Fair play w sporcie i w życiu
Fot. archiwum prywatne Anny Lewandowskiej

Fair play w sporcie i w życiu

Życie jest jak pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co Ci się trafi. Pamiętacie? Od roku spędzamy w domu dużo więcej czasu niż kiedykolwiek moglibyśmy nawet przypuszczać. Dzięki temu znów trafiłam na Forresta Gumpa – zamiast chodzić do kina czy włączać najnowsze seriale wracam czasem do filmowych klasyków. Forrest wierzył, że kierowanie się w życiu dobrymi zasadami i wartościami popłaca. Ja też.

Lata ciężkich treningów, setki zawodów, dziesiątki mistrzostw, w których brałam udział pokazały mi, że to nie podium daje największą satysfakcję. To codzienna walka, wstawanie po porażkach, podnoszenie poprzeczki, adrenalina i rywalizacja są dla mnie źródłem motywacji. Dlatego wierzę w to, co Forrest. Wierzę w uczciwą grę. Fair play to jednak coś więcej niż trzymanie się jasno wytyczonych zasad. To także wyciąganie ręki do słabszych i wspieranie tych, dla których droga do celu jest bardziej wyboista lub trudna. Tych nierówności nie brakuje na żadnym polu. W sporcie są one naturalne. Mamy różne warunki fizyczne, predyspozycje, możliwości. Mamy z nimi jednak do czynienia też w społeczeństwie, biznesie i codziennym życiu.

Trafiłam ostatnio w sieci na film przedstawiający młodych ludzi na koncercie Bon Jovi. Szaleli pod sceną w rytm „It’s my life”, śpiewając głośno „To moje życie! I teraz albo nigdy! Nie będę żył wiecznie”. W tym tłumie były też osoby z niepełnosprawnościami. W niczym nie odróżniały się od reszty. Wszyscy tańczyli w tym samym rytmie. Byli razem, równi. Wzruszyłam się. Chciałam być tam z nimi.

Bycie Prezesem Olimpiad Specjalnych pozwala mi spotykać wiele wyjątkowych osób. Za każdym razem, kiedy poznaję Zawodników Olimpiad Specjalnych jestem pod wrażeniem ich hartu ducha. Olimpiady Specjalne to 24 dyscypliny sportowe, które zrzeszają 17 tysięcy zawodników z całej Polski. To też 1,5 tysiąca trenerów, ponad 600 członków rodzin oraz 7 tysięcy wolontariuszy tworzących niezwykłą atmosferę podczas zawodów i na co dzień. Kobiety i mężczyźni, w różnym wieku trenują badmintona, jeździectwo, kajakarstwo, kolarstwo, lekkoatletykę… Mimo wielu trudności, osiągają wspaniałe wyniki, spełniając swoje marzenia. Często to podkreślam, ale ich determinacja jest dla mnie prawdziwą inspiracją do rozwoju i pokonywania własnych barier. Gramy razem, bo jesteśmy równi. Bo to daje nam największą siłę. 

Sport nauczył mnie zdrowej rywalizacji, ale tej umiejętności akurat staram się nie odzwierciedlać jeden do jednego w życiu codziennym. Owszem, na igrzyskach złoty medal jest jeden i konkurowanie z innymi to naturalny odruch. W biznesie nie ma podium, medali ani pucharów. Powstają wprawdzie różnego rodzaju rankingi i konkursy, które mogą być traktowane jako ich odpowiedniki i cieszy mnie, że w Polsce coraz częściej wyróżnia się w nich pracę kobiet, ale to nie jest to samo. Tutaj można grać do jednej bramki, zwłaszcza na polu, w którym ja funkcjonuję – w branży zdrowego stylu życia. Dla każdego, kto chce zachęcać Polki i Polaków do dbania o zdrowie znajdzie się miejsce. Mamy jeden cel, dlaczego nie traktować tego jako gry zespołowej?

Bycie uczciwym wobec innych to dosyć często omawiany temat. Zapominamy czasem jednak o byciu fair wobec… nas samych! Lata pracy z kobietami uświadomiły mi jak często nakładamy na siebie zbyt wiele obowiązków. Spełniamy się w różnych rolach, dając z siebie wszystko, poświęcając się dla rodziny, przyjaciół, pracy, zapominając o swoich potrzebach. O własnym ciele, zdrowiu, samopoczuciu. Ważne dla nas rzeczy odkładamy „na później”, często w ogóle ich nie realizując. Wymagamy od siebie perfekcji i szybkich rezultatów. Za wysoko podniesiona poprzeczka sprawia, że wpadamy w panikę i złość. Frustracja skłania nas do nieprzemyślanych decyzji. Szukamy rozwiązań, które przyspieszą efekty i dróg na skróty. Tymczasem, na koniec dnia, perfekcyjnie posprzątane mieszkanie, ukończony kurs językowy i wykonanie morderczego treningu nie dają nam żadnej satysfakcji, bo nie mamy siły cieszyć się z własnych osiągnięć.

„Win or lose, do it fairly” – te słowa wypowiedział Knute Rockne, norwesko-amerykański piłkarz i trener Uniwersytetu Notre Dame. Nieważne czy wygrywamy czy przegrywamy, róbmy to uczciwie. To filozofia, która jest mi bliska i chciałabym ją przekazać moim córkom. Najlepiej w pakiecie z empatią, troską o drugiego człowieka i siłą do przezwyciężania własnych słabości – niezależnie od tego, co je w życiu spotka i jak będzie wyglądała rzeczywistość, kiedy dorosną.

felieton_9.fot2
Anna Lewandowska
Archiwum prywatne

 

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również