Płaskie espadryle na jutowej podeszwie nosiły ikony minimalistycznego stylu – od Kate Moss po Jane Birkin. Tego lata model, który przez lata pozostawał w cieniu masywnych sandałów i sneakersów, ponownie wraca do mody. Tym razem w bardziej wyrafinowanej odsłonie.
Współczesne espadryle zachowują swój charakterystyczny, śródziemnomorski rodowód, ale projektanci interpretują je na nowo. Dominują modele wykonane z miękkiego zamszu, lnu, satyny i skóry w odcieniach écru, karmelu oraz głębokiej czerni. Najmodniejsze pozostają fasony płaskie – subtelne, lekkie i pozbawione zbędnych ozdobników. To właśnie ich prostota okazuje się dziś największym atutem.
Historia espadryli sięga XIV wieku i regionów Hiszpanii oraz południowej Francji, gdzie początkowo były obuwiem robotników i rybaków. Modowy status zyskały dopiero w latach 60., kiedy zainteresował się nimi m.in. Yves Saint Laurent. Dziś ponownie wpisują się w estetykę quiet luxury i potrzebę bardziej świadomej, sezonowo odpornej garderoby.
Latem 2026 nosimy je w duchu współczesnego minimalizmu: z szerokimi lnianymi spodniami, prostą sukienką maxi czy bawełnianą koszulą oversize. Espadryle nie próbują dominować stylizacji. Ich siła polega raczej na dyskretnej elegancji i skojarzeniu z beztroskim rytmem wakacji na południu Europy. W czasach przesytu trendami właśnie taka prostota wydaje się najbardziej luksusowa.