Jak być inteligentnym optymistą?
Fot. iStock

Jak być inteligentnym optymistą?

Być świadomym problemów, ale wierzyć, że można je przezwyciężyć. Dostrzegać negatywy, ale wybierać dobrą stronę życia. Innymi słowy - być realistą, ale pełnym nadziei.

To, co masz
Optymizm przynosimy ze sobą na świat w genach. Nawet jeśli nie dostrzegamy tego u własnych rodziców, większość z nas ma w swoim drzewie genealogicznym optymistów – to postawa i sposób myślenia, które powstały w wyniku selekcji naturalnej naszego gatunku. Jako pesymiści – nie przetrwalibyśmy długo. Optymizm motywuje. Do walki o byt, o jakość życia, o sukces. Pesymistyczne mody (zawdzięczamy je filozofom i myślicielom od Schopenhauera po egzystencjalistów) sprawiły, że podejrzewamy optymizm o naiwność lub oderwanie od rzeczywistości. Ale to nieprawda: optymistyczny umysł koncentruje się na faktach i przystępuje do działania, gdy dochodzi do wniosku: to się może udać. Może, nie musi.

Optymista nie wymaga pewności, motywuje go szansa. Kupuje los i nie narzeka, że tylko niektóre wygrywają. On to wie i to go nie powstrzymuje od działania. Niezależnie od „dawki” optymizmu odziedziczonego w genach, psycholodzy są zdania, że możemy podnosić jego poziom, zmieniając nastawienie. Jak? Koncentruj się na tym, co masz. Psychoterapeutka Izabela Butniewicz-Folusiak opowiada: – Miałam bezrobotną klientkę z małego miasteczka wśród lasów. Tłumaczyła mi, że nie może pracować, bo nie ma tu autobusów, tylko dwa PKS-y dziennie. No dobrze, a na miejscu? Nie, nie ma tu pracy. Może w takim razie sezonowo. Wokół lasy pełne grzybów, jagód, możesz sprzedawać, robić lokalne przetwory.  A ona na to: - Nie mam słoików! Kiedy koncentrujemy się na brakach, szybko okaże się, że nie mamy niczego i  nie robimy nic. Optymizm jest znacznie bardziej ekonomiczną strategią. Każdy z nas coś ma – dobra, umiejętności, przyjaciół, specyficzne warunki życia i otoczenia. Zrób inwentarz rzeczywistości, rozejrzyj się, jak można spożytkować, to czym dysponujesz, jakie to daje możliwości. Spójrz na brak jak na lukę do zapełnienia. Nie mam, to znajdę. Spróbuję, zaryzykuje. Może mi się nie uda, wtedy poszukam innej możliwości. Ale jakoś sobie poradzę.

Zaufaj sobie
By sobie radzić, trzeba ufać we własne siły. Wyznaczaj drobne cele i dotrzymuj słowa samej sobie - to najprostsza, zadaniowa metoda nabierania tej ufności. Jeśli zaplanuję wstać o szóstej rano i zwlokę się - z trudem, ale jednak - zostanę z poczuciem „dałam radę”. Podejdę i zapytam, odważę się i zabiorę głos - zaufanie do siebie  buduje suma takich drobnych sukcesów, zwycięstw nad własnymi słabościami. Warto tego uczyć nasze dzieci. Jednak jak mówi Izabela Butniewicz - Folusiak zaufanie do siebie, to także ufanie własnym odczuciom. Może się zdarzyć, że żądamy od siebie rzeczy, które nie leżą w naszej naturze, nie są zgodne z naszymi możliwościami. Słowem – są nierealistyczne. – Ufaj swojemu dyskomfortowi - mówi terapeutka. – Odczuwasz go, szukaj innych rozwiązań. Nie poddawanie się nie polega na upartym powtarzaniu działania, które nie wychodzi. Nie wyszło, tak bywa – ale co możesz zrobić teraz? Co możesz zmienić? Metodę, czas działania? Czy jest inne rozwiązanie?

 Nie wiesz wszystkiego
Optymiście wierzą, że ludzie są RACZEJ dobrzy. Nie oznacza to, że nie dostrzegają zła, podłości czy nieuczciwości. Wolą jednak kierować się przekonaniem o przewadze dobra. Dlaczego? Psychologia społeczna opisuje zjawisko samospełniającego się proroctwa: przekonania jakie mamy na temat innych, wpływają na nasz sposób zachowania wobec nich. Patrzymy na kogoś chłodno i podejrzliwie lub ciekawie i z uśmiechem – i przyczyniamy się do tego, że postępuje zgodnie z tym, czego się spodziewamy.  Być może optymiści czują intuicyjnie, że ich nastawienie jest po prostu bardziej opłacalne. Ludzi nie da się zmienić, jednak możemy powiedzieć sobie: nie wiem wszystkiego. Mam takie doświadczenia, że kobiety bywają wredne a mężczyźni zachłanni (lub na odwrót) - ale tej osoby jeszcze nie znam. Zobaczę jak będzie. Oprę się na faktach. Dopiero się dowiem, jaki on czy ona jest. A jest przecież jakaś szansa, że będą OK.

Negatywne przekonania warto kwestionować – tak radzi psycholog pozytywny Martin Seligman. Dlaczego ma być źle? Dlaczego nie ma być dobrze? – zadawaj sobie te pytania nie retorycznie, naprawdę szukaj odpowiedzi. Sprawdź, jakie masz przesłanki, czy posługujesz się faktami czy raczej wyobrażeniami.  Te drugie trzeba weryfikować.

 Jak się masz?
Optymizm to nie myślenie życzeniowe. Ktoś owładnięty życzeniami, nie zastanawia się nad faktami – po prostu chce i wierzy, że dostanie. Optymista bada, rozważa, sprawdza. Urealnia – jak mówi Izabela Butniewicz - Folusiak. Żeby pogłębić realizm, potrzebujemy być w kontakcie z własnym ciałem, emocjami i myślami. – Zanim rozwiążemy problem i przystąpimy do działania potrzebujemy wewnętrznego monologu. Zadaj sobie pytanie: jak ja się teraz czuję, tu, w tym momencie? W jaki sposób stoję, co z moimi mięśniami, są rozluźnione czy spięte? Jak oddycham, płytko czy głęboko? Może potrzebuję paru sekund na kilka swobodnych oddechów, może rozluźnię się, usiądę, napiję szklankę wody? Rozluźnieni widzimy szerzej, więcej – tłumaczy terapeutka. – Bo jeśli jestem wkurzona, przestraszona, potrzebuję chwili, by emocje opadły, przestały przesłaniać mi rzeczywistość. To tak jak z wycieczką w góry. Idę coraz bardziej zmęczona i w końcu myślę tylko: ile jeszcze, czy to już? Widzę tylko ścieżkę pod stopami – zmęczenie ciała i nieprzyjemne emocje zawężają mi widok, a myśli ograniczają się do „chcę być już na górze”. Potrzebuję przysiąść na kamieniu, odpocząć, poczekać aż emocje się wysycą. Za chwilę przypomnę sobie po co idę, że jestem tu dla przyjemności. Tylko musze się zatrzymać, zadbać o komfort ciała. Inaczej będę iść zmęczona, coraz bardziej wściekła i coraz dalsza od rzeczywistości.

Czy rozumiesz, co się dzieje?
Psycholog Aaron Antonovsky badał ocalałych więźniów obozów koncentracyjnych. Jak to możliwe, że część z nich już nigdy się po tej traumie nie podniosła, a inni przeciwnie, zachowali optymizm i zaczęli nowe życie? Czym jest siła, która powoduje, że nawet ze skrajnie trudnych sytuacji potrafimy wyjść zwycięsko? Antonovsky nawał ją poczuciem koherencji lub prościej stabilną orientacją życiową, której oś stanowią trzy trwałe przekonania: rozumiem co się wokół mnie dzieje; spróbuję sobie z tym poradzić; to musi mieć jakiś sens. Dlatego psychologowie radzą by rozmawiać z dziećmi i tłumaczyć im świat, dawać wyzwania, którym będą umiały sprostać, pokazywać, ze istnieją sprawy i wartości warte zaangażowania. Splot tych trzech elementów sprawia, że w rzece życia nie jesteśmy łódką rzuconą w nurt, lecz rybą. Nie toniemy – mawiał Antonovsky. To fundament optymizmu, a niektórzy badacze mówią - że jego równoważnik. Przed jakimkolwiek problemem stoisz, staraj się zrozumieć „co tu jest grane”, podejmij działanie i wierz, że jest w tym sens.

Nie zaciskaj zębów
- Nie spotkałam nigdy osoby, która nie miałaby nadziei – mówi Izabela Butniewicz-Folusiak.- Rodzimy się z nią, ona zawsze jest, tylko przykryta nawykami, pozami, lękowymi zachowaniami, presjami, których nie możemy unieść. Częściej musimy ją odnaleźć, odsłonić, niż budować.

Nadzieję, że istnieje dobry los, albo opatrzność, która pomaga w psychologii nazywa się nazywa optymizmem mistycznym. Ale istnieje tez nadzieja bardziej przyziemna: „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. „Na wszystko prócz śmierci można coś zaradzić”. Optymista może się czuć bezsilny, ale mówi: w tej sprawie nie mogę nic, ale mogę w innej. Dziś nie mogę zrobić nic, spróbuję jutro. Przyjdzie rozwiązanie, zmienią się okoliczności. Nadzieja to zaufanie do życia. – Rozmawiałam ostatnio ze stomatologiem. Powiedział, że ma coraz więcej przypadków dzieci z agresywnym bruksizmem. To niekontrolowane zgrzytanie i zaciskanie zębów w nocy, czasem tak silne, że się łamią. U dzieci! Jaki poziom stresu muszą mieć, że wywołuje takie napięcie? – opowiada Butniewicz-Folusiak i radzi: - Zwolnij, odpuść, trzymaj się nadziei. Powiedz dziecku: jeśli nie zdasz za pierwszym razem, świat się nie zawali. Odłóż te książki, odpocznij, nie napieraj, jakbyś miał w życiu tylko jedną szansę. Przeciwieństwem nadziei jest życie z zaciśniętymi zębami.

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również