Podchodzimy z uśmiechem, wyciągamy rękę, ale po drugiej stronie widzimy zawahanie. Ktoś patrzy na nas i wyraźnie szuka w pamięci odpowiedzi na pytanie: „czy ja ją znam?”. Jak się zachować w takiej sytuacji? Pomoże takt, spokój i odrobina dystansu.
Spis treści
„Chyba jeszcze nie miałyśmy okazji się spotkać” – usłyszałam podczas firmowego bankietu od osoby, którą poznałam kilka tygodni wcześniej. Przez sekundę czekałam na ten charakterystyczny błysk rozpoznania: uśmiech, skinienie głową, słowa: „oczywiście, już pamiętam!”. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Na twarzy mojej rozmówczyni pozostała uprzejma niepewność.
Poczułam lekkie ukłucie rozczarowania – bo któż z nas nie chciałby być zapamiętany? Szybko jednak przypomniałam sobie, że takie sytuacje zdarzają się każdemu. W pracy i poza nią spotykamy przecież wiele osób, rozmawiamy w różnych okolicznościach, a pamięć czasem zawodzi. Pozostaje więc pytanie: czy lepiej udać, że to nasze pierwsze spotkanie, czy delikatnie przypomnieć, że już się znamy?
Kiedy ktoś wyciąga do nas rękę i ponownie się przedstawia, naturalnym odruchem może być odpowiedzenie tym samym. W końcu chcemy uniknąć niezręczności. Jednak udawanie, że widzimy się pierwszy raz, nie zawsze jest najlepszym wyjściem.
Może się okazać, że ktoś inny, obecny w pobliżu, pamięta nasze wcześniejsze spotkanie. Również nasz rozmówca może po chwili przypomnieć sobie, kim jesteśmy. Wtedy zamiast rozładować sytuację, sprawimy, że stanie się jeszcze bardziej niezręczna.
Udawanie, że się nie znamy, sprawia też, że rozmowa od początku nabiera sztucznego, bardziej oficjalnego tonu. Znacznie lepiej subtelnie zasugerować, że nasze drogi już się kiedyś przecięły.
Najgorsze, co możemy zrobić, to sprawić, że druga osoba poczuje się oceniana. „Przecież już się znamy, przypomnij sobie!” albo „Naprawdę mnie nie pamiętasz?” – choć wypowiedziane spontanicznie, mogą zabrzmieć jak wyrzut.
Nawet jeśli mamy prawo poczuć się trochę zaskoczeni czy dotknięci, publiczne wytykanie komuś, że jest zapominalskim, nie jest eleganckim rozwiązaniem. Kultura wymaga od nas czegoś więcej niż znajomości zasad. Wymaga empatii – umiejętności spojrzenia na sytuację także z perspektywy drugiej osoby i niewprawiania jej w zakłopotanie.
Czasami wystarczy jedno zdanie, aby pamięć wróciła. „Wydaje mi się, że miałyśmy już okazję się poznać” – brzmi znacznie lepiej niż stanowcze domaganie się przypomnienia. Możemy też dodać szczegół, który pomoże odtworzyć sytuację: „Spotkałyśmy się na konferencji w Lublinie”, „Rozmawialiśmy podczas spotkania dotyczącego projektu”, „Jestem żoną Patryka, poznaliśmy się na jego urodzinach”.
Kontekst jest często kluczem. Można nie rozpoznać od razu twarzy osoby widzianej w innym miejscu i czasie, ale wspomnienie konkretnego wydarzenia zwykle szybko przywołuje skojarzenia.
Jeśli rozmówca nadal nie przypomina sobie naszego imienia, nie warto przeciągać tej chwili. Proste powiedzenie: „Przypomnę się – jestem Monika, miło mi ponownie się spotkać” rozwiązuje sytuację w naturalny sposób.
Ponowne przedstawienie się nie jest oznaką tego, że ktoś nas zlekceważył. Czasami jest po prostu uprzejmym gestem, który pozwala obu stronom swobodnie kontynuować rozmowę. Umiejętność rozładowania drobnej niezręczności z uśmiechem świadczy o pewności siebie i kulturze osobistej.
Może zrobić nam się przykro, że ktoś nas nie poznał, szczególnie jeśli my dobrze pamiętamy tę osobę i wcześniejsze spotkanie. Warto jednak zachować spokój i zdrowy rozsądek. Czy naprawdę chcemy, aby kilka sekund zakłopotania zdominowało całe spotkanie?
Zamiast traktować fakt, że ktoś nas nie rozpoznał, jako osobistą zniewagę, warto podejść do tego z dystansem. Kilka spokojnych słów, odrobina humoru i takt wystarczą, aby wybrnąć z niezręcznego momentu i poczuć się swobodnie. Kultura osobista przejawia się właśnie w takich drobiazgach. Umiejętność wyjścia z niezręcznej sytuacji z uśmiechem, bez zawstydzania drugiej osoby, jest oznaką pewności siebie i klasy.