Poznaj siebie

Psycholożka o skutecznym regulowaniu emocji. Ta metoda pomaga w 60 sekund

Psycholożka o skutecznym regulowaniu emocji. Ta metoda pomaga w 60 sekund
Jennifer Aniston jako Claire Harper w serialu "Rockefeller Plaza 30"
Fot. Getty Images

Wiele z nas funkcjonuje w trybie ciągłej gotowości, odkładając odpoczynek „na później” – na wieczór, weekend, urlop. Tymczasem skuteczna regulacja emocji może wydarzyć się tu i teraz. Czasem wystarczy jedna minuta świadomego zatrzymania.

Psycholożka Halina Piasecka nazywa tę praktykę „stop na minutę”. To krótka, zaplanowana pauza w ciągu dnia – od jednej do maksymalnie pięciu minut – która ma przywrócić równowagę i kontakt ze sobą, tak potrzebne w codziennym biegu i nawale obowiązków.

To tylko minuta, ale jeśli jest naprawdę dla nas, jej jakość ma ogromne znaczenie. To moment, w którym świadomie dajemy sobie coś, co nas regeneruje – podkreśla ekspertka.

Błyskawiczny reset? To możliwe

W codziennym biegu łatwo zgubić kontakt ze sobą. Kolejne zadania, spotkania i rozmowy pochłaniają nas bez reszty, a napięcie rośnie niemal niezauważalnie. – Prawdziwa regeneracja zaczyna się tam, gdzie pojawia się świadoma obecność i kontakt ze sobą – przypomina Halina Piasecka. – Warto więc wprowadzać krótkie momenty zatrzymania i regeneracji. Nie odkładać odpoczynku na wieczór po pracy albo na weekend.

Kluczowe jest to, aby przez ten krótki czas skupić się na tym, co realnie koi i przywraca równowagę. Dla jednej osoby będzie to ulubiona muzyka, dla innej cisza, a dla jeszcze innej dźwięk morskich fal czy krótka wizualizacja spokojnego miejsca, w którym lubimy przebywać.

– W praktyce wiele przerw w pracy wcale nie daje odpoczynku. Kawa wypita w pośpiechu, rozmowa w korytarzu o służbowych sprawach, ukradkowe przeglądanie telefonu nie wyciszają układu nerwowego, a wręcz jeszcze zwiększają napięcie – mówi psycholożka. – Kiedy prowadzę szkolenia w firmach, rzadko kto mówi, że naprawdę odpoczywa przy kawie w pracy. Najczęściej cały czas jesteśmy myślami przy czekających nas zadaniach i problemach do rozwiązania. Organizm nie dostaje sygnału, że może się rozluźnić. Dlatego tak ważne jest, aby w ciągu dnia pojawiła się choć jedna świadoma pauza – krótka, ale jakościowa, dopasowana do naszych własnych potrzeb, a nie do tego, co „powinno” relaksować.

 

Stop! Nie przenoś emocji

Zatrzymanie się chociaż na minutę ma także drugi, niezwykle ważny wymiar. Pomaga przechodzić między domem a pracą, ze spotkania na spotkanie, bez przenoszenia emocji.

– W codziennym wirze często wpadamy z jednego zebrania na kolejne, zaraz po pracy biegniemy na wywiadówkę albo do urzędu, gdzie mamy do załatwienia jakieś ważne sprawy – z napięciem, które nie zdążyło opaść, i emocjami gromadzonymi przez cały dzień. W efekcie nasze reakcje bywają nieadekwatne, silniejsze i bardziej gwałtowne, niż wynikałoby to z aktualnej sytuacji – ostrzega ekspertka.

– Zatrzymanie się na chwilę przed kolejnym spotkaniem czy zadaniem do wykonania pozwala też sprawdzić: z jakim nastawieniem tam wchodzę, co chcę wnieść, jak chcę zaprezentować siebie. To daje realne poczucie wpływu i większej spójności.

 

Oddech – potężne narzędzie

Ważnym elementem tej ekspresowej praktyki jest także kontakt z ciałem. Emocje nie istnieją jedynie w myślach – bardzo wyraźnie manifestują się fizycznie. Uczucie napięcia w okolicach karku, ściskanie w gardle lub w brzuchu, przyspieszony oddech – to sygnały, które często są ignorowane.

– Zatrzymanie się i zauważenie, gdzie w ciele pojawia się napięcie, może wydawać się banalne, ale jest kluczowe. To pierwszy krok do regulacji emocji – podkreśla Halina Piasecka.

Jednym z najprostszych i najskuteczniejszych narzędzi do walki ze stresem jest oddech. Zawsze dostępny, niewymagający przygotowania, a jednocześnie niezwykle skuteczny. – Minuta spokojnego, świadomego oddychania naprawdę potrafi zmienić stan układu nerwowego. Z czasem mózg zaczyna kojarzyć tę chwilę z poczuciem bezpieczeństwa – wyjaśnia ekspertka.

Regularne wprowadzanie takich mikroprzerw buduje nowy nawyk – zatrzymywania się zamiast działania w automacie. To także forma codziennej troski o siebie, która nie wymaga rewolucji w grafiku.
– To właśnie ta jedna minuta może stać się początkiem większej zmiany – spokojniejszego, bardziej świadomego funkcjonowania na co dzień – mówi psycholożka. Wystarczy zacząć zauważać, co działa i co jest dla nas wspierające.