materiał partnerski

Nie musimy mieć wolnego dnia, aby zadbać o siebie. Czasami wystarczy 15 minut tu i teraz

Nie musimy mieć wolnego dnia, aby zadbać o siebie. Czasami wystarczy 15 minut tu i teraz
Fot. Materiały prasowe

Jak budować bliską relację z samą sobą? Pomoże nam w tym najnowsza kampania Rossmann. To opowieść o tym, jak małe rytuały mogę zmienić naszą codzienność.

Są dni, kiedy lista zadań się nie kończy. Telefon co chwilę dzwoni, w głowie kręci się plan „na za chwilę”, a wieczorem zostaje poczucie, że nie miałyśmy dla siebie ani minuty. I właśnie wtedy najłatwiej pomyśleć: odpocznę, jak będę mieć wolny dzień. Tyle że ten wolny dzień często nie przychodzi.

Rossmann w najnowszej odsłonie swojej kampanii przypomina, że czas dla siebie nie musi oznaczać długiego wyjazdu, wolnego popołudnia czy perfekcyjnego planu. Czasem zaczyna się od czegoś bardzo prostego: 15 minut „tu i teraz”. Takich, które trwają dokładnie tyle, ile akurat potrzebujemy.

Zamiast perfekcji uważność

Kampania Rossmann o budowaniu bliskiej, pozytywnej relacji ze sobą miała już kilka odsłon. W spotach pojawiali się między innymi Maja Ostaszewska, Kuba Błaszczykowski czy Sara James. Przekaz dotyczył m.in. akceptacji i uważności na siebie.

Teraz narracja idzie krok dalej. Mniej jest „opowieści o kimś”, a bardziej o każdym z nas. Przed kamerą pojawiają się bohaterowie tacy jak my. Osoby, które w zwykłym dniu próbują złapać moment oddechu. Wspólny mianownik? Refleksja, że te kilka minut potrafi zmienić jakość całego dnia. Zamiast działać na autopilocie, wracamy do siebie.

Nowa kampania przypomina nam, jak ważne są nawet te najmniejsze rytuały. Relaksująca kąpiel, która pozwoli nam się odprężyć. Nałożenie balsamu połączonego z delikatnym masażem ciała czy położenie maseczki na twarz. Liczy się tu i teraz: dotyk, zapach, chwila skupienia na sobie. To moment, w którym odzyskujemy kontakt ze sobą.

Rytuał to nie obowiązek. To czas dla siebie

Najciekawsza w tej opowieści jest zmiana perspektywy: czas dla siebie nie jest nagrodą za odhaczone zadania ani luksusem zarezerwowanym dla tych, którzy mają idealnie ułożony grafik. To raczej mały rytuał, który pomaga zwolnić i zresetować głowę, daje poczucie, że w ciągu dnia jest choć jeden moment nasz, a także buduje życzliwość wobec siebie, zamiast ciągłej kontroli i oceniania.

I wcale nie trzeba zaczynać od rewolucji. Niech 15 minut trwa tyle, ile akurat potrzebujemy. Czasem to będzie dosłownie kwadrans, czasem pięć minut, czasem pół godziny, jeśli mamy przestrzeń. 

Jak znaleźć swoje 15 minut?

Oto kilka pomysłów, które zainspirują nas do codziennych drobnych rytuałów:

  • Krem jako pauza (3–5 minut). Nałożenie kremu wolniej niż zwykle też może być małym rytuałem. Skupmy się na dotyku i zapachu. Bez sprawdzania powiadomień w telefonie.
  • Rytuał pod prysznicem (7–10 minut). Zamiast ekspresowego mycia spowolnienie: dokładniej spłukana odżywka, kilka spokojnych oddechów.
  • Masaż skóry głowy przy wcierce (5 minut). Nie byle szybko, tylko jak mini-masaż. To prosty sposób, by rozluźnić napięcie.
  • Kąpiel bez multitaskingu (15+ minut). Bez scrollowania, bez planowania. Tylko odpoczynek ciała.
  • Własny „mikro-rytuał” dopasowany do dnia (2–15 minut). Czasem to będzie pielęgnacja, czasem zapach, czasem chwila w szlafroku po myciu włosów. Ważne, żeby to było w zgodzie z nami.

A ile trwa twoje 15 minut?

W nowej kampanii Rossmann nie chodzi o to, by nagle żyć wolniej przez cały dzień. Chodzi o coś bardziej osiągalnego: o mały moment, w którym wracamy do siebie , cokolwiek, co jest naszym rytuałem. Bo naprawdę nie musimy mieć wolnego dnia. Czasem wystarczy 15 minut „tu i teraz”.