Twój Styl

Fisz: "Nie zamierzam kokietować nowych pokoleń"

Fisz: "Nie zamierzam kokietować nowych pokoleń"
Fot. Karol Makurat/REPORTER

Pandemię przetrwał dzięki pisaniu i nagrywaniu piosenek. Zebrało się ich tyle, że trzeba było wydać podwójny album. Ballady i protesty to 18 utworów. Bartek Fisz Waglewski komentuje w nich rzeczywistość, ale wraca też do czasów młodości. I znowu rapuje, choć twierdził, że jest na to za stary.

Twój STYL MAN: Jestem fanką zamykającej drugi album piosenki OK Boomer. To o tobie? Jesteś boomerem?

Bartek Fisz Waglewski: Lubię papierowe książki i czarne płyty – to chyba powoli staje się kwintesencją boomerstwa? O istnieniu tego słowa dowiedziałem się niedawno, kiedy zrobiłem synowi playlistę na Spotify. Ale nie mam z tym problemu, to chyba naturalna kolej rzeczy? Pamiętam przecież, co myślałem o rockowych zespołach, kiedy nagrywaliśmy pierwszą płytę: że to dinozaury w skórzanych spodniach i czas ich pogonić. Dzisiaj słowo "dinozaur" już nie funkcjonuje w tym kontekście, zamiast niego mamy boomera.

Jaki byłeś, zanim stałeś się boomerem?

Wychowałem się na kasetach magnetofonowych, na mixtape’ach, drugi obieg był dla mnie ważny, wstydziłem się konformizmu. Kiedy zaczynałem 25 lat temu, ważna była dla mnie prawda w muzyce. I chociaż pochodziłem z bloków, ale z tak zwanego dobrego domu, też miałem o czym opowiadać, tak szczerze, bez udawania, bo były sprawy dla mnie naprawdę ważne. A dzisiaj coraz częściej trzeba sobie zbudować alter ego, które napędzi oglądalność i słuchalność. Często trzeba coś udawać, sfabrykować, poddać się algorytmom. I to sprawia, że dzisiaj hip-hopem za bardzo się nie interesuję, choć on wciąż odnosi komercyjne sukcesy. Muzyki słucha się dziś inaczej: rzadko kiedy całych płyt, liczą się single, które mają miliony kliknięć...

A ty jednak wydajesz dwupłytowy album, a na nim 18 piosenek.

Bo jestem boomerem. I się tego nie wstydzę. Nie zamierzam kokietować nowych pokoleń.

Efekt pandemii?

I siedzenia w domu. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy niczego wyrzucać, że w ten sposób dostarczymy pełniejszy zapis trudnego pod różnymi względami okresu. Muzyka jest dla mnie od zawsze sposobem odreagowania i komentowania rzeczywistości, a rzeczywistość dzisiaj jest trudna, pełna radykalizmów i często nie do końca zrozumiała, w każdym razie dla mnie. Nie mogliśmy grać koncertów, więc pracowaliśmy w studiu.

A jak w końcu ruszyliście w trasę, przywieźliście covid...

Choroba przebiegała u mnie lekko, ale przez późniejsze problemy z koncentracją musiałem sobie zrobić miesiąc przerwy w pracy nad płytą. Nie byłem w stanie się skupić, niczego przeczytać, niczym zainspirować. Nie zdawałem sobie sprawy, że neurony w mózgu też cierpią. Może również dlatego ta płyta tak długo powstawała? Pierwszy singiel Nie za miłe wiadomości pojawił się przecież ponad rok temu.

Kiedy twój mózg nie pracował tak, jak powinien, bałeś się, że już tak zostanie?

Może troszkę... To przecież moje narzędzie pracy, w dodatku nieubezpieczone. Miałem problem z zapamiętaniem tekstów, musiałem czytać je z kartki. Na szczęście nie dopadła mnie depresja tak jak innych w czasie pandemii.

Można to doświadczenie potraktować jako... przedsmak starości. Boisz się jej?

Dotąd nie miałem z tym problemu, dobrze się czuję w miejscu i czasie, w którym jestem. Gorzej, że czas przyspiesza. Ale nie robię pożyczki na głowie, golę się na zero i dumnie reprezentuję łysoli. Pewne rzeczy się kończą, słabną, i nie mówię teraz o mojej formie fizycznej. Martwi mnie, że muzyka i literatura, które były mi dotąd bliskie, źle sobie radzą we współczesnych komercyjnych realiach. Pamiętam komentarze po felietonie Jacka Podsiadły dotyczącym ojca Maty: "A któż to właściwie jest, żeby mówić o Macie?". Dla mnie i mojego pokolenia Jacek Podsiadło jest jednym z najwybitniejszym polskich poetów, o którym dzisiejsza młodzież chyba już się nie dowie, bo żyje w świecie, w którym popularność i kliknięcia są ważniejsze od osiągnięć artystycznych. Wiem, zawsze tak do pewnego stopnia było, ale dzisiaj ta dysproporcja jest zatrważająca. W świecie algorytmów młodzi, ciekawi twórcy nie będą mieli łatwo, internet uległ ogromnej komercjalizacji.

Kiedy zrozumiałeś, że świat, którego jesteś częścią, znika?

Kiedy sobie uzmysłowiłem, że nie ma już subkultur wyrażających nonkonformistyczne nastawienie do świata. Kiedy dotarło do mnie, że nie rozumiem języka rapu, bo tak bardzo się zmienił. I kiedy widzę, że podczas naszego koncertu na widowni coraz rzadziej pojawiają się młodzi ludzie.

 Cały wywiad przeczytasz w najnowszym wydaniu Twój STYL MAN.

okladka MAN_03

 

Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również