Makijaż w nowym sezonie przestaje być zachowawczy. Na wybiegach pojawiły się ciemne usta, rozmazana czerń wokół oczu, intensywne cienie i sporo połysku. Jest też druga strona: świetlista skóra i policzki z głębokim rumieńcem.
Spis treści
Burgund, śliwka, kolor czerwonego wina, a nawet odcienie wpadające niemal w czerń. Ciemne usta pojawiają się w różnych wydaniach: od błyszczących, niemal mokrych po satynowe i matowe. Mogą więc wyglądać zarówno klasycznie, jak i bardziej surowo. Cera przy takim makijażu pozostaje oszczędna, usta są na pierwszym planie.
Czerwień pozostaje jednym z ważniejszych kolorów sezonu. Często występuje w duecie z czarną kreską albo niemal całkowicie pozbawioną koloru powieką.
Kredka pojawia się zarówno na górnej, jak i dolnej powiece, najczęściej lekko roztarta tuż przy linii rzęs. Zamiast precyzyjnej kreski pojawia się miękki, nieco przydymiony efekt. Dominują brąz i czerń. Ciekawa alternatywa dla klasycznego smoky eyes.
Obok rozmazanej kredki pojawia się zupełnie inna wersja kreski. Laquan Smith wydłużył ją w stronę skroni i zaznaczył także wewnętrzne kąciki, natomiast Sergio Hudson pokazał podwójne czarne linie wychodzące poza oko. Kreska może więc być cienka i precyzyjna albo bardziej geometryczna.
Smoky eyes nadal pozostaje ważną częścią jesiennego makijażu. U Givenchy dominowały szarości i rozproszona czerń, Rabanne postawiło na brąz rozprowadzony także pod dolnymi rzęsami, Gucci na klasyczne ciemne oko.
Powieki stają się miejscem do eksperymentów. Królować będą przede wszystkim nasycone kolory - czerwień, turkus, róż. Cień można rozprowadzić szeroko albo ograniczyć jedynie do kreski przy rzęsach.
Wśród trendów w makijażu ważne miejsce zajmują również metaliczne powieki. Na pokazach królowało złoto i srebro. Czasem jako cienka warstwa pigmentu, czasem w postaci drobnych świetlistych płatków, jak np. u Chanel. Takiego makijażu wcale nie trzeba zostawiać na wieczór. Delikatna warstwa błysku może zastąpić klasyczny beż czy brąz.
Róż pozostaje jednym z najważniejszych kosmetyków sezonu, ale zmienia się sposób jego aplikacji. Kolor jest bardziej widoczny i często skupia się na środkowej części policzków, zamiast wysoko przy skroniach. Wśród popularnych odcieni pojawiają się przygaszony róż i żurawina. Efekt przypomina naturalny rumieniec po spacerze w mroźny dzień.
W tym sezonie nie ma jednego obowiązującego kształtu brwi. Na wybiegach pojawiły się bardzo cienkie, niemal niewidoczne łuki, rozjaśnione włoski, ale też naturalne, jedynie lekko wyczesane. Czasem są celowo mało zaznaczone, dzięki czemu większą uwagę przyciąga makijaż oczu. Innym razem zachowują swoją naturalną gęstość i strukturę. Jedno jest pewne: idealnie wystylizowane, mocno laminowane brwi przestają być jedynym punktem odniesienia.
Przy tak wielu mocniejszych propozycjach dla oczu i ust sama skóra pozostaje spokojniejsza. Ma satynowe wykończenie - między matem a blaskiem, a krycie jest lekkie i naturalne. Rozświetlacz pojawia się oszczędnie, głównie tam, gdzie światło naturalnie się od niej odbija.