Kultura

Oscary 2026: czy w tym roku statuetki trafiły do najlepszych filmów sezonu?

Oscary 2026: czy w tym roku statuetki trafiły do najlepszych filmów sezonu?
LeonardoDiCaprio i Teyana Taylor
Fot. GettyImages

Oscary 2026 zapamiętamy jako wyjątkowo emocjonujące wydarzenie. Aż do rozpoczęcia ceremonii trudno było przewidzieć, kogo uhonoruje Amerykańska Akademia Filmowa, a batalia o najlepszy film rozgrywała się pomiędzy filmami „Jedna bitwa po drugiej” a „Grzesznikami”. Zwyciężył ten pierwszy, zgarniając 6 statuetek. Wielki finał przyniósł też wiele innych zaskoczeń i historycznych zwycięstw.

Dawno nie było tak zaciętej rywalizacji w kategorii „najlepszy film”. Wydawało się, że „Grzesznicy” w reżyserii, Ryana Cooglera, mając najwięcej nominacji ze wszystkich dzieł nominowanych do Oscara – rekordowe 16! – mają już „gwarantowaną” główną nagrodę (zdobyli 4). Okazało się to jednak, że „Jedna bitwa po drugiej” rozbiła bank. Film Paula Thomasa Andersona, z plejadą gwiazd w obsadzie i z 13. nominacjami na koncie, Amerykańska Akademia Filmowa nagrodziła aż sześcioma Oscarami, w tym również za reżyserię, scenariusz, montaż i casting oraz najlepszą rolę drugoplanową.

Tę ostatnią otrzymał – co nie było zaskoczeniem – Sean Penn. Niestety, aktor nie odebrał nagrody osobiście, ponieważ nie pojawił się na gali. „Albo nie mógł, albo nie chciał”, skomentował Kieran Culkin, mający wręczyć mu złotą statuetkę. Raczej nie ma wątpliwości, że stoją za tym względy polityczne. „Sean Penn wybiera Ukrainę, a nie Oscary” – przekazał dziś dziennik „The New York Times”, pisząc o nieobecności aktora i reżysera na ceremonii rozdania nagród. Nie jest tajemnicą, że kilka lat temu Penn podarował jedną ze swoich oscarowych statuetek Wołodymyrowi Zełenskiemu.

GettyImages-2266725764
Oscary 2026
Gettyimages

Główna rola męska 

Czy ktoś się spodziewał, że złoto w kategorii „najlepszy aktor” zdobędzie Michael B. Jordan? Niby tak, bo „Grzesznicy” mieli przecież najwięcej nominacji do Oscara, ale jednak do końca nie byliśmy pewni, czy statuetka nie trafi w tym roku do Timothée Chalameta. Na kilka dni przed galą oscarową pojawiły się jednak głosy, że być może aktor „zostanie wykluczony”, bo „sam sobie zaszkodził, opowiadając w wywiadach głupoty”. Czym się naraził widzom (a kto wie, może i komisji)? Niezbyt elegancko wypowiedział się na temat wielbicieli opery i baletu, mówiąc, że to sztuki zapomniane i w dzisiejszych czasach nikt już się nimi nie interesuje, więc powinny zniknąć. Czy noty Chalameta na rynku filmowym rzeczywiście teraz spadną? Czas pokaże. Na pewno jego film „Wielki Marty” poniósł największą klęskę w rywalizacji oscarowej – bo z 9 nominacji nie otrzymał żadnej nagrody!
Z gali oscarowej Chalamet, nastawiony na sukces po Złotych Globach, wyszedł z pustymi rękoma. Tak samo, jak Leonardo DiCaprio (Jedna bitwa po drugiej). Ale czy to kogoś jeszcze dziwi? Aktor ma chyba na koncie najwięcej nominacji w historii Akademii – Oscara dostał tylko raz, za główną rolę w filmie „Zjawa”, w której zagrał 10 lat temu. Ethan Hawke (Blue Moon), Wagner Moura (Tajny agent) raczej nie spodziewali się nagród.

Wielkimi przegranymi okazali się też (choć zagrali oscarowo) aktorzy drugoplanowi — Stellan Skarsgard (Wartość sentymentalna) i Benicio del Toro (Jedna bitwa po drugiej). Jednak to Sean Penn okazał się niekwestionowanym, choć trudnym, zwycięzcą.

GettyImages-2266733743
Jessy Buckley - najlepsza aktorka 2026
GettyIgames

Główna rola kobieca

Tu zaskoczenia nie było. Nawet widzowie, którzy obejrzeli film „Hamnet”, bez cienia wątpliwości typowali, że w tym roku statuetka dla najlepszej aktorki powędruje do rąk Jessie Buckley. I tak się też stało. Aktorka zagrała brawurowo, pokonując Emmę Stone (Bugonia), Rose Byrne (Kopnęłabym cię, gdybym mogła), Renate Reinsve (Wartość sentymentalna) i Kate Hudson (Song Sung Blue). W dodatku Buckley świętowała wczoraj podwójne zwycięstwo – została bowiem pierwszą Irlandką, która wygrała w tej kategorii. Przed nią Oscara dostała tylko Brenda Fricker – za rolę drugoplanową w filmie „Moja lewa stopa” – w 1990 roku! Tym samym Buckley nie tylko poprawiła swoje (i tak już mocne) notowania na filmowym rynku, ale przeszła do historii irlandzkiej kinematografii.

A skoro już o aktorkach drugoplanowych mowa, w tym roku statuetkę dostała Amy Madigan, za rolę w horrorze „Zniknięcia” (już wcześniej uhonorowaną Złotym Globem).

Kobiety górą!

Do historii światowej kinematografii przeszły też dwie inne twórczynie:
Autumn Durald Arkapaw – autorka zdjęć do filmu „Grzesznicy”, która jako pierwsza kobieta w historii Oscarów została nagrodzoną złotem za najlepsze zdjęcia. Miała co świętować! Jest dopiero czwartą kobietą, która dostała nominację w tej kategorii. I co równie ważne: jest pierwszą nagrodzoną czarnoskórą kobietą w tej kategorii. Brawo!
Cassandra Kulukundis – reżyserka castingu do filmu "Jedna bitwa po drugiej" to natomiast pierwsza zwyciężczyni w kategorii najlepszy casting, która na oscarowej liście pojawiła się w tym roku. Cieszymy się bardzo, że Akademia wreszcie doceniła pracę ludzi, których na ekranie nie widzimy, a którzy sprawili, że film jest widoczny.

Duma narodowa – brawa dla Polaków!

Maciej Szczerbowski – jest współtwórcą krótkiej animacji „The Girl Who Cried Pearls”, która wygrała w kategorii „najlepszy animowany film krótkometrażowy”. W pełni zasłużył na nagrodę! Zwłaszcza że czekał na nią aż… 18 lat! Przypominamy, że w 2008 roku po raz pierwszy był nominowany do Oscara za „Madame Tutli-Putli”, którą stworzył z Chrisem Lavisem. Statuetkę zgarnął wtedy „Piotruś i wilk”. Ale co się odwlecze… Gratulujemy panu Maciejowi. I świętujemy razem z nim, bo to pierwszy Oscar dla Polaka od czasu, gdy akademicy docenili „Idę” Pawła Pawlikowskiego.