Za nami kolejne spotkanie z cyklu „Partnerzy. Rozmowy o miłości”. Tym razem w naszym studio podcastowym gościliśmy parę pisarzy – Annę Dziewit Meller i Marcina Mellera. Są przykładem na to, że przeciwieństwa się przyciągają. I że można żyć razem i osobno jednocześnie.
Zawodowo są z tego samego świata – Anna Dziewit Meller jest pisarką i wydawczynią, szefową Wydawnictwa W.A.B., Marcin Meller – dziennikarzem, pisarzem, gospodarzem podcastu Mellina. Nomen omen, rozumieją się bez słów, mimo że pracują zupełnie inaczej. Są jak ogień i woda. Znając ich temperamenty i charaktery, początkowo nikt nie wierzył, że ten związek wypali. Nawet oni sami! A jednak są razem 18 lat i tworzą fantastyczny tandem. Jak oni to robią?
Już nigdy nie napiszemy razem książki! Zrobiliśmy to raz, 15 lat temu – i wystarczy”, zastrzega od razu Anna Dziewit-Meller. Czy była to droga przez mękę? Nie, zrobili rozpiskę – te pięć tematów piszesz ty, a te ja. „Element ciśnieniowy pojawił się wtedy, gdy pani prymuska ze Śląska skończyła swoje pisanie. Odtąd ciągle mnie trollowala i wierciła mi dziurę w brzuchu: „kiedy skończysz?” – opowiada Marcin Meller, a jego żona przewraca oczami – „Czułem się tak, jak wtedy, gdy przychodziłem na obiad do rodziców i mama pytała, kiedy wreszcie napiszę magisterkę” – dodaje ze śmiechem pisarz. „Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Jestem prymuską. I Ślązaczką – lubię mieć wszystko przygotowane na czas. Bo wbrew pozorom jestem chaotyczna, więc muszę się bardzo pilnować, by życie nam się nie rozpadło”, przyznaje Ania. Przykład? Ciągle gubi kluczyki do auta – zdarzyło się, że on nurkował po nie… w kuble na śmieci. Jaką żonę woli – perfekcjonistkę czy chodzący chaos? „Zdecydowanie wersję bajzel, bo mogę się kąpać w wyższości moralnej i szczerze mnie to bawi” – śmieje się Marcin. Czy można tej zgranej pary nie polubić?
Poznali się na sylwestrze, którego on – z przyczyn wiadomych – nie pamięta. No, poza tym, że był dziki tłum i szalona impreza. Przyszedł ze swoją dziewczyną – Ania z chłopakiem, jego przyjacielem. Ich pierwsze wrażenia? „Totalny buc”, pomyślała ona. „Gówniara”, ocenił ją on (Ania miała wtedy 23 lata, Marcin jest 13 lat starszy). Kilka lat później wpadli na siebie w mieście. To był czas, gdy umierał Jan Paweł II, ludzie wychodzili na ulice, jednoczyli się, czuwali. Ania z kolegami siedziała przy jakimś krawężniku, Marcin przejeżdżał rowerem, zatrzymał się. To spotkanie utwierdziło ich w przekonaniu, że mówiąc delikatnie, nie pałają do siebie sympatią. On znów się wymądrzał, ona trzepała rzęsami. Jednak „złośliwy” los znów ich zetknął. „Miałam do wypchnięcia wywiad z Jurijem Andruchowyczem, ukraińskim pisarzem” wspomina Ania, a że Marcin był wtedy naczelnym Playboya… Po tym spotkaniu w redakcji zadzwonił do niej, by pożartować z tego, że jego wydawczyni wzięła ją za modelkę (playmate?), na co ona się obruszyła: „A co? Nie nadawałbym się?”. A później on organizował swoje urodziny, z rozmachem: kilkaset osób, muzyka na żywo. Wiedział, że Ania śpiewa w kobiecym zespole Andy i ma ten rockowy pazur, który on tak lubi, więc zaprosił ją w charakterze gwiazdy wieczoru. I na tej imprezie złapali taki miłosny flow, że – jak żartowali w podcaście – „prawie zamieszkali razem”.
Po trzech miesiącach Marcin zapytał Anię: „Czy zostaniesz moją żoną”. I co usłyszał? „Stary, nie! Jeszcze nie!”. Gdy uznała, że jest już właściwa pora, sama mu się oświadczyła. Wesele trwało tydzień, w ich ukochanym Tibilisi, a było tak huczne i epickie, że aż ambasadora Gruzji pytano, czy nie wie, co się dzieje, że aż tylu Polaków się zjechało i świętują. Wracają tam od lat, do gruzińskich przyjaciół i miejsc, które tak kochają. Opowiedzieli o nich w swojej wspólnej książce „Gaumardżos! Opowieści z Gruzji”, po którą do dziś chętnie sięgają czytelnicy. Od lat dzielą życie na dwa domy – ten w Warszawie, bo tu mieszkają na co dzień razem z dwójką dzieci i psem, i na pograniczu Warmii i Mazur, do którego uciekają w każdej wolnej chwili. – To nasz luksus – mówią zgodnie. I właśnie o tym malowniczym regionie ma być ich nowa wspólna książka. Bo choć się zarzekają, że jej nie napiszą, my już czekamy na jej premierę!
„Śmiejemy się czasem, że jesteśmy tak zgodnym małżeństwem, dlatego, że rzadko się widujemy – mówi Marcin. „Bo z 18 lat pewnie z 9 spędziliśmy osobno” – precyzuje Ania. Oboje są poczytnymi pisarzami, mają wiele spotkań autorskich i różnych aktywności zawodowych. A że wychowują dwójkę dzieci, muszą wymieniać się wyjazdami. „Często spędzamy czas osobno, bo każde z nas ma własne sprawy do ogarnięcia, ale dzięki temu ciągle mamy o czym rozmawiać. Nie funkcjonujemy jako „my”, tylko „ja” i „on”. – wyjaśnia Ania. „Dzieci nawet wolą, jak w domu jest jeden rodzic. Bo oboje mamy krótki lont – jedno się odpala, a za chwilę drugie”, śmieje się Marcin, który – jak określa go Ania „jest idealną żoną”, bo wspaniale zajmuje się dziećmi, gotuje i robi najlepsze kanapki na świecie. A że raz na rok znika na kilka tygodni, wybierając kurs na Ugandę, Kongo, Gruzję, czy ostatnio Etipię? No cóż... jest w końcu pisarzem! Robi dokumentację do swoich nowych książek! „Niezły pretekst, by zniknąć w domu, prawda? – pyta retorycznie. Koledzy mi zazdroszczą tej wolności. Stary, nieźle to sobie wymyśliłeś!”.
Za nami pięć spotkań z cyklu „Partnerzy”. Przypominamy, że dotąd o miłości rozmawiali z nami: aktorska para Małgorzata Patryn-Gurłacz i Filip Gurłacz, aktorka Ewa Gawryluk i trener sportowy Piotr Domaniecki, właścicielka marki La Mania Joanna Przetakiewicz i Rinke Rooyens, producent telewizyjny oraz producentka artystyczna Katarzyną Kubacka i wybitny aktor Andrzej Seweryn. A piąty odcinek – z Anną Dziewit Meller i Marcinem Mellerem – właśnie trafił do streamingu. A my już zasiadamy do rozmów z kolejnymi znanymi parami. Kto się pojawi w kolejnych odcinkach? Partnerzy, których dobrze znamy mediów. Beata Biały, dziennikarka prowadząca podcast, zapyta ich o początki ich znajomości, piękne i trudne chwile w związku, ale i o to, dlaczego są razem.
Pięć odcinków z cyklu „Partnerzy. Rozmowy o miłości” możemy już oglądać na YouTube i Spotify. Premiery kolejnych pojawiać się będą: w każdy pierwszy i trzeci piątek miesiąca o godzinie 17.00.