Poznaj siebie

Jak rozmawiać z nastolatkiem, żeby budować więź i zaufanie? Oto 6 prostych zasad

Jak rozmawiać z nastolatkiem, żeby budować więź i zaufanie? Oto 6 prostych zasad
Fot. Kadr z filmu "Rodzinne zamiany", Materiały prasowe

Rodzice i nastolatki – mieszkańcy obcych planet, bo dystans między pokoleniami to już przepaść. Można ją zasypać, ale rzecz wymaga szacunku. I rozmowy, która da szansę zrozumieć się lepiej. Nigdy rodzinna więź nie wymagała aż takiej uwagi. A stawką jest zaufanie dziecka do rodziców i wiara, że córka, syn poradzą sobie w życiu. Czas wrócić do dialogu.

W sztuce Kruk z Tower matka i nastolatek mieszkają razem, ale prawie ze sobą nie rozmawiają. Przepadł gdzieś wspólny język i tematy. Ona, chcąc zbliżyć się do syna, tworzy fałszywy profil w mediach społecznościowych, udaje dziewczynę, w której on się zakochuje. Obraz pogubienia i oddalenia obu stron niestety z życia wzięty. Badanie O czym (nie) rozmawiamy w domach przeprowadzone przez socjolożki.pl pokazuje, że nie umiemy rozmawiać szczerze i otwarcie, a zaakceptowanie przeciwnych poglądów przychodzi nam z trudem. Co z naszą uważnością i empatią? Czy straciliśmy umiejętność angażowania się w sprawy i uczucia dziecka, rodzica, partnera? – Raczej się tego nie nauczyliśmy – uważa Agnieszka Kubów, psycholożka i trenerka komunikacji. – Owszem, rodzice, nawet zapracowani, interesują się: co w szkole, co chcesz na obiad? Ale kto siada z dzieckiem i pyta: jak się czujesz w trudnej sytuacji, co cię martwi, denerwuje, cieszy? A gdy już rozmawiamy z młodymi ludźmi, zaprzeczamy ich uczuciom. Córka płacze, bo rzucił ją chłopak? Pocieszamy: „Jak nie ten, będzie inny, nie ma tragedii”. Opowiadania o emocjach, zadawania ważnych pytań dopiero się uczymy – mówi ekspertka.

Nie wystarczy spędzać wspólnie czas, potrzebna jest rozmowa

Badania przeprowadzone w ramach ogólnopolskiego programu na rzecz zdrowia psychicznego oraz profilaktyki uzależnień „Mów do mnie” pokazały: spędzamy z dziećmi więcej czasu niż kiedyś, ale coraz mniej z nimi rozmawiamy – aż 60 proc. rodziców przyznaje, że na poważną rozmowę (czyli nie tę w stylu „jak ci poszedł egzamin?”) poświęca maksymalnie sześć minut dziennie. To mniej niż na wypicie kawy! Więc dzieci na rozmówcę chętnie wybierają AI. Według raportu Internet Matters co szósty nastolatek szansę na znalezienie wsparcia i rady widzi w sztucznej inteligencji. Przyjacielem staje się np. chatbot AI Companion, wymyślony, by tworzyć relacje. Realne rozmowy przestały pociągać.

Mówi Agnieszka Kubów: – Kiedy odwiedza nas mieszkająca osobno córka, wymieniamy kilka banalnych zdań, po czym ona spogląda w smartfon, bo tam ma towarzystwo, atrakcje, tam też toczą się sprawy zawodowe. Młodzi myślą: „Po co mam zwierzać się matce czy ojcu, denerwować ich albo, jeśli są oceniający, narażać się na krytykę?”.

Życie młodych ludzi w sieci nie musi być dla rodziców tajemnicą

Pamiętam z młodości instytucję „poważnej rozmowy”. Ojciec albo mama zapraszali do dużego pokoju, spinałam się, czasem bałam, zbroiłam w argumenty. Chodziło o kontakty z chłopakami, wagary. Była wymiana zdań, jakieś wnioski. Czułam ich zainteresowanie. Brak mi tego w relacji z synem, on rozmawia głównie ze znajomymi w internecie. Kim oni są, jakie mają moce, że woli spędzać czas z nimi? – Klara z Sokołowa, 49 lat

Badanie SEXED, socjolożki.pl i TikTok wykazało, że jednym z tematów omijanych przez obie strony jest życie młodych ludzi w sieci. Blisko 40 proc. rodziców nie rozmawia lub rzadko rozmawia z nastolatkami na temat zasad korzystania z TikToka czy Instagramu. Nie wie, po co córka czy syn ich używają. Komentuje Martyna Wyrzykowska, wiceprezeska Fundacji SEXED: – Dużo mówimy o pułapkach, zagrożeniach w sieci, o przesuwaniu granicy wieku, od którego media społecznościowe powinny być dostępne. Ale nie mamy pojęcia, co dzieci robią w internecie. Dlaczego np. chcą mieć konto, do którego nie mamy dostępu. Gdybyśmy znali powody i cele, moglibyśmy wyprzedzić ich o krok. Podjąć rozmowę, zanim zaczną ją w sieci – uważa Martyna. Nie ma wątpliwości, że tajemnice oddalają nas od siebie. Może powinniśmy włożyć więcej pracy w ich rozkodowanie?

– Proponuję dobre narzędzie na start: w zakładce „Bez Tabu” na stronie SEXED.pl rodzice mogą sprawdzić, o co dzieci najczęściej pytają ekspertów. Nie wszystkie tematy kręcą się wokół seksu, wiele dotyczy relacji, zdrowia, psychologii. Mając świadomość, co interesuje nasze dzieci, możemy być partnerami w rozmowie. Najważniejszy jest komunikat: zawsze możesz do mnie przyjść i pogadać. O wszystkim, także o problemach w przestrzeni online’owej. Pamiętajmy, że dla tych, którzy urodzili się w epoce internetu, nie istnieje już podział na świat wirtualny i realny. Oba wywołują tak samo prawdziwe emocje – przekonuje ekspertka. Na kanałach SEXED eksperci tłumaczą m.in. internetowe trendy i czelendże (wyzwania). Nie chodzi o to, żeby nowoczesna mama popisywała się powiedzonkiem „six seven”. Raczej, żeby rozumiała „dziwaczne” mody i słowa, umiała o nich porozmawiać.

Można rozmawiać z nastoletnim dzieckiem tym samym językiem

Zaczęłam bać się zebrań. Mamy w pracowni dwie młode koleżanki, świetne, przebojowe architektki. Co z tego, skoro mówią językiem nie z tej ziemi: „slej” na świetny pomysł, „goatem” nazywają liderów, projekt robimy „oporowo”, czyli na już, a „do widzenia” w ich słowniku nie ma – mówią „okpa!” (zbitka OK i pa). Podczas ich prezentacji mam wrażenie, że utknęłam w boomerskiej otchłani, nie pasuję do nowoczesnej firmy. – Ewa z Poznania, 58 lat

Świetnie, że mamy plebiscyt na młodzieżowe słowo roku, bo dzięki temu orientujemy się, co to dzban, sigma i szponcenie. Ale co znaczy „banger”? Możemy już nie wiedzieć (przebój, ale też świetnie strzelony gol, szerzej – coś dobrze wykonane). Podobnie jak młodzi nie kojarzą słów „jesionka”, „facetka” czy „serwus”. Zmiany w języku jeszcze nigdy tak nie pędziły. I… nie dzieliły. Komentuje Paulina Mikuła, autorka podcastu Mówiąc inaczej: – Moje pokolenie było wychowywane przez telewizję – całymi rodzinami siadaliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy te same programy, to kształtowało język. Teraz młodzi spędzają czas na TikToku i chłoną jego język przesiąknięty angielszczyzną. Ich rodzice nie mają do tego świata dostępu – opowiada. Ale to problem nie tylko w rodzinie. Raport Nie mów do mnie ASAP – o spoko języku w pracy (dla rocketjobs.pl & justjoin.it) pokazuje, że i w firmach osoby z różnych generacji mają poważne trudności z komunikacją.

– Niektórym brakuje otwartości na to, że język jest żywy, że stale musi się zmieniać, by nadążyć za opisywaniem zmian w świecie. Nie chodzi o to, żebyśmy przejmowali sposób wyrażania się młodych, tylko zrozumieli, że wpływa on na polszczyznę potoczną. Do niedawna kształtowali ją milenialsi, którzy muszą zrobić miejsce zetkom, a w kolejce stoi już pokolenie alfa – tłumaczy Paulina. Radzi: nadążajmy. – Nie bójmy się dopytywać, upewniać, czy na pewno wszystko w wypowiedzi jest dla nas jasne. Zapomnieliśmy, że istnieje praktyczne sformułowanie: co masz na myśli? Pokolenie czterdziestolatków uczyło się w szkole, że pytać nie warto, bo można usłyszeć: „Ty tego nie wiesz? Taka dobra uczennica”. Bezpieczniej było siedzieć cicho. I przenosimy to podejście do pracy. Gdy nie rozumiemy, i tak kiwamy głową, żeby nie wyjść na niekompetentną. Dopytywanie pomoże, szczególnie gdy rozjeżdża się język generacji. Starsi używają czasem słów archaicznych, rzadkich. Nie wstyd poprosić o ich wyjaśnienie – działa to w dwie strony, młodzi chętnie powiedzą, co to znaczy „rizz” (charyzma, umiejętność uwodzenia). Musimy być dla siebie tłumaczami, bo z wspólnym kodem kulturowym coraz gorzej. – O tym słyszę od wykładowców. Kiedy na studiach profesor mówił nam o jakimś filmie, my go znaliśmy: Popiół i diament, Psy, Życie jest piękne… To się zmieniło. Życie idzie do przodu, jest coraz więcej do obejrzenia, przeczytania i młodzi wybierają inne propozycje niż starsi. Nie ma co się obrażać. Lepiej szukać kompromisów. Dobrym przykładem jest Znachor czy Lalka w nowej odsłonie. Wiele osób reaguje negatywnie: po co kolejna wersja, przecież tamta była wspaniała. Uważam, że da się pokazać klasykę tak, że będzie inna, interesująca i zrozumiała dla nowych pokoleń. Niech każde ma swoją Lalkę.

Różnice pokoleniowe mogą być początkiem ciekawej dyskusji

Nie cierpię świąt, zawsze to samo: pytania, kiedy znajdę męża i na co mi tatuaże, starcie fanów telewizji Republika i TVN, mięsożerców i wegetarian. Masakra. Wolę iść na spacer z psem niż tego słuchać – Sara z Krakowa, 22 lata.

Nie dogadujemy się nie tylko z powodu odmienności języka. Chodzi również o życzliwość wobec drugiej strony. Ryszard Kapuściński w Lapidariach napisał: „Mało pytających, dużo wszystkowiedzących. Jeżeli już ktoś pyta, warto poświęcić mu uwagę, bo to człowiek poszukujący, zastanawiający się, starający się coś zrozumieć, a to rzadki przypadek”. Pięć lat temu powstała Fundacja Nowej Wspólnoty. Jej działania wracają do korzeni dialogu. Opowiada Katarzyna Binda, antropolożka, trenerka z FNW: – Była w nas niezgoda na rosnące napięcie między Polakami, napędzane sporami politycznymi i podsycane w mediach. To, że jesteśmy skłóceni i podzieleni, przekłada się na życie codzienne, relacje międzypokoleniowe, sąsiedzkie, te w szkole i w pracy. Różnice światopoglądowe są normalne, ale pojawiła się tzw. polaryzacja afektywna – zaczynamy osobom o innych poglądach przypisywać negatywne cechy i odnosić się do nich wrogo. Jak temu przeciwdziałać? Okazało się, że pomaga… rozmowa. Ale taka, która nie jest starciem, lecz staraniem, by wzajemnie się zrozumieć – opowiada Katarzyna. Fundacja zorganizowała już ok. 120 spotkań, w których wzięło udział cztery i pół tysiąca uczestników. Zgłaszają się ludzie o przeciwnych poglądach i rozmawiają na kontrowersyjne tematy, dzielą się przemyśleniami. Rozmowa trwa trzy godziny, można się na nią zapisać na stronie fnw.org.pl – To zupełnie co innego niż debata polityczna czy spór, którego celem jest pokonanie przeciwnika i udowodnienie wyższości własnych racji. Gdy uczestnicy zaczynają to rozumieć, opada z nich napięcie – ten moment bardzo lubię. Zaczynają opowiadać osobiste historie, które ukształtowały ich światopogląd. Odkryta na nowo umiejętność słuchania budzi dobre emocje. To wspólnotowe doświadczenie naprawdę buduje. Dostajemy możliwość ćwiczenia „mięśnia różnicy”, jak to nazywa Joanna Zięba, pracująca nami psycholożka – żartuje Katarzyna. – Nawet jednorazowy udział w takim spotkaniu procentuje w codziennym życiu. Łatwiej spojrzeć na ludzi pod innym kątem i nie skreślać ich od razu. To odwrotność relacji w sieci, gdzie komentarze bardzo często są zaprzeczeniem dobrej rozmowy – przekonuje. Jak inaczej ćwiczyć się w dialogu? Fundacja daje kolejne narzędzie – karty porad. Sprawdziły się w ramach kampanii „Spokojne święta”, którą wsparli aktorzy z serialu 1670. Zachęcali do pogłębionej pozytywnej rozmowy zamiast „tradycyjnej” kłótni. Także przed Wielkanocą ze strony fnw.org.pl można pobrać karty, które podpowiedzą np. w jaki sposób zadać pytanie, żeby nie było raniące. Zamiast „kiedy w końcu ślub?” lepiej zagadnąć „jak planujesz przyszłość?”. I spokojnie, z uwagą wysłuchać odpowiedzi. Nie narzucać swojej wizji. – Czasem, gdy obok siedzi ktoś o odmiennych poglądach, wolimy odpuścić dla świętego spokoju, niż wdać się w dyskusję. W rodzinie jest trudniej niż w innych środowiskach, bo dochodzą dodatkowe emocje. Ale przecież przemilczane problemy nie znikną.

Jakie pytania zadawać, by lepiej poznać siebie nawzajem

Martin Luter King twierdził, że „koniec naszego życia zaczyna się w dniu, w którym przestajemy rozmawiać o sprawach mających znaczenie”. Czy nam to grozi? Psycholożka Agnieszka Kubów mówi: – Z TikToka ciężko przeskoczyć do realnego życia, gdzie rozmawia się oko w oko, zwłaszcza jeśli dzielą nas nieprzepracowane urazy. Do rozmów trzeba „przygotować stół” i z tym jest ciężko. Ale jestem optymistką. Proponuję metodę: zgaś światło i zobacz, co się wydarzy. To przenośnia, ale w naszej rodzinie zdarzyła się taka sytuacja. Mieszkamy z mężem na wsi. Kiedy z wizytą przyjechały córki, akurat wyłączono prąd. Zapaliliśmy świeczki, ktoś zaproponował: zagrajmy w kalambury. Dziewczyny wspominają ten wieczór jako jeden z najpiękniejszych w życiu. Była zabawa, ale i rozmowy – zazwyczaj poważny mąż udawał Shreka, pokazał się od mniej znanej strony, był pretekst, żeby pogadać, jak się czujemy w nietypowych, obcych sytuacjach. Uważam, że proste narzędzia są lepsze niż wyrafinowane techniki psychologiczne. Do kupienia jest świetna gra Rozmawiaj. MY RODZINA (także w wersji dla partnerów). Zamiast szukać rozrywki w smartfonach, można zadawać pytania dotyczące gustów, wyborów, poglądów, odczuć. Na co dzień o tym nie rozmawiamy, więc od gry można zacząć lepsze poznawanie siebie nawzajem – twierdzi psycholożka. Z okazji świąt życzymy Wam i sobie, abyśmy wrócili do sztuki rozmowy, która łączy. W powieści Harper Lee Idź, postaw wartownika jest dialog: „Gardzę tobą i wszystkim, co sobą reprezentujesz! – A ja cię kocham”. Słowa mogą być lekiem na zło świata.

6 zasad dobrej rozmowy z nastolatkiem

1. Wciągaj w dyskusję, zapraszaj do niej. Nie atakuj od razu trudnymi pytaniami, zbuduj atmosferę. Możesz zacząć od: „Dawno nie rozmawialiśmy, masz dla mnie pięć minut?”.

2. Parafrazuj – jeśli rozmówca użył trudnego określenia, słów, których nie rozumiesz, powtórz jego wypowiedź własnymi słowami i dopytaj, czy o to mu chodziło. Zdobądź się na dyplomatyczną asertywność, powiedz: „polskie słowa są takie ładne, używajmy ich zamiast angielskich”.

3. Wejdź w rolę swojego rozmówcy. Zanim zadasz pytanie w stylu „kiedy wreszcie zostanę ciocią?”, zastanów się, jak sama czułabyś się wciągana dyskusję na niechciany temat przez osobę, za którą nie przepadasz. Załóż, że taką jesteś, skoro do tej pory bratanica nie poinformowała cię o macierzyńskich planach.

4. Powstrzymuj potok słów – stosuj zasadę: słyszę–widzę. Wizualizuj na bieżąco to, co opowiada druga osoba, jakbyś w wyobraźni oglądała film. Tak zaangażujesz się, pokonasz pokusę przerywania, wtrącania się. To właśnie jest aktywne słuchanie.

5. Rozmówca o skrajnie innych poglądach, zatwardziały adwersarz? Nie zapieraj się: nie chcę z nim pracować, nie usiądę z nim do stołu. Wyobraź sobie, że rzuca ci koło ratunkowe na wzburzonym morzu albo oddaje dla ciebie krew – jesteśmy przede wszystkim ludźmi, poglądy to tylko dodatek.

6. Bądź wyrozumiała, jeśli twoje dziecko mówi mało błyskotliwą polszczyzną. Dorosły Polak zna około 75 tysięcy słów, nastolatek – o 20 tysięcy mniej. Daj mu czas na rozwój, ale nie bądź bierna – podsuwaj dobre książki i filmy, doceniaj głośno teksty piosenek. Stworzenie równowagi dla słownictwa z TikToka to nasza misja.

Tekst ukazał się w magazynie Twój STYL nr 04/2026