Gdzie diabeł nie może, tam pośle... teściową
Fot. Materiały prasowe

Gdzie diabeł nie może, tam pośle... teściową

Jeśli chodzi o rozrywkę z książką, nie ma to jak dobra komedia kryminalna. A w pisaniu dobrych komedii kryminalnych Alek Rogoziński ma wprawę. To już jego czternasta, nafaszerowana suspensem, czarnym humorem i zabójczą intrygą powieść. Tym razem zabiera czytelnika w zwariowany świat dwóch pań, które muszą zjednoczyć siły, by obronić swoją rodzinę przed niebezpieczeństwem, a w tle mamy starą legendę i siedemnastowieczny skarb.

Kazimiera i Maja są jak ogień i woda i serdecznie się nie znoszą. Jedna to zatwardziała dewotka, która namiętnie słucha radia Święta Jadwiga i za całe zło świata obwinia gejów, lewaków i masonów. Druga z rzeczy świętych uznaje tylko święty spokój, chodzi na parady równości, żyje z partnerem bez ślubu i ogólnie korzysta z życia. Unikają się, jak tylko mogą, ale nie zawsze mogą, ponieważ syn jednej i córka drugiej są małżeństwem. I choć każde spotkanie teściowych zamienia się w burzę z piorunami, to w sumie rodzina prowadzi w miarę spokojne życie. Nagle w ten wybuchowy, ale stabilny świat wkracza kuzyn z tajemniczym listem od wujka Karola, z którego wynika, że w kamienicy, w której mieszkają Amelia i Janusz, wiele lat temu ukryto skarb. Młodzi naturalnie próbują go odnaleźć, ale wszystko idzie nie tak i w efekcie Amelia zostaje porwana, a Janusz oskarżony o morderstwo.

Matki wkraczają do akcji

W tym momencie Kazimiera i Maja nie mają innego wyjścia – muszą wkroczyć do akcji i wyciągnąć swoje dzieci z kłopotów. Wprawdzie istnieje spore prawdopodobieństwo, że po drodze nawzajem się pozabijają, ale z drugiej strony – gdy w grę wchodzi bezpieczeństwo ich dzieci, potrafią całkiem nieźle ze sobą współpracować i stawić czoło bandziorom, którzy przekonają się, że furia dwóch gotowych na wszystko matek to siła, z którą nie da się wygrać. Po drodze do rozwiązania intrygi na czytelnika czeka zwariowana komedia pomyłek i potężna dawka czarnego humoru, a w efekcie wybuchy niekontrolowanego śmiechu i naprawdę doskonała zabawa. A przy okazji dostajemy też całkiem niezłą satyrę na skrajnie spolaryzowane poglądy i społeczeństwo Polski początku XXI wieku i bezkrytyczne uleganie stereotypom. Alek Rogoziński (ur. 1973), dziennikarz i pisarz, może jeszcze nie jest drugą Joanną Chmielewską, ale jest na całkiem dobrej drodze.
„Teściowe muszą zniknąć”, Alek Rogoziński
W.A.B., maj 2020

Więcej na twojstyl.pl

Czytaj również