Rozmowy

Tak krzywdzi córki narcystyczna matka. Terapeutka wskazuje drogę wyjścia z toksycznej relacji

Tak krzywdzi córki narcystyczna matka. Terapeutka wskazuje drogę wyjścia z toksycznej relacji
Fot. Getty Images

O tym, jak narcystyczne matki wpływają na życie dorosłych córek i czy można się spod tego wpływu uwolnić, rozmawiamy z terapeutką Magdaleną Juchniewicz.

PANI: Jakie są narcystyczne matki?

MAGDALENA JUCHNIEWICZ: Z jednej strony można uznać, że definiowanie czy diagnozowanie prowadzi do stygmatyzowania, ale można stwierdzić, czy ktoś posiada cechy charakterystyczne dla osób narcystycznych. Trzeba też pamiętać, że takie cechy mogą występować w różnym nasileniu, bo narcyzm uznaje się za spektrum zaburzeń. Jaka jest taka matka? Zazwyczaj pozbawiona empatii lub okazująca ją tylko w sytuacjach, kiedy jest to dla niej wygodne. O ograniczonej samoświadomości, co oznacza, że ma niewielki dostęp do autorefleksji lub nie ma jej wcale. Jest nastawiona na realizację własnych potrzeb, czyli charakteryzuje się egoizmem, ale także egocentryzmem. Ma potrzebę skupiania na sobie uwagi. Narcystyczna matka jest także emocjonalnie niedojrzała.

Jakie efekty ma ta niedojrzałość emocjonalna?

Nie ma znaczenia, ile lat ma matka, zawsze zachowuje się jak nastolatka w ciele dorosłej kobiety. Jej niedojrzałość wybrzmiewa w trudności bycia szczerą w relacji z innymi, ale także z samą sobą, w sztywności przekonań, często konserwatywnych, czarno-białym myśleniu o świecie. W jej związkach dominuje transakcyjność - zawsze szuka w nich korzyści dla siebie. W tym celu manipuluje otoczeniem. Poza tym ma skłonność do wybuchów emocji, choć ich intensywność jest odmienna w stosunku do różnych osób.

Umie je kontrolować?

To pewien paradoks, ale mimo że osobie narcystycznej zazwyczaj brakuje empatii, potrafi mistrzowsko rozpoznawać sytuację, w jakiej się znajduje, i wie, jak się zachować, by mieć z tego korzyści. Posiada umiejętność regulowania swoich emocji w relacjach z osobami postronnymi, zachowuje pozory. Za to w stosunkach z najbliższymi pozwala sobie na więcej. Na zewnątrz pokazuje, że umie panować nad sobą, jest stabilna i uporządkowana. W relacjach z rodziną czy z dziećmi ujawnia totalny brak umiejętności regulowania emocji. Od kompulsywnych wybuchów gniewu po wchodzenie w rolę ofiary, czyli obrażanie się.

Co to oznacza dla ich córek?

Dla córek (ale także synów) to życie w emocjonalnym chaosie. Bo z jednej strony narcystyczne matki mają silną potrzebę kontroli, co wynika ze strachu i z braku pewności siebie. Za pomocą kontroli dążą do perfekcjonizmu. A z drugiej, życie z taką matką perfekcyjne nie jest, choćby z powodu jej regularnego przenoszenia na dziecko własnych emocji czy niepewności wynikającej z niestabilności. Obserwuję teraz taką relację wśród znajomych – narcystyczną matkę i dziewięcioletnią córkę. Chaos emocjonalny będący w mamie wpływa na to, co się dzieje z dzieckiem, bo ono nie potrafi unieść jej emocji ze względu na swój wiek i swoje możliwości psychofizyczne. Na nieświadomym poziomie takie dziecko żyje w poczuciu nieustannego zagrożenia, co może powodować objawy zarówno emocjonalne, jak i somatyczne.

Jakie to mogą być objawy?

Dziecko może stać się drażliwe, płaczliwe, rozchwiane. Co powoduje u matki wzrost niezadowolenia, wybuchy gniewu i tak rusza rollercoaster emocji, który trudno zatrzymać. Momenty wytchnienia pojawiają się tylko wtedy, kiedy córka zaczyna robić, mówić i działać tak, jak życzy sobie matka. Jeśli tak nie jest, matka staje się nieprzewidywalna, krytykująca, niezadowolona. A im bardziej córka wydaje się radosna czy aktywna, tym bardziej jej matka czuje, że nie panuje nad sytuacją. Ale objawy mogą być też somatyczne, czyli z ciała. To zazwyczaj bóle głowy czy brzucha związane z napięciem, w jakim dziecko funkcjonuje. Ale znam przypadki bardziej trwałych i poważniejszych dolegliwości, które dotykają córki nie tylko w dzieciństwie. Choćby choroby związane z jelitami czy choroby skóry, jak egzemy czy łuszczyca. Wzrasta także tendencja do depresji czy zaburzeń lękowych.

Córki ulegają oczekiwaniom matek?

Kiedy gniew się pogłębia i pojawiają się komunikaty: jesteś niewystarczająca, rozczarowująca czy przeszkadzasz mi, córka podświadomie zaczyna się chronić. Ma potrzebę zaspokojenia potrzeb matki. Bycia dobrą dziewczynką. Zazwyczaj to się nie udaje na długo, bo wszystko może stać się przyczyną niezadowolenia i kary w postaci emocjonalnego chłodu. „Znowu jest z tobą problem”, „zawsze stwarzasz problemy”, to hasła mocy, które potrafią paraliżować na dekady. Córka w takiej sytuacji przestaje się dzielić z matką swoimi doświadczeniami i emocjami. Więc kiedy spotykają ją trudności w szkole czy w domu, np. kiedy sama musi coś ugotować, uczy się sobie radzić. Czasem dochodzi do parentyfikacji - nie dość, że dziecko samo rozwiązuje własne problemy, przejmuje też część obowiązków i odpowiedzialności rodzica.

 

Narcystyczne matki nie mają problemu z obciążaniem swoich córek?

Nie, uważają, że mają prawo to robić. Przerzucają na dziecko własne nierozwiązane problemy czy dzielą się sprawami należącymi do świata dorosłych. Rozbudzają w nich wstyd. Te obciążone dziewczynki uczą się, że muszą być samodzielne, samowystarczalne. Często słyszę od kobiet w różnym wieku podczas terapii: „wytrwam”. To są efekty niezaopiekowania, braku emocjonalnej obecności matki i jej otwartości na potrzeby córki. Ale co ważne, skłonności narcystyczne to często mechanizm obronny. Narcystyczne matki nie chcą krzywdzić swoich córek, one po prostu nie widzą, jak ich postępowanie je rani.

Jakie są córki narcystycznych matek w dorosłym życiu?

Zazwyczaj nie mają zaufania do siebie, do swoich możliwości. Są wobec siebie bardzo krytyczne. Czasem mają bardzo silną potrzebę zasługiwania na to, żeby zostały zauważone. Krytyka matek sprawiła, że czują się niewystarczające. I jako dorosłe osoby próbują za wszelką cenę udowodnić, że tak nie jest. Stawiają sobie wysoko poprzeczkę. Starają się być najlepsze, najmądrzejsze, najszczuplejsze, najbardziej lubiane. Bo kiedy zostaną docenione przez świat, doceni je matka. Z narcystycznymi matkami kojarzy mi się powiedzenie: „co ludzie powiedzą?”. One często traktują córki jak swoje przedłużenie, wizytówkę. Uczą je, że opinia świata ma największe znaczenie.

Jak radzą sobie takie kobiety w relacjach?

W kontaktach z innymi zazwyczaj mają problemy ze stawianiem granic, nie potrafią być asertywne. Trudno im budować relacje oparte na zaufaniu, bo są nieufne. Mogą być wykorzystywane i nadużywane, co wynika z ich potrzeby spełniania oczekiwań innych. Wierzą, że jak będą dawać, to coś dostaną. A kiedy coś się nie udaje, zazwyczaj widzą problem w sobie, a nie w innych. Córki narcystycznych matek mogą mieć tendencję do współuzależnienia albo do toksycznych zależności zawodowych, koleżeńskich czy rodzinnych, bo kieruje nimi strach, że mogą wszystko stracić. To przywiązanie do ludzi czy sytuacji ma źródło w przekonaniu, że bez nich przestaną istnieć. Choć paradoksalnie przez swoje otoczenie mogą być postrzegane jako osoby skuteczne, charyzmatyczne i dynamiczne.

Dlaczego tak się dzieje?

Kobieta wychowana przez narcystyczną matkę jest utkana z kompleksów i ma problemy z poczuciem własnej wartości. Właśnie z powodu kompleksów może z jednej strony mieć silną potrzebę dbania o swój wygląd, stosowania restrykcyjnych diet i praktykowania aktywności fizycznej, a z drugiej lekceważyć swój wygląd, kompulsywnie się objadać i mieć problemy z utrzymaniem wagi. Czasem zniechęcona niepowodzeniami w relacjach, realizuje się w aktywności zawodowej. Ta matczyna krytyka paradoksalnie staje się motywatorem, ale to motywacja do nadmiernego poświęcania się pracy, czyli pracoholizmu.

Jest jakaś recepta na to wszystko?

Można starać się odzyskać wewnętrzną niezależność na wiele sposobów. Zasadniczym jest poznanie siebie, zobaczenie, co we mnie jest moje, a co pochodzi od mojej matki. Stanie się osobą dorosłą i niezależną wymaga stworzenia własnego świata, nawiązania relacji z osobami nieposiadającymi cech narcystycznych. Na pewno pomaga wsparcie terapeutyczne i każdy inny rodzaj wsparcia zewnętrznego. Znalezienie przyjaciół, przeróżnych aktywności i pasji, które sprawiają, że nasz świat staje się barwniejszy, atrakcyjniejszy i bardziej satysfakcjonujący.

To wymaga odsunięcia się od matki?

To dzieje się wtedy naturalnie – im bezpieczniejszy świat sobie zbudujemy, tym głos matki będzie miał w nim mniejsze znaczenie. Dla wielu osób to zdystansowanie się od matki jest trudne, także ze względów kulturowych. W naszej tradycji matka jest święta. Rodziców trzeba szanować i raczej im się nie sprzeciwiać. Relacja z matką to silna więź. Pokazują to sytuacje, w których nawet bardzo krzywdzone dziecko nie umie jej zdradzić. W ogóle przemoc matki wobec dziecka w naszej kulturze jest otoczona tabu.

Dorosłe córki narcystycznych matek często zmagają się z poczuciem winy z powodu odsuwania się od matek.

Wzbudzanie poczucia winy jest jedną z najprostszych i najczęściej stosowanych sposobów na kontrolowanie kogoś. W przypadku relacji matki i córki, bez względu na to, ile córka ma lat, siła rażenia jest tak samo duża. Szczególnie jeśli córka jest jeszcze na takim etapie, że wydaje się jej, że musi zadowalać swoją matkę. Rzadsze dzwonienie czy odwiedzanie matki na pewno spowoduje jej reakcję. Córki wtedy czują, że ją zaniedbują. Jak sobie z tym radzić? Nie powiem tu nic odkrywczego – musimy się nauczyć koncentrować się na swoim życiu. Choć wiem, że nie każdej z nas to się udaje. Mówiłyśmy o tym, że więź z matką jest bardzo silna, także na poziomie biochemicznym. Wiele kobiet, opowiadając o swoich relacjach z narcystycznymi matkami, mówi o swoich niekontrolowanych reakcjach podczas rozmów czy spotkań - ściśniętym gardle, napięciu pojawiającym się, kiedy staną w drzwiach, lęku. To często efekt wieloletniej kumulacji frustracji i złości.

Zanim jeszcze cokolwiek się wydarzy?

Tak. Zresztą starania o to, żeby nie wydarzyło się nic bolesnego podczas spotkań z matką, mogą nie dawać rezultatu. Narcystyczne matki bywają zaczepne – nudzą się, kiedy nie znajdują się w centrum zainteresowania i kiedy nie ma silnych emocji. Z tego powodu nawet kiedy córki starają się o poprawne stosunki, prowokują konflikty i to zarówno z nimi, jak i z wnukami. Przecież doskonale wiedzą, jak wyprowadzić z równowagi swoich bliskich. Kiedy pojawia się konflikt, czują, że są obecne, że coś się wydarza, że żyją. I robią to nieświadomie, zwycięża ich przemożna potrzeba znalezienia się w centrum uwagi.

 

W książce „Dorosłe córki narcystycznych matek” psycholożki i specjalistki od narcyzmu Stephanie M. Kriesberg jest poruszający wątek przeżycia żałoby po dobrym związku z matką, którego nie było.

Osoba, która nie miała dobrej, wspierającej relacji z matką, może odczuwać głęboki żal z tego powodu. I nie tylko związany z przeszłością, ale także z tym, że nie ma tego wsparcia na co dzień. Jednym z elementów procesu separacji od matki jest zaakceptowanie tego faktu. Nie mają sensu próby uzyskania zrozumienia dla swoich uczuć – narcystyczne matki zazwyczaj uważają, że były czy są dobrymi rodzicami. Czasem posuwają się do gaslightingu i zaprzeczają doświadczeniom córek. Potrafią sobie zracjonalizować własne błędy. Możemy usłyszeć: „inaczej nie umiałam” albo „robiłam, co mogłam”. I to będzie jej prawda.

Córki narcystycznych matek mogą być dobrymi matkami?

Powiedziałabym, że będą takimi matkami, jakimi potrafią być. Wiele zależy od pracy, jaką wykonają, uzyskanie przez nie świadomości, jak zostały wychowane i jaki to miało na nie wpływ. Może być tak, że córka narcystycznej matki sama jest osobą narcystyczną. A to oznacza, że będzie się starać, tak jak ma to wpojone. Często córki narcystycznych matek stają się nadgorliwymi, nadopiekuńczymi i kontrolującymi rodzicami. Bywają przewrażliwione, nadmiernie obawiają się wszystkiego i mają skłonność do nadmiernych poświęceń. Ale i one mogą pracować ze swoim bagażem, żeby ich własne doświadczenia nie determinowały tego, jaka będzie ich relacja z własnymi córkami.

Nie jest sztuką obwinić?

Często kobiety nie wychodzą z tej traumy więzi, pozostają uwiązane i uwikłane w relację z narcystyczną matką. Czasem nawet po jej śmierci. Ale widzę ze swojej praktyki terapeutycznej, że zawsze można zacząć myśleć o sobie. Przychodzą do mnie kobiety 60-, 70-letnie i zaczynają pracę ze swoimi doświadczeniami z narcystycznymi matkami, czasem także narcystycznymi mężami i odkrywają siebie na nowo. Jednym z elementów odzyskiwania siebie nie jest przenoszenie winy na matkę, ale wzięcie odpowiedzialności za swoje życie. Już ta wiedza daje rodzaj ulgi, ale potem potrzebne są decyzje, co z nią robić. Osób, które miały negatywny wpływ na twoje życie, nie zmienisz. Możesz zająć się sobą.

I na to nigdy nie jest za późno?

Nigdy. Dobrym przykładem jest książka znanej w latach 80. modelki Katarzyny Butowtt o znaczącym tytule „Oddycham, odkąd moi rodzice umarli”. Mimo że twoje relacje z matką nie były takie, jakie chciałaś mieć, możesz odbudować siebie i usłyszeć w głowie swój głos zamiast głosu matki.

Magdalena Juchniewicz - psychotraumatolożka specjalizująca się w toksycznych relacjach i zaburzeniach narcystycznych. Jest autorką książek „Traumy z dzieciństwa”, „Autentyczna", „Przebudzenie”. Prowadzi kanał na YouTubie.

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 03/2026