Andrzej Chyra: między rolami
Fot. East News

Andrzej Chyra: między rolami

Przyjaciel swoich byłych, czuły tata, niepijący alkoholik. Jakie jeszcze tajemnice skrywa życiorys popularnego aktora?

To nie są łatwe dni dla Andrzeja Chyry. Aktor zaledwie kilka tygodni temu pożegnał ojca. Adolf Chyra (†80) może nie był z początku entuzjastą tego, co robi syn, ale gdy Andrzej (56) zaczął odnosić sukcesy, był z niego dumny. Teraz byłby jeszcze bardziej.


Wieczór z Andrzejem i Alicją

Aktor bowiem został nominowany do nagrody Orła za drugoplanową rolę w filmie „Śniegu już nigdy nie będzie” (Chyra zagrał Żołnierza). Przypomnieć należy, że aktorstwo to nie jedyna dziedzina sztuki, w której nasz bohater się sprawdza. Jest też reżyserem, głównie teatralnym, ale i operowym (!). Ponoć słynie z niezwykłego opanowania. Reżyserię ukończył
w latach 90. (jako drugi kierunek na Akademii Teatralnej w Warszawie), gdy pracy dla aktorów nie było zbyt wiele. Potem reżyserował najpopularniejszy polski talk-show – „Wieczór z Alicją”. „W jakimś sensie była to ciekawa praca, bo dzięki niej spotykałem interesujących ludzi, gości tego programu”. wspominał artysta w książce „Szkoła filmowa II. Rozmowy” Kingi Burzyńskiej.

„Poza tym trochę się nauczyłem fachu, nazwijmy to, telewizyjnego, nabrałem pewnej wprawy w tej branży. Myślę, że i dzisiaj mógłbym spokojnie aplikować do którejś telewizji, niekoniecznie z projektem artystycznym. No i przede wszystkim, ponieważ nie grałem wtedy na stałe w żadnym teatrze, dawało mi to spokój wewnętrzny, poczucie, że nie muszę czekać przy telefonie albo chodzić na castingi. Robiłem swoje, spokojnie. Czekałem na moją kolej”, opowiadał artysta.


Coming out bez potrzeby


I to prawda – na swoją dużą ważną rolę czekał 12 lat. W „Długu” Chyra wcielił się w postać bezwzględnego egzekutora Gerarda. Reżyser Krzysztof Krauze ujrzał w nim coś, czego nie zobaczył wielki Tadeusz Łomnicki, mówiący o Chyrze „że ma twarz jak kozia d...”. Twarz aktora jest na szczęście tak plastyczna, że może zagrać i lumpa, i księcia, i robotnika, i profesora. Doceniono go i w Polsce, i we Francji, gdzie pojawiał się w filmach i w teatrze, m.in. u boku wyjątkowo wymagającej Isabelle Huppert (68). Dziś jest dojrzałym mężczyzną o ustabilizowanej pozycji zawodowej, z sukcesami, z których może być dumny i z gronem oddanych przyjaciół, do których jest niezmiernie przywiązany. Co dość rzadkie, jest też w znakomitych stosunkach ze swoimi ekspartnerkami: byłą żoną Martą oraz wieloletnią miłością Magdaleną Cielecką (49). Teraz swoją uwagę koncentruje na partnerce Paulinie Jaroszewicz i synku Tadeuszu (6). Ukochaną poznał w pracy – była asystentką kierownika produkcji na planie filmu „W imię...”. Chyra stał się ojcem uważnym i chętnie poświęcającym czas synowi. „Wielkim miłośnikiem dzieci nigdy nie byłem i się nim nagle nie stałem, ale własne dziecko jest czymś zupełnie innym. (...) To jest zupełnie inny rejon, jakiś instynkt, gen, poczucie wspólności”, podkreślał w jednym z wywiadów. Ojcostwo zdecydowanie przyhamowało skłonności aktora do autodestrukcji. Jak wyznał w wydanej kilka miesięcy temu książce Jacka Wakara „Zawód aktor”, zmaga się z chorobą alkoholową, co jest brzemieniem na resztę życia. „Nie robię coming outu, że przestałem pić, bo nie czuję takiej potrzeby. Nie piję od półtora roku, bo stwierdziłem, że już nie dam rady. Zdarzył się moment, że udało mi się to po prostu uchwycić”, powiedział w książce. 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również