Jakie zabiegi sobie Pani zrobiła? - odpowiada dermatolog dr Julita Zaczyńska-Janeczko, 53 lata
Dr Julita Zaczyńska-Janeczko
Fot. Materiały prasowe

Jakie zabiegi sobie Pani zrobiła? - odpowiada dermatolog dr Julita Zaczyńska-Janeczko, 53 lata

Dermatolog dr Julita Zaczyńska-Janeczko z klinik w Warszawie (Princess Academy) i Krakowie (Klinika Janeczko) opowiada o wieloletniej walce z bliznami po ospieGdy wreszcie udało się je wygładzić, nadszedł czas na... zabiegi odmładzające. Nie wszystkie zakończyły się sukcesem. Dr Julita Zaczyńska-Janeczko mówi też o tym, jak najładniej przejść przez menopauzę. Ciekawe. I ważne.

Pani największy problem ze skórą?
Blizny po ospie. Gdy miałam 24 lata, jeszcze jako studentka medycyny zaraziłam się od pacjenta w Instytucie Pediatrii. Ciężko to przeszłam – na skórze pojawiło się mnóstwo zmian, po których zostały blizny.

Nie widać.
Bo walczyłam z nimi przez wiele lat. Zaczęłam w ’95 roku, od mocnych pilingów kwasem trójchlorooctowym. Skóra robiła się po nich sucha, brązowa, napięta, po czym pękała i schodziła płatami. Wyglądało to źle. Na przełomie wieków zaczęłam ostrzykiwać blizny kwasem hialuronowym, ale też nie dawał spodziewanych efektów. Przełom nastąpił w 2007 roku, gdy wypróbowałam pierwszy laser frakcyjny, erbowo-szklany. Robiłam nim zabiegi co dwa miesiące, za każdym razem blizny były coraz płytsze. Następnym przełomem był laser frakcyjny CO2, który działa na naskórek mocniej i na różnych poziomach, aż do skóry właściwej. Co prawda trzeba było po nim siedzieć cztery dni w domu – tak mocno uszkadzał naskórek, ale dawał spektakularne efekty. Podczas tego samego zabiegu po uszkodzeniu skóry laserem warto było też robić easy peel. Bolało jak diabli, rany goiły się do tygodnia, a efekty widoczne były dopiero po miesiącu, ale za to wyraźne. Jestem też zadowolona z zabiegu Infini, podczas którego w skórę wbijane są igły emitujące fale radiowe. Co ciekawe, na doły po ospie lepiej działa program „antiaging” niż ten stworzony specjalnie na blizny. Może dlatego, że zabieg odmładzający poprawia napięcie skóry istotne dla wyglądu naskórka z nierównościami.

Co się nie sprawdziło w walce z bliznami?
Wypełnianie ich klasycznym kwasem hialuronowym. Blizna po ospie jest mocno zwłókniała, więc kwas wypełnia jej okolicę, ale nie zagłębienie. I robi się krater. Sprawdziło mi się za to ostrzykiwanie nowoczesną wersją tego kwasu o rzadkiej konsystencji, ale mimo to trwałą. Wprowadzona płytko wypełnia bliznę i stymuluje produkcję fibroblastów. Można też ostrzyknąć bliznę botoksem, który rozluźnia małe mięśnie, na przykład te odpowiedzialne za powstawanie gęsiej skórki. Rozluźniony mięsień staje się większy i wypełnia bliznę. Jak widać, działałam na różne sposoby.

Czy to samo można robić z bliznami po trądziku?
Tak, to nawet łatwiejsze. Bo blizny po ospie są głębokie i równe, a potrądzikowe szersze, nieregularne, płytsze, bardziej podatne na leczenie.

Walczyła pani z bliznami... aż zaczęły się pojawiać oznaki starzenia.
Zabiegi na blizny działają też przeciwstarzeniowo, więc przy okazji przez lata wzmacniałam skórę. Ale gdy miałam 36 lat, zrobiłam pierwszy botoks na zmarszczki mimiczne. Od tamtej pory mniej więcej co osiem miesięcy wstrzykuję odrobinę w czoło, okolice oczu i brodę, żeby się nie marszczyć. W ogóle lubię botoks, bo można nim wiele zrobić, np. wstrzykiwać go w żwacze, czyli mięśnie, którymi zaciskamy zęby. W ten sposób osłabiamy je, a twarz się wysmukla. Ale u mnie się to nie sprawdziło – policzki opadły i wyglądałam na zabiedzoną. Ostrzykiwałam też obniżacze – mięśnie przy kącikach ust – żeby nie opadały. Botoksem robiłam też tzw. lifting Nefretete – wstrzykiwałam go w szyję i linię żuchwy. To dobrze działa u kobiet z widocznymi ścięgnami z boku szyi. Ja mam też z przodu, więc to nie dla mnie.

Stosuje pani wypełniacze?
Gdy schudłam 12 kilo, wstrzyknęłam nieco kwasu hialuronowego pod oczy, bo mi się zapadły. Dwa razy w życiu poprawiłam nim usta. Co ciekawe, nie rozpuścił się, trwale poprawił ich kształt. Tak bywa. Raz w życiu wypełniłam policzki, miałam wtedy 45 lat. Potem unosiłam je ultradźwiękami za pomocą urządzenia Ulthera. Do dziś raz na rok, półtora ujędrniam w ten sposób podbródek, unoszę brwi i policzki.

Ma pani 53 lata. Co pani robi, że skóra się nie marszczy, jak to bywa u kobiet w wieku okołomenopauzalnym?
Najważniejsza jest hormonalna terapia zastępcza. Jeśli pacjentka nie może jej stosować, polecam brać fitoestrogeny albo pić wodę z solą himalajską. Bez tego mogę wstrzyknąć wiadro kwasu hialuronowego i nic, przeleci. Botoks na szczęście działa w każdym wieku.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 06/2019
Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również