Pełna sala, dziesiątki zamówień i kelner w ciągłym ruchu. W takich warunkach trudno czasem zwrócić uwagę obsługi. Zamiast jednak podnosić głos, lepiej pamiętać o kilku zasadach eleganckiej komunikacji.
Agnieszka nie zaliczy swojej ostatniej randki do udanych. Wczoraj z oburzeniem opowiadała mi, że mężczyzna, z którym się umówiła, był opryskliwy i arogancki wobec obsługi restauracji. Zniecierpliwiony wołał do kelnera: „Możemy wreszcie zamówić?” albo „Ile jeszcze mamy czekać na przystawki?”. Przyznała, że od razu miała ochotę wyjść.
To, w jaki sposób ktoś traktuje pracowników restauracji, często wiele mówi również o tym, jak na co dzień odnosi się do innych ludzi. Warto więc znać podstawowe zasady komunikacji z obsługą. Takt i uprzejmość zawsze są na miejscu.
Podczas kolacji ze znajomymi kelner podszedł przyjąć zamówienie. Usłyszał jedynie krótkie: „Steka z frytkami” i „Sałatkę z łososiem”. Bez „proszę” i „dziękuję”. Chwilę później wszyscy wrócili do rozmowy, jakby obsługa była niewidzialna. Było mi za nich zwyczajnie wstyd.
Opryskliwe traktowanie kelnera nie świadczy o dobrym wychowaniu. W kontakcie z obsługą warto pamiętać o podstawowych zwrotach grzecznościowych i kończyć zamówienie słowami „poproszę” oraz „dziękuję”. Dobrze też poczekać, aż kelner odejdzie od stolika, zanim wrócimy do rozmowy. To drobne gesty, które sprawiają, że kontakt staje się przyjemniejszy dla obu stron.
Byłam ostatnio na służbowym lunchu z klientami. To wykształceni ludzie zarządzający dużą firmą, dlatego tym bardziej zdziwiło mnie, gdy szefowa zespołu pod koniec posiłku opryskliwie wykrzyknęła: „Rachunek!”.
Znacznie lepiej zabrzmiałoby: „Czy mogłabym prosić o rachunek?”. Komunikaty przypominające rozkazy mogą sprawiać wrażenie chłodu i braku szacunku. Nawet jeśli kelner zachowuje pełen profesjonalizm, sposób, w jaki się do niego zwracamy, ma znaczenie.
W restauracji panował wyjątkowo duży ruch, a nasz kelner obsługiwał niemal całą salę. Gdy chcieliśmy zamówić deser lub poprosić o dodatkową wodę, trudno było zwrócić jego uwagę.
W takiej sytuacji zamiast wołać obsługę przez całą salę, lepiej poczekać na odpowiedni moment, nawiązać kontakt wzrokowy i spokojnie zasygnalizować prośbę delikatnym gestem dłoni lub skinieniem głowy. To dyskretny i elegancki sposób komunikacji, dobrze rozumiany przez obsługę.
Gdy chcemy poprosić o rachunek, możemy zrobić to elegancko, lekko unosząc rękę albo wykonując gest „pisania” w powietrzu. Ten zwyczaj wywodzi się z czasów, gdy przy płatności kartą często trzeba było podpisać rachunek.
Choć dziś praktykuje się to znacznie rzadziej, sam gest nadal pozostaje uprzejmy i powszechnie zrozumiały. Pozwala zachować dyskrecję i kulturę osobistą bez niepotrzebnego zwracania na siebie uwagi.
Podczas ostatniego rodzinnego obiadu chciałam dyskretnie zapłacić za wszystkich, unikając niezręcznej dyskusji o tym, kto powinien uregulować rachunek. Dlatego na chwilę odeszłam od stolika i zapłaciłam przy kasie.
Takie rozwiązanie może być również praktyczne wtedy, gdy bardzo się spieszymy, a obsługa jest wyjątkowo zajęta. Warto jednak pamiętać, by nie poganiać kelnera i nie okazywać zniecierpliwienia. Najlepiej zakładać, że każdy stara się wykonywać swoją pracę jak najlepiej i możliwie sprawnie. Spokój oraz wyrozumiałość zawsze świadczą o kulturze osobistej.