Poznaj siebie

Radość i szczęście odczuwamy zupełnie inaczej. Czym różnią się te dwie emocje?

Radość i szczęście odczuwamy zupełnie inaczej. Czym różnią się te dwie emocje?
Fot. Getty Images

W codziennym języku często używamy słów „radość” i „szczęście” zamiennie. Mówię, że coś mnie uszczęśliwiło, mając na myśli chwilowy zachwyt, zadowolenie, poczucie lekkości. Tymczasem radość i szczęście choć bliskie, opisują różne doświadczenia emocjonalne.  

 

Radość – iskra, która rozjaśnia rzeczywistość

Radość to emocja intensywna, żywa, często spontaniczna. Pojawia się jako reakcja na zdarzenia, które sprawiają nam przyjemność: dobrą wiadomość, miłe spotkanie, sukces, drobną przyjemność dnia codziennego. Jest spontaniczna, ale bywa też ulotna. Dla mnie radość jest „tu i teraz”, związana z chwilą, która właśnie się wydarza. To moment – intensywny, piękny, ale przemijający.

Psychologowie mawiają, że radość jest „głośna”, ponieważ odczuwamy ją nie tylko w emocjach, lecz także w ciele. Towarzyszyć jej może przyspieszone bicie serca, uśmiech, przypływ energii. Co ważne, radość nie trwa długo. Jest ulotna i zależna od okoliczności zewnętrznych.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ani nawet jeden piękny dzień; podobnie jeden dzień lub krótki okres szczęścia, nie czyni człowieka całkowicie szczęśliwym  Arystoteles

Szczęście – stan, który trwa (oby jak najdłużej)

"Próba zdefiniowania szczęścia stanowi prawdziwe wyzwanie dla psychologów. Istnieje wiele rozmaitych badań na temat szczęścia i wiele dróg jego interpretacji" - pisze w tekście "W pogoni za (nie)szczęściem Małgorzata Węgrzyn, psycholożka i terapeutka z Uniwersytetu SWPS. (źródło: web.swps.pl) 

Większość ekspertów zgadza się jednak, że szczęście jest mniej spektakularne niż radość, za to bardziej stabilne. To nie fajerwerki, raczej poczucie wewnętrznego ciepła, spokoju, satysfakcji. Pewnie zgodzicie się ze stwierdzeniem, że bycie szczęśliwym daje poczucie, że życie ma sens, nawet jeśli nie wszystko układa się idealnie. Bo przecież codzienność nie składa się z samych pozytywów. Czasem zdarza się gorszy dzień, napotykamy na trudności. Poczucie szczęścia, oparte na relacjach, wartościach, wdzięczności pomaga to akceptować i doceniać to, co dobre, a nie skupiać się na negatywach.

Szczęście rozumiane jako dodatni bilans życia jest nie pojedynczym dobrem, lecz zespołem dóbr. A dobra, które o nim stanowią, są różne u różnych ludzi  Władysław Tatarkiewicz „O szczęściu”

Dwie jakości doświadczania

Radość zależy od sytuacji. Szczęście od tego, jak tę sytuację przeżywamy i w jakim punkcie życia jesteśmy wobec samych siebie. Psychologia pozytywna opisuje to podobnie: radość częściej wiąże się z przyjemnością i nagrodą, natomiast szczęście bierze się z głębszych fundamentów – poczucia sensu, wspierających relacji, wewnętrznej spójności.

Czy można je pomylić? Tak, i zdarza się to bardzo często, mnie również. Zakładam, że jeśli „jest mi teraz dobrze”, to znaczy, że jestem szczęśliwa. Albo odwrotnie: że brak euforii oznacza brak szczęścia. Tymczasem te emocjonalne stany mogą ze sobą współistnieć, a czasami się ze sobą zazębiać. Można czuć radość w danej chwili, a jednocześnie nie doświadczać spełnienia. I można być szczęśliwym, nawet jeśli dzień nie przynosi nic szczególnie przyjemnego.

Co buduje pozytywne emocje?

Radość często pojawia się sama, jako reakcja na coś zewnętrznego. Ale można jej sprzyjać, wracając do uważności, doceniania drobnych przyjemności, obecności „tu i teraz”.

Szczęście natomiast wymaga czegoś głębszego i bardziej wymagającego: życia w zgodzie ze sobą, pielęgnowania relacji, praktykowania wdzięczności, a czasem również pogodzenia się z tym, czego nie da się zmienić.