Jak znowu poczuć pożądanie w długoletnim związku?
Fot. iStock

Jak znowu poczuć pożądanie w długoletnim związku?

Mówi się, że namiętność wypala się z czasem, ale ja znam pary, które odnalazły ją po latach. Wciąż była w ich związku, tylko odłożona wysoko na półkę - mówi seksuolog Agata Stola.

Moja znajoma mówi, że zupełnie straciła ochotę na seks. Nie czuje już namiętności. Czy to cena za długotrwały związek, którą musimy zapłacić?

Na terapię często przychodzą do mnie pary ze zdaniem – wytrychem, które brzmi: „w naszym związku wypaliła się namiętność”. Punktem odniesienia zazwyczaj są dla nich początki relacji, kiedy po prostu „nie wychodzili z łóżka”. Pracę zaczynamy od doprecyzowania, co to jest namiętność? To stan bardzo silnego, euforycznego odczuwania emocji wobec danej osoby, którego nie można powstrzymać. Na początku związku, kiedy ludzie są sobą zafascynowani, poznają swoje ciała, właśnie dzięki namiętności czują potrzebę wejścia w relację.

Namiętność to siła, która pcha ludzi do siebie, tak że właściwie każdą chwilę chcieliby spędzać razem.

Jest ona tak samo naturalna jak to, że kiedy przekracza się kolejne etapy w relacji, pojawiają się nowe rodzaje więzi, mniej ekstatyczne, ale równie ważne takie jak bliskość, bezpieczeństwo, zaufanie, miłość. To one stają się fundamentem relacji, poziom emocji opada, ale nie oznacza, że para ma namiętność spisać na straty. Relacyjna triada składa się z intymności, zaangażowania i namiętności. Można powiedzieć, że układ idealny to równowaga między nimi.

A my chcemy, żeby to namiętność była fundamentem relacji.

Tak, bo w pamięci zostaje nam ten najwyższy poziom emocji i staje się on punktem odniesienia do oceny życia seksualnego na późniejszych etapach związku. Przychodzi para i mówią: „Kiedyś nie wychodziliśmy z łóżka, a teraz się w nim nawet nie dotykamy”. Pytam wtedy, co się działo przez ostatnie lata? Czy namiętność skończyła się wczoraj, a dzisiaj przyszliście do terapeuty? No przecież nie. Namiętność słabła, ale zazwyczaj oboje czerpali w tym czasie innych przyjemnych aspektów bycia razem: poczucie bezpieczeństwa dające możliwość rozwoju, wsparcie w osiąganiu życiowych celów, spełnienie związane z założeniem rodziny. Zyskali poczucie bezpieczeństwa, zaangażowania, wsparcia, więc zaczęła się tworzyć relacja przyjacielsko-emocjonalna. I aż do pierwszych kryzysów nie przeszkadzało im to, że seksu nie było tyle, ile w na początku znajomości. Namiętność została odłożona na boczną półkę, do której sięgali, kiedy mieli okazję czy ochotę. I choć zaczęli się oddalać czy kłócić z powodów zupełnie nie związanych z seksem, przyszedł moment, że półka okazała się być już za wysoko by do niej sięgnąć. Wtedy pojawiają się zarzuty dotyczące „wypalonej” namiętności.

Nie dogadujemy się w kwestii podziału obowiązków, wychowywania dzieci, pieniędzy – wyrównamy rachunki w seksie. I wyrzucają sobie wzajemnie oziębłość lub niewyżycie.

Jest to najłatwiejszy sposób, żeby dołożyć partnerowi czy partnerce.  Zamiast skupić się na faktycznych przyczynach dla których zrezygnowali z sięgania na półkę z namiętnością - bo ona tam cały czas jest – używają jej jak tarczy przed zmierzeniem się z prawdziwymi problemami…

Cały tekst w najnowszym numerze PANI. Już w sprzedaży!

Tekst ukazał się w magazynie PANI nr 04/2021
Więcej na twojstyl.pl

Zobacz również