Muzeum Emigracji, czyli jak łączyć historie?
Fot. Przemek Swiderski/East News

Muzeum Emigracji, czyli jak łączyć historie?

Skąd mamy krewnych w Brazylii, Kanadzie, obu Amerykach, Australii i wielu innych miejscach? Nie można napisać „rzuciła ich tam historia”, bo to zdecydowane niedopowiedzenie. Historia emigracji doczekała się przed kilkoma laty swojego własnego muzeum. I warto, gdy przyjedziecie do Gdyni, zajrzeć właśnie tam! Zrozumiecie, skąd wzięła się polonijna diaspora licząca nawet 20 milionów Polaków...

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Muzeum Emigracji w Gdyni (@muzeumemigracji)

Na portowym nabrzeżu stoi skromny kamień-pamiątka. „Z tego miejsca 12 października 1938 roku na pokładzie M/S Batory wypłynął z Polski Zbigniew Brzeziński, w latach 1977-1981 doradca d.s bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Jimmy Cartera”. To widziało wielu emigrantów i to właśnie tu, w budynku Dworca Morskiego przy ulicy Polskiej 1, przed pięciu laty ruszyło Muzeum Emigracji.

Gdyńskie klimaty

Do Gdyni przyjeżdża się głównie na deptak przy Skwerze Kościuszki. Na lody świderki, piwo z sokiem i smażoną rybkę podawaną na nieodłącznych papierowych tackach. Dzieci ciągną do kolejki (zadziwiające, że zawsze tam stoi!), żeby wejść do Muzeum Morskiego. Chłopcy w wieku wszelkim uganiają się pod żaglowcem Dar Pomorza i niszczycielem ORP Błyskawica. Niektórzy, ci lepiej poinformowani, odwiedzają basen jachtowy – tu zawsze przyjemnie ogląda się białe żagle na zielonej wodzie Zatoki Gdańskiej. Na tym świadomość Gdyni, która w architekturze zachowała swój unikatowy, polski charakter, właściwie się kończy. Czasem ktoś zaryzykuje jeszcze spacer i wpadnie do cukierni Delicje przy ulicy 10 lutego 27, żeby za wielkimi szybami w charakterystycznych złotych ramach, spróbować jak jadło się w PRL – słodki zapachowy konglomerat złożony z śmietanki, galaretek i kawy to mieszanka, której nie da się podrobić, a tym przecież kiedyś pachniały słynne „Horteksy”. Po kawie powrót na parking! Bez sensu, bo gdyńskie klimaty to także piękne modernistyczne kamienice i przepastne hale targowe – marynarze przywozili tu kiedyś modę z całego świata. To także port, z którego w latach międzywojnia Polacy wyjeżdżali za ocean, w świat.

 
 
 
 
 
Wyświetl ten post na Instagramie.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Muzeum Emigracji w Gdyni (@muzeumemigracji)

Perła modernizmu

Muszę zacytować muzealników z Gdyni. „Dlaczego właśnie tu otworzyliśmy pierwsze w Polsce Muzeum Emigracji w Gdyni? To właśnie w Dworcu Morskim znajdowało się centralne miejsce przedwojennego ruchu pasażerskiego. Tutaj cumowały legendarne polskie transatlantyki z MS „Batory" na czele. Kiedy w 1933 roku Dworzec był oddawany do użytku, był to jeden z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Europie. Był głęboko wtopiony w rodzące się miasto – stanowił główną część rozległej infrastruktury emigracyjnej, którą tworzył także Magazyn Tranzytowy, czyli Hala Odpraw Pasażerskich, ale także Obóz Emigracyjny w dzielnicy Grabówek oraz szpital kwarantannowy w Babich Dołach. Do wybuchu wojny tą właśnie drogą setki tysięcy ludzi wypłynęło z Polski. W późniejszych latach oceaniczny ruch pasażerski wskrzeszono już w znacznie skromniejszej formie, a w 1988 roku ostatni polski transatlantyk został wycofany ze służby”. Przez wiele lat ten piękny, częściowo nadszarpnięty upływem czasu i wojną budynek niszczał, ale w końcu odzyskał właściwy blask – został odbudowany i przekształcony w obiekt do zwiedzania. Co można tam zobaczyć? Wszystko to, co doprowadzało Polaków z najbardziej odległych miejsc w kraju, do Gdyni – podróżnicy w świat wypływali przede wszystkim za chlebem. Pozostawiali rodziny i nędzne majątki, żeby żyć godniej. Płynęli daleko, bo wprawdzie w dwudziestoleciu głównie do Ameryki, ale też wcześniej próbowali podbijać egzotyczną Brazylię, Argentynę czy – Afryce – obecną Namibię. Czy wiecie, że jedna z polskich rodzin niemalże zmonopolizowała rynek yerba mate w Argentynie? To Jan Szychowski zakładali plantację słynnej Amanda, ale w tym biznesie są też inne nazwiska: Buderacki, Zaporski, Rudzki...

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również