Pozwala złagodzić zbyt intensywny odcień i uzyskać subtelniejszy, bardziej naturalny rumieniec bez kupowania nowego kosmetyku.
Róż od kilku sezonów jest jednym z najważniejszych kosmetyków w makijażu. W mediach społecznościowych co chwilę pojawia się nowy trend na zarumienione policzki. Tym razem jednak głośno jest nie o miejscu aplikacji, a o technice, która pozwala lepiej dopasować kolor do skóry - blush tailoring.
Docenią ją szczególnie te z nas, które nie potrafią jeszcze do końca pracować z mocno napigmentowanymi formułami lub gdy okazało się, że kupiony odcień po nałożeniu wygląda zupełnie inaczej niż w opakowaniu. Zamiast odkładać go na dno kosmetyczki, warto dać mu jeszcze jedną szansę.
Jego intensywność można łatwo zmienić, łącząc go z odrobiną korektora lub podkładu. Dzięki temu efekt jest subtelniejszy, a kolor lepiej współgra z cerą (to też świetny sposób, by przetestować ciemniejsze odcienie modne jesienią, np. żurawinowy, który solo może wydawać się zbyt intensywny). Technikę rozpowszechniła Rose Siard.
@roseandben Color Theory Witch here have you ever tried blush tailoring?? It adds a little of your skin tone and undertone into your fav blush wear it alone or transition your blush ✅ @Rose and Ben Beauty D1 complexion brush @Armani beauty liquid blush - 62S #makeuptips #colortheory ♬ original sound - Rose Siard
Najlepiej sprawdzają się produkty kremowe lub płynne. Na grzbiet dłoni nakładamy porcję różu, dodajemy podkład albo korektor i mieszamy do uzyskania pożądanego koloru. Im więcej bazy, tym odcień będzie subtelniejszy. Gotową mieszankę wklepujemy w policzki pędzlem lub gąbeczką. Voilà!