwo jest o byciu mamą.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Zuza •prawdziwie o byciu mamą (@zuza.skrzynska)

Dlaczego jesteś tak aktywna na Instagramie?
Dlatego, że właśnie Instagramie, który na początku najbardziej mnie zawiódł, potem otrzymałam najwięcej wsparcia. Szukałam go też w innych mediach społecznościowych, głównie na Facebooku. Jednak zamiast wsparcia otrzymywałam krytykę, ocenę i poradę, żeby lepiej się zorganizować, bo wszystko to kwestia organizacji. Myślę sobie, że w odpowiedzi na prośbę o pomoc, to jest bardzo krzywdzące powiedzenie. Bo każdy ma taką organizację, na jaką może sobie pozwolić. Nadal mało pokazuję się w mediach społecznościowych, że inaczej wygląda dzień mamy, która ma wsparcie niani czy babci, a całkiem inną organizację ma mama, która cały dzień jest sama z dzieckiem. Mam wrażenie, że niewystarczająco podkreśla się to, że każdy ma inną rzeczywistość. Zmaga się z innymi trudnościami.i dzieci też się różnią Jedne są bardziej, inne mniej wymagające. I ja postanowiłam to w pewnym sensie odczarować. Właśnie na Instagramie  - tam, gdzie sama otrzymałam  kiedyś pomoc.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Zuza •prawdziwie o byciu mamą (@zuza.skrzynska)

Co możesz robić w sieci, czego nie mogłabyś robić gdzie indziej?
Dzielić się wiedzą i doświadczeniami z naprawdę wieloma osobami. Pokazywać, że mamy prawo do odczuwania trudnych emocji. Bywa tak, że kiedy rodzi się dziecko, same sobie odbieramy prawo, a trochę i społeczeństwo odbiera nam prawo do tego, żeby te emocje odczuwać. Jakby istniał jakiś nakaz, że od teraz możemy być jedynie szczęśliwe. Bo dziecko to największe szczęście. A to nie tak, że z dniem, w którym rodzi się dziecko, mama nagle przestaje być człowiekiem. To właśnie w macierzyństwie poznajemy pełną gamę trudnych uczuć, ponieważ nikt tak jak dzieci nie przekracza naszych granic. Jednocześnie jesteśmy krytykowane, oceniane i wymaga się od nas rzeczy niemożliwych.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Zuza •prawdziwie o byciu mamą (@zuza.skrzynska)

Głosuj na Zuzę tutaj:

DOSKONALOSC SIECI 2020

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również